No i ponownie mamy aferę samolotową.
Premier Tusk przypomniał sobie, że można do Brukseli lecieć samolotem rejsowym, tak jak to uczynił dwa razy rok temu. Ach, ile było wtedy dziennikarzy, relacji, fleszów. A potem była już tylko ciemność. Ta ponowna miłość pewnie miała za przyczynę serię awarii rządowego samolotu i obawy o własną osobę ... ale nie będziemy się czepiać.
Dziś niespodzianka samolot, którym miał lecieć premier z tej wielkiej radości zepsuł się. Wprawdzie można było lecieć rejsem o godzinie 7.00 a nie na ostatnią chwilę, ale premier przecież był tak zapracowany...
Wydawało by się, że trafiła się wymarzona okazja dla Prezydenta do rewanżu za ostatnią wizytę. Ale nie, samolot prezydencki leci z Poznania do Warszawy po Premiera. Zemsta Lecha Kaczyńskiego będzie bardziej wyrafinowana. Donald Tusk będzie MUSIAŁ przez dwie godziny cierpieć i spoglądać na prezydencką satysfakcję. "Znaj chamie łaskę pana, ty mi krzesło zabierałeś a ja ci samolot posyłam"
Ciekawe o czym będą rozmawiać podczas lotu. Kiedyś mówiono "LOT-em blizej", dziś pewnie nowe hasło brzmieć będzie "LOT łączy choć nie lata".


Komentarze
Pokaż komentarze (8)