capa capa
65
BLOG

Granice śmieszności czy granice zacietrzewienia?

capa capa Rozmaitości Obserwuj notkę 0

To, że marszałek-prezydent ogłosił swoje zwycięstwo w "dwumeczu", łatwo zrozumieć. Cóż innego mógł uczynić? Nigdy nie potrafił powstrzymać się przed wygłoszeniem dobrego żartu (tak, tak, bo marszałek-prezydent żarty wygłasza), błyskawicznie więc zdecydował, że i tym razem będzie to lepsze rozwiązanie niż silenie się na poważną, przemyślaną wypowiedź. Oczywiście, marszałek-prezydent w zamian mógł wyciągnąć zza pazuchy kapelusz z piórkiem i wyrecytować koncert Jankiela, ale marszałek-prezydent gustuje w bardziej tradycyjnym poczuciu humoru. Jednak nawet on nie pokusił się o stwierdzenie, że zwyciężył w drugiej debacie. Tę powściągliwość, gwoli sprawiedliwości, wypada uznać za jego najbardziej subtelne posunięcie całej kampanii.

Natomiast bez najmniejszych zahamowań, na gorąco, zareagowali zwolennicy marszałka-prezydenta i część bezstronnych ekspertów. Juror Szejnfeld rozstrzygnął 3-O na korzyść marszałka-prezydenta. Od dawna przyglądając się jurorowi Szejnfeldowi, nie dałbym głowy, że uczynił to z wyrachowania. Ale na osłodę przyznajmy, że juror Szejnfeld też ma określone walory. Dość dobrze się ubiera. Gorzej od jurora Szejnfelda ubrany poseł Nitras, ten sam poseł Nitras, dzięki któremu dowiedzieliśmy się swego czasu, że parlamentarzyści PO stoją na wałach, starał się być subtelniejszy w wywodach. Może odniósłby większy sukces, gdyby nie był wstrząśnięty manierą Kaczyńskiego. Kto to widział, żeby w tak poważnej debacie cokolwiek wypominać rywalowi! Przecież poseł Nitras mógłby przynieść spis wpadek Kaczyńskiego, wtedy dopiero okazałoby się, jakim nędznym przebierańcem jest prezes PiS-u. Mądry Polak po szkodzie. A swoją drogą uśmiechnięty poseł Nowak, który sprawiał wrażenie jakby "dostał cios w splot słoneczny", poseł Nowak, który nie pomyślał o pomocach naukowych dla marszałka-prezydenta, zdobył się tylko na jedno błyskotliwe stwierdzenie: Kaczyński posługiwał się metodą staroświecką. Nic dodać, nic ująć - prawdziwy poseł Nowak.

Jeszcze lepiej wypadli bezstronni eksperci. Dla jednych debata była nudna, czyli bezwartościowa. Gdyby marszałek-prezydent wypadł lepiej, debata byłaby, oczywiście, ekscytująca. Dla drugich wynik nie był ważny (domyślamy się, z jakich powodów), ważna była metamorfoza Kaczyńskiego. Znów był agresywny (według delikatniejszych był napastliwy), a zatem jego przemiana w człowieka pokoju była jedynie maską. Dowodami jego agresji były zarzuty kierowane pod adresem marszałka-prezydenta i rządu, przy którym "wiernie stoimy i stać chcemy". Jest "oczywistą oczywistością" (to chyba najbardziej wyrafinowany i zarazem najbardziej merytoryczny argument marszałka-prezydenta użyty podczas debaty), że Kaczyński powinien komplementować marszałka-prezydenta albo przynajmniej zgadzać się z nim w kluczowych sprawach - wszak "zgoda buduje" - a o panu premierze i rządzie wypowiadać się ze zdwojoną uniżonością. Nie oznacza to, uchowaj Boże, że gdyby Kaczyński zastosował się do tych rad, zasłużyłby na pochwały, ale nie o to w dyskursie politycznym chodzi, by chwalić jednego, skoro można chwalić drugiego. Wszystkich przebił jednak pewien dość znany socjolog, mąż uczony i telewizyjny, który nigdy, nawet w najbardziej głębokich snach, nie pozwolił sobie, by dostrzec w Kaczyńskim i PiS-ie coś więcej niż nicość. Kaczyńskiego, jego zdaniem, kompromitował fakt, że musiał korzystać ze ściągawek, by dotrzymać kroku marszałkowi-prezydentowi, który nigdy z żadnych ściągawek nie musi korzystać (Wikipedia to przecież nie ściągawka, to dowód nowoczesności!). Musiał korzystać ze ściągawek, ponieważ, domyślmy się tego, jest zbyt ograniczony, by opanować to, co ujęto w ściągawkach. I tę jego tępotę na pewno dostrzegą wyborcy, masowo głosując na marszałka-prezydenta. Panie i panowie, a skoro mamy mieć parytety, panowie i panie, czapki z głów! Za takie uczone opinie powinno się przyjmować do grona mędrców, już nie mędrców europejskich, bo Europa ma własnych, ale do grona mędrców światowych.

Najlepsze przed nami, zaczekajmy do świtu. Po nieprzespanej nocy i burzach mózgu możemy usłyszeć takie argumenty, po których naprawdę zakręci się w głowach. Nie śmiem zgadywać, ale szef MSZ-u mógłby na przykład stwierdzić, że wypowiedzi marszałka-prezydenta o Cameronie świadczyły o jego głębokim zrozumieniu istoty dyplomacji, a tego wszak powinniśmy wymagać od głowy państwa.

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości