ochocki ochocki
298
BLOG

Stupor demokratyczny

ochocki ochocki Polityka Obserwuj notkę 1

Psychiatrzy wyróżniają wśród wielu wesołych zaburzeń tak zwany stupor dysocjacyjny,po francusku La belle indifference. Niewiele ma to wspólnego z La Belle Époque, ale z naszą smętną epoką całkiem sporo. Chory cierpi na ograniczenie ruchów i blokadę wypowiedzi przy zachowaniu jasnej świadomości. Widzi i rozumie co się dzieje, ale jest sparaliżowany umysłowo i nie reaguje. Zupełnie jak w naszym ponurym socjalizmie.

Człowiek obdarzony prawem wyborczym ustala swoje preferencje polityczne na podstawie dostępnych mu doniesień prasowych o wyczynach i wybrykach liderów, czyli grupy trzymającej władzę. Tak przynajmniej głosi obowiązująca doktryna, nieprecyzyjnie i mętnie, ale za to szumnie i często zwana demokracją. Należy zaznaczyć, że do owej grupy czerpiącej korzyści z demokratycznej korupcji zaliczają się nie tylko premier z ministrem, burmistrz i inny przewodniczący; mamy setki tysięcy urzędników, inspektorów, specjalistów, konsultantów, dyrektorów, referentów i pracowników niższego szczebla, których praca polega na utrwalaniu socjalizmu, a zarobki fundują podatnicy.

Doniesień prasowych jest mnóstwo. Codziennie któraś z gazet informuje o jakimś przekręcie, nadużyciu, absurdzie. Podwójne zarobki w GUS - głosi tytuł kolejnego takiego artykułu [http://www.tinyurl.pl?H1bCaeEl]. Ludzie czytają, kiwają głowami, myślą swoje, a później idą na wybory głosować na to samo, co dotychczas. Stupor demokratyczny.

Powszechne w społeczeństwie przekonanie, że politycy to złodzieje, ani trochę nie szkodzi politykom. Dotknięci porównaniem mogą się czuć jedynie złodzieje, posiadający jednak jakiś kodeks honorowy. Złodziejski savoir-vivre, ale też rozsądek, nie pozwala im na przykład okradać sąsiadów z własnego podwórka. Politycy, których kadencja jest krótsza od kariery zawodowego złodzieja, rabują co się da, w hurtowych ilościach, byle tylko zdążyć przed ustąpieniem z urzędu. Ich powrót do obiegu zależy od kapryśnego wszakże elektoratu, więc jest niepewny; złodziej wie, że po odsiadce nie zostanie logopedą ani archeologiem, tylko wróci do złodziejstwa. Może sobie zatem pozwolić na pewien rodzaj uczciwości i umiaru.

Brak reakcji społecznej na postępującą degrengoladę elit, które ze swoją skłonnością do okradania podatników niespecjalnie się już nawet kryją, tłumaczyć można zamiłowaniem ludu do świętego spokoju. Jest to spokój porównywalny z tym, który ogarnia strusia z czaszką ukrytą w piasku. Po co sobie zaprzątać głowę 23-procentowym VAT-em i podatkami w benzynie, która będąc warta 2 złote kosztuje prawie 5, skoro w zamian mamy 'darmowe' szkolnictwo i lecznictwo, a poza tym z urzędnikami wygrać nie sposób. Zresztą, oddając państwu prawie 80% pieniędzy zostaje nam w kieszeniach aż 20%! Po co mówić że jedno koło jest zepsute? Koniec końców trzy są dobre, to brzmi o wiele lepiej... Sęk w tym, że skala fiskalnego złodziejstwa przekłada się na taką proporcję, w której dobre jest tylko jedno koło.

Wychowanie społeczeństwa w blasku idei demokratycznych wyrabia prodemokratyczny odruch warunkowy - milion razy powtórzone z ekranu telewizora hasło, że demokracja jest najlepszym ze znanych sposobów rządzenia, wywołuje automatyczną niechęć widza do wszystkiego, co niedemokratyczne. Mimo widzialnych gołym okiem objawów degeneracji i upadku tej najgorszej formy sprawowania władzy, ludzie nie potrafią nawet w myśli przeciwstawić się jej, bo jest przecież najlepsza. Skoro nie umiemy już nawet myśleć antydemokratycznie, to tym bardziej nie ma mowy o jakichkolwiek czynach. Stupor.

A poza tym: przecież nie jest aż tak źle! Na przykład w Egipcie jest bieda, a w Somalii to nawet głód. Skoro u nas rząd okrada obywateli, a pomimo to na ulicach jest względny spokój, a dziury w drogach mamy wprawdzie całkiem spore, ale w Bułgarii są większe. Niech nas okradają, widocznie tak trzeba. Kto tak mówi, zapomina, że gdyby rząd zabierał nam nie 80%, ale po 200 zł miesięcznie (co w przypadku człowieka zarabiającego 1500 zł brutto oznacza jakieś 7%), bylibyśmy jednak troszkę bogatsi niż dziś.

Bogatsi nie oznacza szczęśliwsi. Musielibyśmy sami wybrać szkołę dla dziecka i za nią zapłacić, sami znaleźć lekarza, sami zdecydować, czy zapalić marihuanę, sami wybrać towarzystwo emerytalne... Same zmartwienia. Szczęście w socjalizmie polega na tym, że państwo za nas załatwia te skomplikowane sprawy. Po co zaprzątać sobie głowę jakimiś libertariańskimi imponderabiliami? W końcu ci, którzy nami rządzą, lepiej wiedzą, co jest dla nas dobre. Stupor? Czy może paranoja?

Naukowcy opisują stupor dysocjacyjny jako zjawisko krótkotrwałe, przeradzające się często w tzw. fugę dysocjacyjną, czyli ucieczkę histeryczną. Ucieczkowe działania impulsywne, których chory nie potrafi uzasadnić, mogą na gruncie socjologii przybrać kształt emigracji, pod warunkiem, że jest dokąd uciekać. Zresztą, wyjazd do Irlandii za chlebem rzadko bywa impulsywny, wymaga bowiem dokonania obliczeń, kupna biletu itd. Pominąłbym tutaj aspekt ucieczki, skupiając się na impulsywnym charakterze działań tłumu, który ma to do siebie, że pozwala się rabować do pewnego momentu, trudnego do wyznaczenia punktu krytycznego. Baczna analiza przypadków obu pustynnych kurortów w Afryce - Tunezji i Egiptu - pozwoli władzom demokratycznej Europy ustalić maksymalny wymiar fiskalizmu, który zabezpieczy Unię przed podobnym do arabskiego wybuchem niechęci społecznej.

Pamiętajmy jednak, że politycy mają - jak wspomniałem powyżej - skłonność do złodziejstwa bez opamiętania. I jest ich tak dużo, że nad tym procederem nikt tak naprawdę już nie panuje. Pozostaje więc z radością czekać na przekroczenie punktu krytycznego, który stanie się Rubikonem dla wyrwanych ze stuporu demokratycznego podatników.

ochocki
O mnie ochocki

. . . PRECZ Z KOMUNĄ !

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka