Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
51
BLOG

Psalm Biznesmena. Apokryf czy prowokacja?

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 1

 

Kierownikowi chóru. Na modłę pieśni: «Pracodawca o świcie». Psalm. Biznesmenowy.
Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?
Daleko od mego Wybawcy słowa na mym laptopie.
Boże mój, wołam w godzinach pracy, a nie odpowiadasz,
[wołam] i w czasie godzin nadliczbowych, a nie zaznaję pokoju.
A przecież Ty mieszkasz wszędy,
Chwało pracujących!
Tobie zaufali poprzedni właściciele,
zaufali, a Tyś ich prowadził w gąszczu przepisów;
do Ciebie wołali i zostali zbawieni,
Tobie ufali i nie doznali wstydu.
Ja zaś jestem robak, a nie człowiek,
pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u pracowników.
Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie pracują,
rozwierają wargi, potrząsają głową:
«Zaufał Panu, niechże go wyzwoli,
niechże go wyrwie, jeśli go miłuje».
Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona;
Ty mnie czyniłeś bezpiecznym u piersi mej matki.
Tobie mnie poruczono przed urodzeniem,
Ty jesteś Bogiem interesów od łona mojej matki,
Nie stój z dala ode mnie, bo bankructwo jest blisko,
a nie ma poręczyciela.
Otacza mnie mnóstwo nieuczciwej konkurencji,
osaczają mnie byki Baszanu.
Rozwierają przeciwko mnie swoje paszcze,
jak urząd skarbowy drapieżny i ryczący.
Rozlana jak woda stała się moja płynność finansowa
i łamią się wszystkie moje strategie;
jak wosk się staje moje konto,
we wnętrzu banków topnieje.
Moje gardło suche jak skorupa,
język mój przywiera do podniebienia,
kładziesz firmę moją w prochu upadłości.
Bo [sfora] urzędników mnie opada,
osacza mnie zgraja podatków.
Przebodli ręce i nogi moje przepisami,
policzyć mogę wszystkie moje ruchy.
A oni się wpatrują, sycą mym widokiem;
moje zyski dzielą między siebie
i los rzucają o mój kapitał.
Ty zaś, o Panie, nie stój z daleka;
Pomocy moja, spiesz mi na ratunek!
Ocal od długów moje życie,
z podatkowych pazurów wyrwij moje dobro,
wybaw mnie od kredytowej paszczęki
i od rogów oligarszych – wysłuchaj mnie!
Będę głosił imię Twoje swym braciom biznesmenom
i chwalić Cię będę pośród zgromadzenia pracodawców:
«Chwalcie Pana wy, co się Go boicie,
sławcie Go, całe potomstwo biznesu;
bójcie się Go, całe potomstwo rynku!
Bo On nie wzgardził ani się nie brzydził nędzą bogacza,
ani nie ukrył przed nim swojego oblicza
i wysłuchał go, kiedy ten zawołał do Niego».
Dzięki Tobie moja pieśń pochwalna płynie w izbie gospodarczej.
Śluby me wypełnię wobec bojących się Jego.
Wierzyciele moi będą jedli i nasycą się,
chwalić będą Pana ci, którzy Go szukają.
«Niech portfele ich żyją na wieki».
Przypomną sobie i wrócą
do Pana wszystkie krańce ziemi;
i oddadzą Mu pokłon
wszystkie szczepy socjalistyczne,
bo władza królewska należy do Pana
i On panuje nad narodami.
Tylko Jemu oddadzą pokłon wszyscy, co śpią w ziemi,
przed Nim zegną się wszyscy, którzy w proch zstępują.
A moja spółka będzie żyła dla Niego,
następcy moi Jemu służyć będą,
opowiedzą o Panu pokoleniu przyszłemu,
a sprawiedliwość Jego ogłoszą ludowi, który się narodzi:
«Pan to uczynił».
Komentarz do Psalmu:
Wielogłosy chór oburzenia wzniósł się ponad polską pobożną ziemią katolicką, kiedy odkryto wyżej przytoczony Psalm. Psalm nie pozostawiał co prawda złudzeń co do swojej kanoniczności, i dlatego egzegeci włożyli mniej trudu w zakwestionowanie jego autentyczności, niż anonimowy psalmista w jego napisanie. A jednak ten apokryficzny tekst wart był chyba więcej niż tylko odśpiewania chóralnego oburzenia. Znamienne jest, że dwa głosy dały się słyszeć na tle chóru jednako głośno: głos obrońców świętości Księgi oraz głos przeciwników wolnego rynku. Zaprawdę, jedność głosów pochodzących z tak różnych środowisk musi zdumiewać i żąda śmiałej interpretacji!
Przeczekawszy jednak pierwsze uderzenie emocji, także tych naukowych (ileż papieru gazetowego w lewicowych, a bardziej szlachetnego w różnego rodzaju teologicznych periodykach!), pozwólmy sobie wsłuchać się w tajemniczą melodię Psalmu, rozpoczynającego się wskazówką co do wykonywania tego lirycznego utworu na modłę nieznanej nam pieśni „Pracodawca o świcie”. Przy odrobinie dobrej woli nie sposób w zetknięciu się z tym Psalmem nie usłyszeć prawdziwej modlitwy jego autora.
Zaiste, jest Psalm ten jakimś tragikomicznym żartem, ale tego rodzaju żartem, co to pod jego ironiczną powierzchnią uduchowiony czytelnik łatwo sięgnąć musi głębszej treści. Symboliczne jest już samo nawiązanie autora do słów Psalmu 22-go – chyba nieprzypadkowo nasuwa czytelnikowi ten zabieg literacki skojarzenia nie tylko z powagą męki Mesjasza zapowiedzianą w owym Psalmie, ale i z lewicowym Manifestem Lipcowym ogłoszonym – przypomnijmy młodszym czytelnikom – 22 (!) lipca 1944 roku. (Hipotezę tę zdają się sugerować choćby słowa o „bykach Baszanu” ślepo prących w kierunku czerwieni czy też – może jeszcze wyraźniej – „rogi oligarsze”, których w kraju takim jak Polska nie sposób nie kojarzyć ze środowiskiem uwłaszczonej nomenklatury komunistycznej).
Zapraszam na stronę"OPOKI", gdzie można przeczytać całość tekstu.

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura