Blog
Bez dekretu
Aleksander Ścios
600 obserwujących 693 notki 3851194 odsłony
Aleksander Ścios, 28 października 2008 r.

GRA ZBRODNIĄ - FAŁSZERZE Z WSI

Przez 24 lata, na podstawie ustaleń procesu toruńskiego wmawiano opinii publicznej, że wszyscy winni zbrodni na księdzu Jerzym ponieśli już zasłużoną karę. Ówczesna władza stworzyła powtarzaną do dziś legendę o wyłącznej winie czterech funkcjonariuszy SB i zapewniała społeczeństwo o swojej woli wyjaśnienia, jak było naprawdę. Legendę tę uwiarygodnili sami funkcjonariusze policji politycznej, precyzyjnie odgrywając swoje role. Dzięki tej zbrodni władcy PRL-u realizowali swój plan, którego zwieńczeniem był okrągły stół i transformacja ustrojowa pozwalająca komunistom na zachowanie swoich przywilejów. W niezmienionej formie kłamstwo, narzucone siłą komunistycznej propagandy zostało przyjęte i zaakceptowane w III RP. Wszystkie środowiska uczestniczące w haniebnej zmowie z komunistami, stały się zakładnikami tego kłamstwa i przyjęły na siebie ciężar odpowiedzialności za ukrywanie prawdy o śmierci księdza Jerzego.

Od 1984 roku wszelkie próby wyjaśnienia prawdziwych okoliczności tego mordu były i są skutecznie blokowane. Ludzi, którzy wykazali dość odwagi, by naruszyć tajemnicę bezpieki, nazwano szaleńcami i fantastami. Odmówiono im prawa do zajmowania się sprawą, przemilczano ich argumenty, szykanowano lub skazano na zapomnienie. Tak postąpiono z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, tak również potraktowano Wojciecha Sumlińskiego.

Z drugiej strony, nigdy nie brakowało chętnych, by podważyć wiarygodność prokuratorskiego śledztwa, i zdezawuować tezy zawarte w książce Wojciecha Sumlińskiego – „Kto naprawdę Go zabił?”. To jedna z tych publikacji, które w wolnej III RP zostały skazane na przemilcznie, a jej autor stał się obiektem zainteresowania służb specjalnych.

Gdy w roku 2005 trafiła na półki, po szumnych zapowiedziach wytoczenia, co najmniej kilku głośnych procesów autorowi i wydawcy książki,– zapadło głuche milczenie. Wywody w publikacji są tak dobrze udokumentowane materiałami ze śledztw i procesów, dokumentami IPN, a także zeznaniami świadków zbrodni dokonanej na księdzu Popiełuszce, że nie da się z nimi wygrać.

Z argumentacji przedstawionej przez dziennikarza wynika, że cała zbrodnia została w najdrobniejszych szczegółach wyreżyserowana przez kierownictwo MSW, zaakceptowana przez generała Kiszczaka, a wykonana za aprobatą Wojciecha Jaruzelskiego. Już w 1984 r. Jaruzelski i Kiszczak zrozumieli, iż rozmowy z opozycją i podzielenie się władzą z wybranymi opozycjonistami to ich jedyna szansa na przetrwanie. Ujawnienie prawdy o zbrodni mogłoby skompromitować wielu późniejszych uczestników "okrągłego stołu". Część opozycjonistów była zresztą szantażowana, że jeśli Jaruzelski i Kiszczak będą zagrożeni, mogą się pojawić esbeckie akta obciążające znane postacie opozycji.

Dziennikarz odkrył zbrodnicze mechanizmy bezpieki, które towarzyszyły procesowi transformacji ustrojowej. Wspomina o osobach, które chciały poznać prawdę i ginęły w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach. Opisuje szokujące kariery ludzi, którzy do 1984 r. donosili SB na kapłana, a po 1989 r. robili błyskotliwe kariery.

Dowody zebrane w IPN, przez zespół prok. Witkowskiego wskazywały wyraźnie, że mamy do czynienia z bardzo prawdopodobnym zarzutem mataczenia przez cały szereg osób, które uczestniczyły wokół tego śledztwa w różnych, „osłonowych operacjach". Działania te mogły dotyczyć nawet kilkuset osób, z których większość jest nadal obecna w życiu publicznym.

Sens publikacji Wojciecha Sumlińskiego, ujawniającej rzeczywiste okoliczności śmierci księdza Jerzego i późniejszych, wieloletnich działań służących ukryciu prawdy, można zrozumieć wyłącznie z perspektywy polskiej transformacji ustrojowej. Logika tej koncepcji zakłada bowiem, że zabójstwo księdza Popiełuszki, a następnie włączenie w proces fałszowania zdarzeń części wyselekcjonowanej opozycji, otworzyło drogę do układu okrągłego stołu i dało podstawę do stworzenia „porządku” III RP.

Myliłby się, kto sądziłby, że matactwa wokół tej sprawy skończyły się wraz z PRL. Przez ostatnie 19 lat, strażnicy komunistycznych zbrodni strzegli tajemnicy nadal, mając do swojej dyspozycji ogromny arsenał środków; poczynając od fizycznej eliminacji lub zastraszania niewygodnych świadków, poprzez tworzenie fałszywych tropów i dowodów, po medialne manipulacje.

Dlatego z wielkim niepokojem patrzę od kilku dni, jak dziennikarze TVN, wspólnie z dziennikiem „Polska” próbują nagłaśniać rzekome efekty dziennikarskiego śledztwa, powołując się na dokumenty i świadków, którzy „przedstawili nową, inną od powszechnie znanej wersję porwania i śmierci ks. Popiełuszki.”

Rewelacje, którymi dziennikarze TVN epatują odbiorców nie są niczym innym jak wybiórczym powtórzeniem hipotez pochodzących ze śledztwa, prowadzonego przez prok. Andrzeja Witkowskiego. Żaden z reporterów tej stacji nie uznał jednak za stosowne poinformowanie opinii publicznej, że „nowe okoliczności” zostały już dawno ujawnione przez Wojciecha Sumlińskiego, w pochodzącej z 2005 roku książce „Kto naprawdę Go zabił?”

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Mail: bezdekretu@gmail.com 

....................

Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na „zdradę o świcie” i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu „niezastąpionych”. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

............... image

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • detoxic Mówiąc szczerze - nie interesuje mnie rzesza ujadaczy zadowolonych z mojego odejścia....
  • obiboknawlasnykoszt Proszę też tę drogę wskazywać innym :) Dziękuję Panu i pozdrawiam
  • obiboknawlasnykoszt Jest Pan wielce łaskawy z tą lampą, bo ja zostawiłbym ich w kompletnych...

Tematy w dziale