Ot znowu chłopcy narozrabiali. Z braku wroga urządzili sobie ostre strzelanie do chatki wypełnionej amunicją. Eksplozja była potężna co niezwykle ubawiło załogę Rosomaka. Z wydarzenia ktoś zrobił film, a ten jakt to jest w naszej tradycji - wyciekł.
No i się narobiło :-) Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Warszawie wszczeła śledztwo w sprawie zniszczenia mienia wojskowego znacznej wartości. Sprawą zajął się prokurator w PKW Afganistan na podstawie informacji z Żandarmerii Wojskowej. Prokuratura obliczyła straty na około 400 tys. zł.
(jeden pocisk kosztuje od 600 do 1400 zł - w zależności od rodzaju a zniszczono nie mniej niż 230 pocisków do Kołowego Transportera Opancerzonego "Rosomak).
Miło się czyta takie informacje, gdy jednocześnie rząd zapowiada obcięcie funduszy na obronę narodową. Ciekawe jaki jest stan naszej armii gdy najlepsze oddziały i sprzęt jest w Afganistanie. Czapkami nas nakryją.
Inne tematy w dziale Polityka