599 obserwujących
693 notki
3858k odsłon
2039 odsłon

ZEMKE - BRAKUJĄCE OGNIWO

Wykop Skomentuj55

Istnieją realne przesłanki wskazujące, że niedawnym działaniom ABW mógł patronować Janusz Zemke, szef sejmowej komisji ds.służb specjalnych, a faktyczne intencje twórców akcji były bardziej złożone, niż obecnie się przypuszcza.

Artykuł „Dziennika" z 28 kwietnia br., zawiera fragment rozmowy dziennikarzy z Aleksandrem Lichockim, w którym ten ostatni tak charakteryzuje rolę Janusza Zemke:

„we wrześniu 2007 Zemke wysyła do niego (Lichockiego) Grobelnego, Grobelny prowokuje rozmowę o aneksie i ją nagrywa, taśmę ma przekazać dziennikarzom.

Ale co jest na tej taśmie? Proponował pan Grobelnemu aneks?

- Nie, tylko na odczepnego powiedziałem mu, że to będzie kosztowało duże pieniądze!

Co na to Grobelny?

- Lichockiego widziałem ostatnio 2 - 3 lata temu. O aneksie nie rozmawiałem z nim nigdy.

Co na to Zemke?

- To jakieś bzdury! Nic nie wiem o rozmowach Grobelnego z Lichockim na temat aneksu. Zapewniam, że człowiek, który przyszedł do mnie w lipcu po poradę to nie był Grobelny."

Kim jest Henryk Grobelny? Jego nazwisko znajdziemy w Raporcie z weryfikacji WSI.

Mjr. Henryk Grobelny w okresie 1997-2002 był zastępcą Prezesa Agencji Mienia Wojskowego, w latach 2003-2005 dyrektorem Departamentu Infrastruktury MON. W 2005 r. został doradcą Prezesa Agencji Mienia Wojskowego. W okresie PRL był wieloletnim funkcjonariuszem cywilnych służb specjalnych. W latach 1972-1990 był funkcjonariuszem MSW w województwie bydgoskim. W 1976 r. ukończył WSO MSW w Legionowie. Na przełomie 1987/88 przebywał w Moskwie na szkoleniu kontrwywiadowczym KGB dla kadry kierowniczej WSW, MON i MSW. Na kurs ten był delegowany przez MSW z racji zajmowanego stanowiska.

Major Grobelny jest wieloletnim przyjacielem Janusza Zemke. Ich znajomość może datować się z okresu, gdy Zemke był aparatczykiem w KW PZPR w Bydgoszczy, a Grobelny funkcjonariuszem MSW w woj.bydgoskim. W czasach, gdy Zemke był wiceministrem Obrony Narodowej, a Grobelny dyrektorem Departamentu Infrastruktury MON, spotykamy tę parę przy okazji wielu kontrowersyjnych spraw, związanych z inwestycjami MON.

Przetarg na budowę bazy NATO w Gdyni, budowa „Pentagonu" w Warszawie, budowa Centrum Szkolenia NATO w Bydgoszczy, sprzedaż mieszkań MON po zaniżonych cenach - to „sztandarowe" inwestycje pary Zemke-Grobelny. W wielu przypadkach stwierdzano nadużycia i rażące błędy. W sprawach tych, toczą się postępowanie prokuratorskie. Nie to jednak zajmuje moją uwagę.

W dniu 6 marca 2007r. w regionalnym pasmie bydgoskiej TV wyemitowano program poświęcony bydgoskiemu posłowi Januszowi Zemke.
Dziennikarze poinformowali, że w aktach lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej nazwisko posła pojawia się w dokumentach śledztwa, dotyczącego śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Zapisano w nich zeznania Stefana S., byłego szefa wojewódzkich struktur Służby Bezpieczeństwa w Bydgoszczy, który twierdzi, że był naciskany przez ówczesnego sekretarza wojewódzkiego partii Janusza Zemke, żeby nie angażować się mocno w śledztwo dotyczące tego morderstwa.

 

Stefan S. to nieżyjący już Stefan Stefanowski - zastępca Komendanta Wojewódzkiego MO ds.SB w latach 1983-1990, wieloletni (od 1949r) funkcjonariusz UB i SB.

Wkrótce po tym poseł Zemke poszukuje kasety z nagrania 30 - minutowego programu, zastanawiając się nad skierowaniem oskarżenia przeciwko jego autorom. Wśród nich, jak donosi Ekspres Bydgoski, jest „prawdopodobnie autor książki o śmierci ks. Jerzego

Przypomnę, że w październiku 2004r. Witold Kulesza - szef pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej, odsunął prokuratora Andrzeja Witkowskiego od śledztwa w sprawie zabójstwa Popiełuszki, akurat wtedy, gdy prokurator miał zamiar posadzić Kiszczaka na ławie oskarżonych. Następnie Kulesza usiłował wymusić na Piotrze Zającu, naczelniku Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie, publiczne przyjęcie odpowiedzialności za tą decyzję. Wkrótce po odsunięciu Witkowskiego, w październiku 2005 r. wydawnictwo Rosner i Wspólnicy, opublikowało książkę Wojciecha Sumlińskiego Kto naprawdę Go zabił. Książka ujawnia dotychczasowe ustalenia IPN- owskiego śledztwa i obszernie cytuje nikomu dotąd nieznane dokumenty. Publikacja spotkała się z gwałtowną reakcją poprzednich władz IPN. Ustalenia autora określono jako kłamliwe twierdząc, że zawierają nie zweryfikowane materiały ze śledztwa prok.Witkowskiego.

W wyniku pisma IPN w tej sprawie Prokuratura Rejonowa dla Warszawy Pragi - Północ wszczęła śledztwo nr I DS 469/05/II przeciwko Sumlińskiemu, w sprawie rozpowszechniania materiałów z nieukończonego śledztwa.

Wojciech Sumliński podkreśla dziś, że nie miał nic wspólnego z Komisją Weryfikacyjną WSI. Zapewnia też, że nie rozmawiał na temat raportu z likwidacji WSI, z Lichockim, Bączkiem czy Pietrzakiem. Z tym ostatnim, konsultował natomiast pewne rzeczy, związane z książką na temat księdza Jerzego Popiełuszki. Dziennikarza mają obciążać zeznania Lichockiego i płk Leszka Tobiasza - również byłego oficera WSI. To właśnie Tobiasz miał zawiadomić prokuraturę, że proponowano mu pozytywną weryfikację za 200 tys. zł. i nagrał przebieg spotkania z Aleksandrem Lichockim.

Wykop Skomentuj55
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale