599 obserwujących
693 notki
3858k odsłon
253 odsłony

MILCZENIE

Wykop Skomentuj46

Dawno temu Leszek Kołakowski napisał znamienne słowa – „ Ci, co liche swoje przywileje okupują tylko milczeniem w obliczu świństwa, na które mogą reagować, będą musieli za te same przywileje płacić rychło aktywnym udziałem w świństwie”.

Nie wiem czy nadszedł już czas, czy może dopiero nadejdzie, gdy za milczenie w sprawie Bronisława Komorowskiego zapłacimy wszyscy. Szczególnie zaś ci, którzy zwodzeni przez medialnych propagandystów, rzucają się codziennie na podtykane im pod nos informacyjne newsy i dostrzegają rzeczywistość, tylko na odległość dzielącą ich od ekranu telewizyjnego. Jeśli nawet dziś nie widzą wysokości „rachunku”, jaki przyjdzie nam zapłacić, wkrótce odczują go dotkliwie na własnej skórze.

Trzeba przyjąć, jako znak polskiej patologii, że o najważniejszej od kilkunastu lat aferze politycznej milczą ludzie, mieniący się być dziennikarzami. Podła musi być kondycja naszych mediów, skoro nawet tragiczne doświadczenia, które dotknęły Wojciecha Sumlińskiego, nie obudziły w jego kolegach odruchu zwykłej, ludzkiej przyzwoitości. Może kiedyś sami rozstrzygną tę kwestię we własnym sumieniu i odpowiedzą sobie na pytanie - czy tchórzliwym milczeniem nie wykluczyli się ze społeczności ludzi wolnych? Jeśli tego pytania sobie nie postawią – nigdy wolnymi nie byli. Skoro zaś chcą chronić swoje „liche przywileje”, płacąc służalczością wobec oszustów i kanalii – ich sprawa.

Nam milczeć nie wolno. Bo sprawa, w którą jest uwikłany poseł Komorowski może kosztować więcej, niż marne, dziennikarskie apanaże.

Nie chodzi, bowiem o to, że marszałek sejmu zachowuje się niczym prosty cham, nie licząc się z opinią kilku milionów swoich rodaków. Nie chodzi o to, że jest pospolitym kłamcą i oszczercą, nieznającym pojęć honoru i odpowiedzialności. Nie chodzi nawet o to, że popełnił przestępstwo i zakpił z obowiązującego w Polsce prawa.

Niebezpieczeństwo, które dotyczy każdego z nas tkwi w fakcie, że człowiek, pełniący urząd drugiej osoby w Rzeczpospolitej, wykorzystał ten urząd oraz struktury państwa, by zrealizować własne, partykularne cele i chronić się przed odpowiedzialnością polityczną lub karną. Marszałek polskiego Sejmu potraktował własne państwo i powierzony mu przez przedstawicieli społeczeństwa urząd, jak funkcjonalne narzędzie, za pomocą, którego zdołał odwrócić grożące mu niebezpieczeństwo. Ktoś, kto w taki sposób widzi własne państwo, objawia wobec tego państwa i jego obywateli niesłychaną wręcz pogardę i arogancję, a traktując je przedmiotowo, ustanawia sam siebie ponad prawem i zasadami demokracji. Niebezpieczeństwo tkwiące w takich działaniach dotyczy nas wszystkich, ponieważ to państwo jest reprezentantem każdego z nas. Można być wobec niego krytycznym lub nawet uznawać je za chorą, patologiczną strukturę. W niczym jednak taki osąd nie zmienia faktu, że jest to państwo suwerenne i niepodległe.

Co zrobił Bronisław Komorowski?

Oto do marszałka polskiego Sejmu przychodzi człowiek, który w latach 80. był dwukrotnie szkolony przez KGB, współodpowiedzialny za niszczenie akt byłej WSW i działania na szkodę państwa polskiego. Człowiek, znany w środowiskach biznesowo-politycznych, między innymi tych, w których poszukuje się winnego zamordowania generała Papały. Człowieka tego i jego sprawę, anonsuje marszałkowi jeden z generałów Wojska Polskiego, którego III RP uhonorowała najwyższymi odznaczeniami. Pan Komorowski doskonale wie, z kim ma do czynienia, oraz w jakiej sprawie ma spotkać się z tym człowiekiem. Podczas spotkania człowiek ten wyraźnie i jednoznacznie „sugerował możliwość dotarcia albo do tekstu, albo do treści całości lub fragmentu dotyczącego mojej osoby-aneksu do raportu WSI” – stwierdza sam Komorowski. Ta propozycja, to nic innego jak oferta przestępcy – sprawcy, który poszukuje pasera, gotowego zapłacić żądaną cenę i ułatwić wykonanie roboty.

Marszałek Sejmu wyraża zainteresowanie przestępczą ofertą wykradzenia aneksu do Raportu – dokumentu, objętego najściślejszą tajemnicą państwową. Jest zainteresowany przestępstwem - „Ja wyraziłem wstępnie zainteresowanie jego propozycją.” Przez kolejne ponad dwa tygodnie Komorowski odbywa różne spotkania z innymi oficerami WSW i WSI.

Jak twierdzi Antoni Macierewicz, poza Lichockim i Tobiaszem , marszałek spotykał się jeszcze z dwiema innymi osobami, związanymi z WSI. Nie powiadamia o tych spotkaniach nikogo, nie ujawnia organom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo państwa faktu otrzymania przestępczej propozycji. Dopiero po upływie 17 dni od daty spotkania z Lichockim, Komorowski odbył rozmowę na ten temat ze swoim partyjnym kolegą Pawłem Grasiem – który nie posiadał żadnych ustawowych uprawnień, w zakresie zarządzania służbami specjalnymi.

Wykop Skomentuj46
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale