596 obserwujących
693 notki
3889k odsłon
  1586   0

„NATURALNA ŚMIERĆ” GENERAŁA GRU

Trzeba również pamiętać, że Główny Zarząd Wywiadowczy (GRU) nie ma ostatnio dobrej passy. W kwietniu ubiegłego roku doszło do zmiany na stanowisku szefa tej służby. Miejsce gen. Walentina Korabielnikowa zajął gen. Aleksander Szliachturow, który wcześniej był zastępcą zdymisjonowanego. Mówiło się wówczas, że powodem zmian był protest Korabielnikowa przeciwko proponowanym reformom w GRU. Zmiany zakładały przejęcie części zadań GRU przez Służbę Wywiadu Zagranicznego (SWR) oraz rozformowanie niektórych jednostek, lub włączenie ich do oddziałów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Również w ubiegłym roku doszło do zdarzenia, które musiało mocno wstrząsnąć rosyjską służbą wywiadu wojskowego. 14 września 2009 roku na terenie jednostki wojskowej 57604 w Tambowie, (400 km od Moskwy) gdzie mieści się dowództwo Głównej Dyrekcji Wywiadu Sztabu Generalnego doszło do potężnego pożaru, podczas którego (według oficjalnych danych) zginęło pięć osób, a 14 odniosło obrażenia. Zniszczeniu uległa znaczna część budynków, a szczególnie te, w których przechowywano tajne archiwum GRU, związane m.in. z operacjami wojskowymi na terytorium Abchazji. Na miejscu natychmiast zjawili się zastępca ministra obrony Rosji i wielu wyższych oficerów służb wywiadu. W Tambowie stacjonowała 16. brygada specjalna GRU, „wsławiona” w 2008 roku walkami w Abchazji, a wcześniej w Czeczenii i Afganistanie.

Pojawiły się wówczas spekulacje, że pożar nie powstał z powodu zwarcia instalacji elektrycznej (jak głosiła wersja oficjalna) a był efektem precyzyjnej akcji grupy komandosów, wykonujących zadanie zniszczenia archiwum wojskowego wywiadu. Do ataku miało dojść 13 września, trwał tylko 15 minut, a do wywołania gigantycznego pożaru użyto pocisków zapalających. W Dyrekcji GRU w Tambowie miały znajdować się dokumenty dotyczące wielu operacji CIA, ataku terrorystycznego z 11 września 2001 r., ale też materiały wskazujące na powiązania ważnych polityków światowych, w tym Busha i Cheneya ze słynną organizacją wojskową Blackwater Worldwide (obecnie Xe Services LLC), którą CIA i izraelski Mossad miały wykorzystywać do likwidacji terrorystów Al-Kaidy. Rosyjski wywiad wojskowy miał również dysponować materiałami wskazującymi, że za zamachami na byłego premiera Libanu Rafika Haririego i premiera Pakistanu Benazir Bhutto stała Blackwater. Atak na obiekty GRU w Tambowie łączono z niespodziewanym lądowaniem samolotu premiera Izraela Beniamina Netanjahu (udającego się do Gruzji) na terenie jednej z baz rosyjskich w dniu 10 września i jego spotkaniem z prezydentem Miedwiediewem. Netanjahu miał wówczas zażądać natychmiastowego zwrotu dokumentów i agentów Mossadu schwytany przez Rosjan na pokładzie frachtowca Arctic Sea, którym Rosjanie przewozili elementy rakiet S-300 oraz materiały dla irańskich instalacji nuklearnych. Ludzie, którzy 24 lipca 2009 r. weszli na podkład rosyjskiego statku byli agentami Mosadu, mającymi za zadanie sprawdzić ładownie frachtowca. Gdy okazało się, że na Arctic Sea znajdują się poszukiwane obiekty, zdecydowano o jego uprowadzeniu, podejmując jednocześnie pertraktacje z Rosjanami.

Trudno powiedzieć, która wersja zdarzeń odpowiada prawdzie. Czy pożar w Tambowie był efektem ataku grupy komandosów i światowej gry tajnych służb, czy – jak głosiła inna hipoteza - chodziło o zniszczenie dowodów obciążających wysokich rangą dowódców armii rosyjskiej i oficerów GRU, w związku z działaniami Specnazu w Abchazji i nadzorowanymi przez służby „aktami terrorystycznymi”? Być może nie wszystko udało się zniszczyć, a ludzie tacy jak gen. Iwanow – doskonale zorientowany w sprawach operacji na Kaukazie - posiadali wiedzę groźną dla czyjś interesów?

W kontekście tej tajemniczej śmierci warto jeszcze wskazać na jeden trop, związany z ekstradycją rosyjskiego handlarza bronią Wiktora Bouta, którego aresztowanie można prawdopodobnie przypisać grom prowadzonym między wojskowymi, a cywilnymi służbami Rosji. Gwałtowna reakcja Moskwy na decyzję tajlandzkiego sądu o wydaniu Bouta do Stanów Zjednoczonych potwierdza jedynie, że jest on człowiekiem ściśle związanym ze służbami FR, za którym stoi potężny wicepremier Igor Sieczin (były oficer KGB). W artykule na temat działań Bouta zamieszczonym w “The Huffington Post” amerykański prawnik Robert Amsterdam wskazuje, że reakcja Moskwy na planowaną ekstradycję handlarza była tak histeryczna, iż wysoki rangą rosyjski dyplomata opublikował artykuł, w którym stwierdził, że jeśli Bout zostanie postawiony przed sądem amerykańskim "reset" w relacjach USA-Rosja okaże się niemożliwy. Wiele zatem wskazuje, że do ekstradycji nie dojdzie, a plan obciążenia administracji Putina udziałem w operacjach dostarczania broni terrorystom spali na panewce.

Bout miał zostać namierzony przez europejskie służby już w 2005 roku w Iranie i 2006 w Libanie. Wiadomo również, że dostarczał rosyjską broń, używaną przez Hezbollah w wojnie z Izraelem i handlował z grupami dżihadu w Somalii i Jemenie. Jest oczywiste, że wiedza jaką Wiktor Bout posiada o rosyjskiej sieci handlu bronią stanowi ogromne zagrożenie dla interesów obecnej administracji kremlowskiej, a ta uczyni wszystko, by handlarz nie podzielił się informacjami z CIA.

Ponieważ w Rosji szefów tajnych służb nie karze się już głową za wpadki i błędy, trudno domniemywać, by śmierć Jurija Iwanowa miała tego rodzaju związek z aresztowaniem Wiktora Bouta. Co innego, gdyby okazało się, że niektórzy oficerowie GRU „pomogli” nieco w pojmaniu handlarza, a sukces służb amerykańskich był możliwy z powodu konfliktów w gronie moskiewskich „siłowników”.

Nie sądzę, by w tej chwili można było odpowiedzieć na pytanie o przyczynę „naturalnej śmierci” wiceszefa GRU. Nie wiadomo, czy w ogóle poznamy jej okoliczności. Nic natomiast nie wskazuje, by mogła mieć związek ze sprawami polskimi, a sam Iwanow miał zajmować się nadzorowaniem działalności szpiegowskiej na terenie Polski. Zdarzenie to należy raczej oceniać w kontekście rosyjskich, wewnętrznych konfliktów lub poprzez wielowątkowe, globalne operacje prowadzone przez służby.

 

Artykuł opublikowany w nr. 35/2010 Gazety Polskiej 

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale