Powoli przestaję sie dziwić. Wydaje się, że w wojnie o krzyż sprawą drugorzędną staje się budowa pomnika dla ofiar katastrofy smoleńskiej. Istotniejsza jest walka z kościołem i jego znaczeniem w społeceństwie.
Niejasne powiązania z WSI, nominacje lewicowych i wyraźnie antyklerykalnych współpracowników stają się znaczące. Echem odbija się też budowa pomnika sowietom, którzy "po trupie Polski" chcieli nieść ogien do wnętrza Europy.
Dzisiejszy wywiad dla Polityki rojaśnia jeszcze bardziej sytuację. Jasne się staje dlaczego Prezydent wywołał konflikt i to dlaczego przedluża go i eskaluje. Ba nie zamierza go w jakikolwiek sposób zakończyć.
W dzisiejszym wywiadzie dla Polityki wyraźnie stwierdza, że - "obecna sytuacja jest jednak ryzykowna i politycznie trudna dla wszystkich. A najbardziej chyba dla Kościoła, który już płaci za ten konflikt i będzie płacił w perspektywie długofalowej"Dla Kościoła, który do konfliku został przez Komorowskiego siłą wciągnięty, ba nigdy protestów nie organizował i na nie nie wpływal.
Komorowski dał do zroumienia, że będą zmiany i to zmiany dla Kościoła niekorzystne : "właśnie świecki charakter państwa jest nie tylko normą cywilizacyjną, ale także służy Kościołowi. Należy się zastanawiać, które z rozwiązań funkcjonujących dzisiaj mieszczą się w zasadzie przyjaznej autonomii i współpracy, a które już nie."
Zemsta za wybory gdy nie wszyscy dotojnicy kościelni dostatecznie mocno popierali jego kandydature? Bo wystarczy spojrzeć na Rosję jak tam Cerkiew wielbi Putina. I to dla wspólnej koryści.
No cóż, biskupi z Episkopatu dali się wrobić jak dzieci. Choć po prawdzie to z własnej woli. Bo nie można służyć dwóm panom i nie można być letnim. Trzeba się wypowiedzieć jasno i zdecydowane, nawet jakby to mało się komuś z władzy nie podobać. Tak jak arcybiskup Głódź.
Inne tematy w dziale Polityka