W całym Iraku a właściwie w całym świecie islamu mieliśmy wczoraj Święto Buta. Właściwie to dwóch butów, które wraz ze słowami "To na pożegnanie, psie! Od wdów i sierot po zabitych w Iraku!" poleciały w kierunku Georgea Busha. Dziesiątki tysięcy ludzi na ulicach poparło niezwykły wyczyn dziennikarza telewizji al Bagdadija Muntadara al-Zaidiego. Wszystkie telewizje na świecie wielokrotnie powtarzały tą sekwencje.
Najbardziej dziwi postawa Busha. Z głupkowatym uśmiechem bagatelizującego wydarzenie. Że nic wielkiego się nie stało, że "tylko zobaczył podeszwy buta".
A to właśnie samo pokazanie komuś podeszwy buta w świecie islamu jest uważane za najgorszą obelgę. Coś jak u nas pokazanie środkowego palca czy obrzucenie g...em. A już rzucenie butem i nazwanie kogoś psem ...
Pamiętacie sceny z czasów obalania Sadama Husajna, jak jego zrzucone pomniki okładano butami ? Tak była wyrażana "wdzięczność" tyranowi. Dlatego też przed wejściem do meczetu zdejmujemy buty i sandały by nie zbeszcześciś świętego miejsca.
Ten mało znany dziennikarz dokonał większego czynu niźli kilkadziesiąt samobójczych zamachów razem wziętych. Wyraził stosunek mieszkańców Iraku do USA i Busha, do świata chrześcijańskiego. Bo Bush dokonał w Iraku rzeczy niezwykłej. Oprócz obalenia Sadama i spowodowanie setek tysięcy ofiar przekształcił Irak z kraju praktycznie świeckiego w kraj islamski. Kraju, w którym panowała tolerancja religijna oraz który był przyjaźnie nastawiony do Zachodu w kraj nienawiści religinej i permanentnej wojny domowej. Możemy również podziękować Bushowi za stworzenie w Iraku armii terrorystów doskonale zaopatrzonej w broń.
Panie Bush opłaciło się ? Za te parę baryłek ropy ...


Komentarze
Pokaż komentarze (14)