Nie tak dawno redaktor Warzecha odtrąbił zwycięstwo, gdy w projekcie Ministerstwa Pracy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (dlaczego to ministerstwo zajmuje się tą sprawą doprawdy nie wiem, może pracy ma za mało) usunięto paragraf zabraniający bicia dzieci. Wyraziłem wtedy swoją wątpliwość czy aby na pewno ministerstwo się tak łatwo poddało.
Niestety miałem rację. Paragraf zabraniający bicia dzieci został zastąpiony nowym o znacznie szerszym zasięgu. Teraz już nawet zakazuje się "karcenia dzieci". Będzie niezwykle ciekawie, pod tak rozszerzone pojęcie podchodzą już teraz wszelkie metody wychowawcze jak np. wyłączenie dziecku telewizora bo nie odrobiło lekcji.
Ale to nic jeszcze. Ministerstwo chce wprowadzić w ustawie prawdziwe kuriozum. Odbieranie dzieci rodzicom bez wyroku sądowego. Wystarczy domiemanie i arbitralna decyzja jednego przedstawiciela z całej rzeszy urzędasów z wydziałów socjalnych. A jest ich kilkanaście tysięcy. Wejdzie do domu i wywiezie dzieci "bo tak mu się wydawało". Bez konieczności jakiegoś dowodu, bez żadnej kontroli. Bo ma takie prawo i już. Wystarczy donosik, czyjaś złośliwośc czy może własne przekonanie.
W projekcie oczywiście ani słowa o prawie dziecka, o prawach rodziców, nic o tym co z takimi dziećmi robić, gdzie je umieszczać, kto je ma wychowywać. Zabrać i już. Cisza też o odpowiedzialności tych urzędasów za szkody w psychice dziecka spowodowane rozłąką. Nic, wszystko w rękach pani Kazi czy Józi po podstawówce.
Kurcze czegoś takiego to nawet komuna nie wymyśliła. Wieje zgrozą ...


Komentarze
Pokaż komentarze (11)