Pomimo oficjalnych zaprzeczeń, óś Rosja - Niemcy rysuje się coraz wyraźniej. Wzajemne umizgi oraz powiązanie gospodarcze (np. rura bałtycka, bezpośrednie połączenia promowe) są już chlebem powszednim. Jednak coraz mocniej zaczyna się zacieśniać współpraca na arenie politycznej.
Po oficjalnych oraz zakulisowych naciskach na Polskę w sprawie tarczy rakietowej szykuje się kolejny precedens - blokowanie dostępu Ukrainy do NATO.
Jak donosi czwartkowy "Financial Times Deutschland" Niemcy i kilka innych państw zachodniej Europy zamierzają podczas kwietniowego szczytu sojuszu w Bukareszcie zablokować objęcie Ukrainy i Gruzji Planem Działań na rzecz Członkostwa w NATO (ang. MAP).Gazeta, powołując się na nieoficjalne informacje z kręgów dyplomatycznych, potwierdza przypuszczenia, iż Niemcy nie zmienią sceptycznego stanowiska w sprawie związanych z NATO aspiracji Kijowa i Tbilisi.
Oficjalnie Berlin tłumaczy swoje stanowisko problemami w obu państwach aspirujących do NATO. Nieoficjalnie nie chce "drażnić" Rosji swojego bliskiego sojusznika. Moskwa jest już pewna, że będzie największym wygranym szczytu w Bukareszcie - pisze "FTD".
Jeżeli rząd Tuska tego nie zrozumie, Polska może się za parę lat obudzić z ręką w nocniku.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)