Sala tronowa w pałacu króla Leara.
(Lear w koronie, z kotem na kolanach, wygodnie siedzi na tronie; kilka kroków od tronu stoją wyprostowani hrabia Brukrentu i hrabia Glousterczak; hrabia Glousterczak wychylił się nieco, bo uważa, że jest ważniejszy; u stóp Leara siedzi Błazen w kominiarce)
LEAR
Zobaczymy, co moje ukochane córeczki zechcą nam powiedzieć. Kocie, siedź spokojnie, bo cię zastąpię zółwiem.
BŁAZEN
Nie wiem, co mam mówić, Panie, taki jestem szczęśliwy.
LEAR
(spojrzał na Błazna, jakby go dopiero ujrzał)
Zdejmij tę kominiarkę, bo się spocisz.. O, Szekspirze! Nawet pisany inaczej, z kim przyszło mi przystawać?
(Wchodzą królewskie córy. Goneryla jest wysoka jak Degol, Degol nie odgrywa w tej scenie żadnej roli, Regana jest niska i pulchna, mówi o sobie pulchra, bo jest erudytką, Kordelia ma wysokie czoło i grzywę włosów, jakąś taką głupkowatą grzywę.)
GONERYLA, REGANA, KORDELIA
(unisono, Kordelia w dodatku uniosła się na palcach)
Witamy cię ukochany ojcze.
KORDELIA
(na stronie, chociaż nie jest stronnicza)
Akurat, stary pier...piernik.
LEAR
Drogie córy, słyszałyście zapewne, że od jakiegoś czasu, bym nie musiał czasu odnajdywać ...
(GONERYLA kiwa głową, zrozumiała; REGANA, patrząc na GONERYLĘ, też kiwa, KORDELIA nigdy nie traciła czasu, nie kiwa.)
LEAR
(kontynuuje, nie słysząc oklasków BŁAZNA)
Od jakiegoś już czasu myślałem o wyznaczeniu następcy. Każdy ojciec ma z tym problem. Ma na względzie dobro kraju i dobro swych dzieci. Zwłaszcza gdy dzieci na to zasługują. Dzieci nie można krzywdzić. Pamiętacie, drogie córki, co uczynił król Pinokio, nasz sąsiad? Zjadł swoje dzieci. To była metafora, Kordelio, nie zjadł ich, ale pozbawił praw do tronu, apanaży, odesłał w siną dal. I dlaczego to uczynił? Bo je podejrzewał o spiski. A one były czyste jak łza. Czyste i oddane. Nawet w krykieta z nim przegrywały notorycznie, chociaż niektóre z nich grały od niego lepiej.
BŁAZEN
Chyba w krokieta?
LEAR
Kretyn. A wy, drogie córki, nie mogłyście poczekać? Czy którąś z was skrzywdziłem? Zgoda, nie jestem czułym ojcem, ale was kochałem i wymagałem tylko jednego: lojalności.
GONERYLA
I cóż z tego? Jestem najstarsza, najmądrzejsza, najpiękniejsza, niezależna. Ale ty musiałeś kokietować ...
BŁAZEN
Chyba krykietować?
GONERYLA
Rzeczywiście, kretyn. Ty jednak musiałeś kokietować Kordelię, a ja chciałam tak niewiele. Chciałam być wicekrólem, ale nie in spe. In spe, Błaźnie, to in spe, więc się nie odzywaj. Nie in spe, ale od razu, żeby wszyscy wiedzieli. Za moją wierność. Czy liczyłam na zbyt wiele?
LEAR
Nikomu tak nie ufałem, jak tobie, córko. Ale ty musiałaś nadstawić swoje wielkie uszy na podszepty Kordelii. Zgubiła cię pycha. A mnie zraniła serce. Nic już nie mów, szkoda słów. Teraz ty, Regano.
REGANA
Ja, co ja? Dałeś mi imię po sławnym prezydencie, a to coś znaczy. Zawsze wiedziałam, że nie umiesz postępować jak władca. Władca musi każdemu się podobać, musi być delikatny, koncyliacyjny, musi...
LEAR
Co ty pleciesz? A gdzież twój mąż? Gdzież książę Kluzwalii? Dałaś się omotać albo jeszcze gorzej, nie chcę wnikać. A przecież cię ceniłem. Liczyłem na twą odpowiedzialność. W gruncie rzeczy mi ciebie żal, córko. Kordelio, a ty milczysz? Ty, której nie zamykały się usta nawet wówczas, gdy jadłaś?
KORDELIA
Bardzo cię szanuję, ale ty jesteś stary, ojcze, przecież to każdy widzi. Odstraszasz od siebie poddanych, a ja jestem przez nich uwielbiana. Mam tysiące pomysłów ...
LEAR
Nie, ty jesteś wyłącznie tubą swojego narzeczonego, bo sama ... Dajmy temu spokój. Ten twój narzeczony wykorzysta cię i porzuci. Czy ty tego nie widzisz? Aż tak bardzo jesteś zapatrzona w siebie, żeby tego nie dostrzec? Twój narcyzm bije na głowę narcyzm Goneryli, ale Goneryla po mnie odziedziczyła talent, ty odziedziczyłaś wyłącznie urodę. Drogie córki, audiencja dobiegła końca. Żadna z was nie zasłużyła na zaufanie. Niestety. Żegnam was. Ze smutkiem, ogromnym smutkiem.
(Córki wychodzą. Kordelia zza dekoltu wyciąga gołębia, któremu wcześniej zawiesiła na nóżce wiadomość o gotowości udzielenia wywiadu, koniecznie z tysiącem tub.)
HRABIA GLOUSTERCZAK
I co teraz, mój monarcho?
BŁAZEN
A może ja zostanę enfantem?
LEAR
Nie, ty zostaniesz terriblem. Drogi hrabio, ja jeszcze nie odchodzę.
(Wszyscy wychodzą. Czy wszyscy są zadowoleni? A skąd mogę wiedzieć, przecież nie jestem Szekspirem. Słobodziankiem, czy jak on tam się nazywa, też nie jestem. Kot Leara zdołał jeszcze złapać gołębia Kordelii. Czy go zjadł? Ja bym go zjadł, ale nie jestem kotem. Załamana Kordelia udziela wywiadu samej sobie.)



Komentarze
Pokaż komentarze (205)