citisus citisus
142
BLOG

Teoria haka

citisus citisus Polityka Obserwuj notkę 4

Od pewnego czasu w Polsce funkcjonują słowa klucze. Wystarczy to słowo wypowiedzieć a od razu wszystko staje się jasne . Nie potrzebne są jakieś dodatkowe wyjaśnienia czy tłumaczenia. Nic z tych rzeczy, rzucamy słowem a ludziska kręcą znacząco głowami – „no widzi pan”, „coś takiego” czy „nigdy bym się tego po nim nie spodziewał”.

Weźmy na przykład takie określenie „polityczny” albo jeszcze gorsze „partyjny”. No niby mamy w Polsce demokrację, mamy Sejm i mamy w końcu, przepraszam za wyrażenie, partie polityczne. Mamy, ale już zarzucenie komuś działania „politycznego”, ba „partyjnego” wydaje się być obelgą najwyższego rzędu, obelgą odkrywającą jego niecne i podstępne czyny. Działania, od których każdy przyzwoity człowiek powinien się odwrócić z odrazą. Ot choćby taki marszałek Niesiołowski ze swoim ulubionym straszliwym oskarżeniem przeciwnika - „działa jak funkcjonariusz partyjny”. Nic nie szkodzi, że sam jest członkiem partii, partii politycznej, że piastuje funkcję polityczną i partyjną. Co tam, kto by tam w takie szczegóły wchodził.

 

Ale wracając do tytułowego haka. Przyjęło się ostatnio, że oskarżenie kogoś o zbieranie haków jest porównywalne do zarzucenia delikwentowi zbierania zdjęć z dziecięcą pornografią. Po prostu zgroza, wstyd i zgorszenie. Obwiniony zaś delikwent miota się i zwija, zaprzecza i gorliwie w piersi się bije, że nic takiego nie robił, ba nawet przez myśl mu nie przeszło by takie bezeceństwa czynić. Niczym święty Piotr trzykrotnie się zapiera „nie znam tego człowieka”.

 

Zarzucanie komuś „zbierania haków” jest też doskonałą linią obrony. Obrony przez atak. Mając sporo na sumieniu kandydat na kandydata zarzuca przeciwnikowi „zbieranie haków”. Bo wtedy ujawnione przez przeciwnika informacje tracą moc, a kandydat na kandydata zostaje jakby rozgrzeszony ze swojej niezbyt chlubnej przeszłości. No wprawdzie wyczyniał wcześniej różne draństwa, ale dzisiaj to są już tylko haki. Haki wyciągnięte przez wrednego przeciwnika w celu zszargania świetlanej postaci kandydata na kandydata. No, nie uchodzi ich dzisiaj odkrywać bo salon patrzy na to z dezaprobatą.

 

A czym są w rzeczywistości haki ? W sumie niczym nadzwyczajnym, zwykłymi faktami z życia i czynów pretendenta do zaszczytnych stanowisk. Przecież wyborcy decydując się na oddanie głosu powinni wiedzieć kto ich będzie reprezentował, znać jego dotychczasową działalność. Wszak kandydat powinien być jak żona cezara poza wszelkimi podejrzeniami. Skąd więc to oburzenie? Skąd taka medialna wrzawa?

 

I jeszcze jedno. Wszelkie książki z zakresu biznesu i marketingu wręcz nakazują zbieranie informacji o konkurentach. Wiedza o rynku jest w liberalnej gospodarczej podstawą osiągnięcia sukcesu. Nikogo to nie dziwi i nie oburza. W Polsce i na świecie funkcjonuje tysiące firm – wywiadowni gospodarczych. Firm uznanych i szanowanych.

 

Panowie dziennikarze, zamiast się zżymać i utyskiwać na zdziczenie obyczajów politycznych – ujawniajcie. W końcu taka wasza misja ...

 

 

 

citisus
O mnie citisus

Czytaj by wiedzieć co inni myślą, nie czytaj by myśleć samemu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka