0 obserwujących
100 notek
110k odsłon
1813 odsłon

Dlaczego kłamał?

Wykop Skomentuj7

Wiem, że niektórych serie notek o WS drażnią. W takim wypadku proszę nie czytać. Piszę, żeby skonfrontować swoje myślenie z innymi, mądrzejszymi. A na raty, bo nowe rzeczy mi się nasuwają.

 

Oto więc kolejna wątpliwość:

Ważna sprawa, w której - wydaje mi się WS - rozmija się z prawdą dotyczy dyrektora IV Oddziału Banku Pekao:

„Dlaczego przyjaciel dyrektora [IV Oddziału Banku Pekao BP] popełnił samobójstwo w sposób tak absolutnie nietypowy, jakim jest dwukrotny postrzał w brzuch?” pyta Sumliński w "Z mocy bezprawia" (a potem w "Z mocy nadziei"). Natomiast śmierć dyrektora opisuje jako rzekomu wynik zawału i skarży się, że nikt nawet nie przeprowadził sekcji zwłok... W późniejszych książkach i wywiadach zmienia już zdanie i nie pisze o "przyjacielu" dyrektora Banku, a o dyrektorze Krzysztofie Sutorze.

Cytat z 'Niebezpiecznych związków": "Nie jestem lekarzem, ani tym bardziej dobrym lekarzem, ale jedno mogłem stwierdzić na pewno: dyrektor IV oddziału Banku PKO BP w Warszawie, zginął wystarczająco dawno, by wystąpiło pośmiertne stężenie mięśni, lecz nie na tyle dawno, by się cofnęło. Był sztywny, jak człowiek, który zamarzł podczas syberyjskiej zimy. (...) - Głowa nieszczęśnika spoczywała na stole, na którym leżała Beretta PX 4. To pistolet niewiele większy od standardowego telefonu komórkowego, którego jednak pocisk, zamiast przebić ciało ofiary na wylot, niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze - kontynuował spokojnie [komisarz]. - Przypuszczenie, że dyrektor popełnił samobójstwo kilka godzin po tym, jak dzwonił do nas z deklaracją przekazania nazajutrz informacji najwyższej wagi, wydało mi się zbyt naciągane. Postanowiłem więc sprawę zbadać z bliska. Gdy podszedłem do trupa, już wiedziałem w jaki sposób umarł. (...) Nigdy jednak nie widziałem podobnej sytuacji: ofiara, w której ciele tkwiły trzy kule, wyglądała tak, jakby zginęła śmiercią samobójczą. Nie zauważyłem śladów bytności osób trzecich, ale wizja samobójcy pociągającego za spust raz za razem i trafiającego za każdym razem we własne serce, podczas gdy już pierwszy strzał musiał być śmiertelny, wydała mi się równie absurdalna, co groteskowa."

 

Z wywiadu: "(...) śmierć Krzysztofa Sutora, dyrektora IV Oddziału Banku PKO BP, który, jak wynikało z oficjalnych danych, najpierw oddał do siebie śmiertelny strzał, a potem jeszcze dwa kolejne, w tym jeden z odległości kilku metrów." (http://www.pch24.pl/dziwne-przypadki-pana-prezydenta,35588,i.html )

 

Krzysztof Sutor w mediach występuje raczej jako Jerzy Sutor ( http://www.bliskopolski.pl/fundacja-pro-civili/ ).

 

Mam też coś takiego: "Człowiekiem Piotra P. był Jerzy S. Przeforsował zabezpieczanie kredy­tów dziwami i cudami, jak na przykład fiolka z jadem pszczół, warta rzekomo 237 min zł (leży w skarbcu do dziś i się psuje). Tego wcześniej w żadnym banku w Polsce nie było. Jerzy S. był dyrekto­rem jednego z oddziałów banku PKO na Pradze - zaczął dwa lata wcześniej jako wartownik, z doświadczeniem służby w Straży Granicznej. (Potem po­pełnił samobójstwo w areszcie)." (http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1600217,1,afera-za-afera-z-piotrem-p-w-tle.read )

 

"Do grona ofiar "seryjnego samobójcy" należy też min. Jerzy Sutor, dyrektor IV Oddziału PKO BP (oskarżyciel posiłkowy w prowadzonym postępowaniu), który na owo stanowisko został powołany prosto z pozycji wartownika jednego z grójeckich banków. Sutor według prokuratury popełnił samobójstwo strzelając do siebie 3 razy z czego raz z odległości 3 metrów. "  ( http://wgospodarce.pl/informacje/21431-w-procesie-pro-civili-gina-akty-zgonow )

 

NIGDZIE nie mogę znaleźć daty jego śmierci. No i w końcu czyjej...? Krzysztofa S., Jerzego S. czy jego przyjaciela? Broń, o której pisze Sumliński zaczęto produkować w 2004 roku. Między wierszami doczytuję się, że Jerzy S. zginął gdzieś w okolicach 1999 roku. A może ktoś pamięta?

 

Natomiast (drugi) opis śmierci Dyrektora Pekao jest łudząco podobny do śmierci Ireneusz Sekuły."Zainspirował się" i zrobił pomieszanie z poplątaniem?

 

Druga, mniej istotna kwestia; Dlaczego (i czy) Sumliński kłamał w "Z mocy nadziei", pisząc o tym, że wiedział, jak po śmierci płk. Tobiasza "wszystko się skomplikuje" i że jego śmierć była "mistrzowsko" zaplanowana, bo złożył już zeznania w prokuraturze, a nie można było go przepytać w sądzie... Po ostatnich wydarzeniach byłabym skłonna uwierzyć, że był dziennikarzem tak marnym, żeby nie wiedzieć o tym, że zeznań martwego świadka nie bierze się pod uwagę (dzienniakarzem  ś l e d c z y m!), jednak czy nie wiedziałby tego jego wspaniały informator - M.? Nie wyprowadziłby go z błędu?

 

Nie zwróciłabym na to uwagi, gdyby nie ciągła dłubanina w sprawie A. Krzepkowskiego. Jan L. wskazał Waldemara G., jako jego mordercę i złożył zeznania w prokuraturze, jednak ponieważ zaginął to jego zeznania nie były prane pod uwagę.

Aż sprawdziłam czy w przypadku śmierci jest inaczej. Nie jest. "Oczywiście człowiekiem numer jeden, którego ta śmieć ucieszy jest sam Wojciech Sumliński. Jego żal i zapowiedzi, że nie będzie mógł teraz sprostować czy przeciwstawić się oskarżeniom płk. Tobiasza, nie będzie mógł ich zdyskwalifikować, nie będzie mógł wykazać kłamstw, jakie formułował płk Tobiasz wobec niego, myślę, że są wypowiadane tak "dla kurażu". A chyba w głębi duszy Wojciech Sumliński jednak się cieszy, bo teraz te zeznania płk. Tobiasza, jako człowieka, który już nie żyje, nie będą brane przez sąd pod uwagę. Wobec tego ten olbrzymi kłopot dla Wojciecha Sumlińskiego się skończy. Uważam więc, że przypadkiem, to jednak jest szczęśliwy omen dla Sumlińskiego." ( http://wpolityce.pl/polityka/127168-jerzy-jachowicz-smierc-plk-tobiasza-paradoksalnie-mogla-zmartwic-bylych-oficerow-wsi )

 

Choć w niektórych źródłach pojawia się informacja, że jednak te zeznania będę brane pod uwagę (książki jeszcze nie skończyłam, więc może coś wyjaśni), ale w takim razie - kto kłamie? Raz zeznania się bierzę pod uwagę, a raz nie? Skołowana jestem.

 

Trzecia sprawa: dokumenty zamieszczone w 'Z mocy bezprawia" - dziennikarz nie zasłonił numerów PESEL, numerów dowodów, adresów zamieszkania... Kolejna bomba, którą w odpowiednim momencie KTOŚ odpali...?

 

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale