Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
104
BLOG

GESTY INTYMNE

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 2

 

Sprawy intymne dokonują się w odosobnieniu. Najintymniejsze słowa i gesty muszą być zamknięte w dostępnej tylko tobie i Ojcu „izdebce” (por. Mt 6,6). A wypowiadane i wykonywane w czasie modlitwy w taki sposób, żeby On je usłyszał i zobaczył, a Twoja lewa ręka nie zaśmiała się z prawej, która właśnie uwielbia Pana.

 
„Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. [Jezus] przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: «Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę»” (Mk 7,31-37).

 
Ten człowiek musiał być strwożony jak ptak w pułapce, i trzeba było go wziąć na bok. Wrażliwy Pan dostrzegł tę potrzebę i wziął go „osobno od tłumu” (w. 33). Do tej pory człowiek ten nie umiał mówić – a więc nie umiał nazywać, był więc pewnie poddany jakimś niejasnym i nieuświadomionym emocjom; jak wróble, które trwożą się na widok stracha na wróble, bo nie umieją go nazwać po imieniu.

 
Tym większy ten cud, że „zaraz (…) więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić” (w. 35). Moja córka żyje na tym świecie już dwadzieścia dwa miesiące, a z trudem wypowiada pierwsze wyrazy: „tatuś” wychodzi jej całkiem dobrze, ale na buty wciąż mówi: „pypy”. A ten od razu zaczął prawidłowo mówić. A przecież to dzieci chłoną wszystko bardzo szybko i uczą się szybciej niż dorośli. Może więc jeszcze przed chwilą głuchoniemy mężczyzna na słowa Pana: „«Effatha», to znaczy: Otwórz się!” (w. 34) nie tylko odzyskał słuch i mowę, ale otrzymał również łaskę dziecięctwa Bożego?

 
Ale zanim Pan wypowiedział te słowa, powiedział coś znacznie ważniejszego: najpierw „wziął go na bok”, a potem „włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka”. Kto ma uszy do słuchania, niech słucha tego języka miłości. Ucho głuchoniemego poczuło, co Pan czyni. Dlatego prawdopodobnie oprócz słyszenia i widzenia uwolniony został również od lęku ten, nad którym Pan z miłości „westchnął” (w. 34).

 


 
Tekst niniejszy wydrukowano we wrześniowo-październikowym numerze „Biblioteki Kaznodziejskiej”.

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura