I to w trzech aspektach.
Pierwszy to próba bicia rekordu świata w szybkości wieszania tablicy ku czci. Jak na razie PO jest tutaj niepokonane, a dzisiejszy wyczyn zostanie zgłoszony zapewne do rekordu Guinessa. Zawieszenie tablicy w 10 minut, odsłonięcie i poświęcenie 5 minut. I w nogi...
Drugi to stawianie zapalonych zniczy żyjącym. Bo jak głosi napis na tablicy - "W tym miejscu w dniach żałoby po katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010, w której zginęło 96 osób, wśród nich prezydent RP Lech Kaczyński z żoną i były prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, obok krzyża postawionego przez harcerzy gromadzili się Polacy, zjednoczeni bólem i troską o losy państwa". Hmmmmm żywi się gromadzili, i w tym miejscu. To na co im te znicze zapalono???? Ja sobie wypraszam, ja jeszcze żyję. Ale co tam jak nowa tradycja to nowa. Zapalmy więc znicze przed domem Donalda Tuska - tam też po wyborach gromadzili się ludzie. Albo w tym domu mieszkał Bronisław Komorowski .... i kupa zniczy.
No i na koniec co ma symbolizować ten malutki krzyż na tabliczce? Żywym krzyż nie jest potrzeby, płytkom chodnikowym też nie. A pamięci tragicznie zmarłych tablica poświęcona nie jest.
Ech, idzie nowe...
Inne tematy w dziale Polityka