Już niedługo taka kara przestanie być dopuszczalną formą wychowywania dzieci. Ministerstwo Pracy (!!!??? Dlaczego właśnie one ? ) przygotowuje nową rewolucyjną ustawę o zakazie bicia dzieci. Klaps stanie się przestępstwem ściganym przez prawo i to ściganym z urzędu nawet wtedy, gdy jego ofiara nie złoży doniesienia na policję. Teraz będzie wystarczał zwykły donosik by rodzic powędrował za kratki a dziecko trafiło do sierocińca do czasu wyjaśnienia sprawy. Sąd zaś będzie mógł traktować bicie dzieci tak, jak znęcanie się, a za to grozi do 12 lat więzienia. Jakiż nowy i wspaniały oręż do walki dostaną rozwodzące się pary. I to wszystko oczywiście dla dobra dziecka.
Państwo też będzie teraz szybciej i sprawniej pomagać pokrzywdzonym. Obdukcja osoby pobitej przez bliskiego stanie się bezpłatna, zaś domowych katów będzie obowiązywał bezwzględny nakaz wyprowadzenia się z mieszkania. (ciekawe co zrobią z samymi dziećmi w pustym mieszkaniu). Nad wszystkim będzie czuwał specjalny opiekun społeczny, na koszt gminy oczywiście.
Ustawa była już omawiana na Komitecie Rady Ministrów. Po Nowym Roku ma trafić pod głosowanie w Sejmie. Wprawdzie minister Ćwiąkalski kręci nosem ale Magdalena Środa, profesor filozofii, była pełnomocnik d.s. równego statusu kobiet i mężczyzn jest wniebowzięta, twierdzi, że „ dziecko, które jest bite, uczy się, że to jedna z form miłości, więc potem bije swoje dzieci” (chłe, chłe, taka tuskowa miłość).
I taka końcowa refleksja. W USA już dawno wycofano się z nieograniczonej swobody dzieci i bezstresowego wychowania mającego zdecydowanie negatywny wpływ na rozwój dziecka. U nas zaś minister pracy Jolanta Fedak (tak, tak to ta sama co tak podskakiwała radośnie po odrzuceniu weta Prezydenta w sprawie pomostówek) usiłuje wcisnąć nas w to bagno. A wystarczy popytać się nauczycieli, choćby gimnazjów jacy są nasi milusińscy – doskonale znający swoje prawa i zagwarantowaną bezkarność oraz jacy są bezwzględni wobec słabszych i nauczycieli.
Dla ilustracji wydarzenia sprzed kilku dni :
Trzej 14-latkowie włamali się do garażu starszej 76-letniej kobiety. Łup ich jednak nie zadowolił i po kilku godzinach wrócili w kominiarkach i z siekierą. Związali w mieszkaniu kobietę, zakneblowali jej usta i zażądali wydania oszczędności. Kobieta oddała im biżuterię oraz 120 złotych gotówki. "Trójce napastników wciąż było jednak mało. Kiedy przeszukiwali mieszkanie starszej pani udało się oswobodzić i uciec przez okno. Napastnicy szybko zorientowali się, pobili ją na podwórku a następnie przeprowadzili do domu zamykając w szafie" - informuje policja. Złodzieje dalej plądrowali pokoje kradnąc sześć zegarków, biżuterię, motorower i telefon komórkowy. Wystraszona kobieta, kiedy nie słyszała już odgłosów dochodzących z mieszkania wydostała się z szafy i pobiegła wzywać pomocy. Napotkany pracownik kolei powiadomił policję i pogotowie ratunkowe. Pokrzywdzona została przewieziona do szpitala. Po kilku godzinach policja zatrzymała - doskonale im znanych - dwóch 14-latków. Podczas przeszukania mieszkań znaleziono u nich dwa telefony komórkowe, z których jeden był własnością pokrzywdzonej kobiety. Kilka godzin później został zatrzymany trzeci sprawca - rówieśnik zatrzymanych nastolatków. Nieletni przyznali się do napaści na kobietę.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)