Taki oto plakaty ukazały się w Akademi Pedagogicznej w szacownym Krakowie. Zachęcały do udziału w konkursie na najmilszą studentkę. No i zaczeło się :-)))
Do boju ruszyły zastępy politpoprawnej części społeczeństwa. Wyrazy oburzenia wyraziły władze uczelni, wskazywano na seksistowski wydżwięk plakatów. Dziekan do spraw studenckich przeprowadził rozmowę z autorem całego zamieszania - powiedziała "Gazecie" Iwona Tomasik, rzeczniczka prasowa Akademii Pedagogicznej.
Feministki grzmiały - Wyjątkowo wulgarne, obraźliwe hasło. Bardzo dobrze, że plakaty zdjęto. One w ogóle nie powinny się pojawić na naszej uczelni. (w tym przewrotnym haśle autorom chodziło o depilację żeńskich narządów płciowych).
I na nic tłumaczenia Dariusza Mandy, głównego pomysłodawcy hasła - To lekka prowokacja, aby zwrócić uwagę na samą imprezę. Oczywiście, że spodziewałem się kontrowersji, ale nie myślałem nad tym, czy to hasło może kogoś urazić. Zresztą chyba nie uraziło, skoro zgłosiło się już dziesięć pań - mówi. Jak twierdzi, do tej pory samorząd nie otrzymał sygnałów, aby plakat komuś się nie podobał. - Ktoś tylko dopisał pisakiem zjadliwe "nie musisz codziennie myć węża, żeby być seksistą" - dodaje Manda.
W weekend, plakaty z sympatycznym zwierzakiem zniknęły, a w ich miejsce pojawiły się nowe - już w neutralny sposób reklamujące imprezę.
Ech, gdzie ci studenci z dawnych lat ....



Komentarze
Pokaż komentarze (18)