Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
118
BLOG

Pomieszanie języków

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 2

 

Tak bardzo, z powodu grzechów własnych oraz grzechów naszych nauczycieli, przesiąkliśmy stereotypowym czytaniem Słowa, że umyka nam sens, który Ono niesie.

Jedym z takich przykładów jest opowiadanie o wieży Babel - tak je zwykliśmy nazywać. Po przeczytaniu tego krótkiego opowiadania zapisanego w Księdze Rodzaju powiemy to, co przedtem już wiedzieliśmy; z miną faryzeusza, któremu zdaje się, że posiadł mądrość, powtórzymy te same mądrości, których zostaliśmy nauczeni jeszcze w dzieciństwie.

Zaszczepieni marną interpretacją Słowa, a tym samym uodpornieni na Nie, potrzebujemy już nie Słowa, a czegoś, co opowie nam o tym Słowie z nową mocą; dla niektórych, w tym niżej podpisanego, takim wstrząsem okazuje się być lektura komentarza biblijnego.

Okazuje się, że istotą opowiadania o wieży Babel jest pokazanie nieposłuszeństwa ludzi, których Bóg powołał do czynienia sobie ziemi poddaną. Opowiadanie to znajduje się w tym miejscu Księgi Rodzaju, które przedstawia czytelnikowi fakt tworzenia się narodów, z których każdy ma posiąść inną, jemu przeznaczoną ziemię, a tym samym podjąć jemu właściwe powołanie i otrzymać dla siebie imię (w biblijnym znaczeniu tego słowa).

Zamiast iść w poszukiwaniu tej przeznaczonej im ziemi, ludzie postanawiają zgromadzić się w jednym miejscu, wybudować miasto, a w nim wieżę, która byłaby znakiem (tak jest w BT), a dosłownie: zapewniłaby im imię! Tak więc nie czekają, aż Bóg nada im imię, ale sami chcą siebie nazwać.

Jaki jest skutek takiego zatrzymania się w miejscu, które do nich nie należy? Oczywiście musi to pociągnąć za sobą pomieszanie języków, ponieważ nikt nie pełni właściwej sobie roli, ale próbuje odgrywać rolę, która nie była mu pisana.

Żeby łatwiej zrozumieć, o co chodzi, a tym samym najpierw przerazić się, ale zaraz potem odetchnąć wolnością znalezioną w prawdzie, co prawda trudnej, ale jednak - prawdzie, zobaczmyż, że żyjemy w czasach bardzo przypominających tamte opisane w pierwszej księdze Biblii.

Dziś również zamiast szukać powołania, a tym samym znajdować swoje prawdziwe imię, pozwalamy na to, aby małżeństwem nazywać to, co nim nie jest; dopuszczamy do pomieszania roli ojca i matki, męża i żony; rezygnujemy z tożsamości narodowych w celu budowania niemożliwej do zbudowania - bez takiej różnorodności - jedności. Wydaje się, że każdy może pełnić rolę każdego, ale ceną za to jest - nawet jeżeli jeszcze nie nazwane - utracenie imienia.

Nie tylko w świecie tak jest. Nawet we wspólnotach chrześcijańskich nie jest wyjątkiem przepychanka w posługiwaniu, tak jakby Bóg każdego wierzącego nie obdarował w inny sposób i trzeba łokciami zadrości zdobywać sobie imię. A przecież świadczy to o tym tylko, że jeszcze nie doszliśmy do przeznaczonego nam "kawałka ziemi" - "kawałka charyzmatu".

W dalszej części Księgi Rodzaju mowa jest o Abrahamie, którego ojciec wyruszył co prawda w poszukiwaniu obiecanej ziemi, ale potem zatrzymał się i dalej iść nie chciał. I dopiero Abraham podejmuje powołanie do tego, aby prowadząc życie tułacze zmierzać w kierunku, który wskazuje mu Bóg. Jahwe obiecuje patriarsze imię sławne na cały świat; zauważmyż, że imię to rzeczywiście sławi cały świat, nie wyłączając tego internetowego; Bóg jest wierny.

Przedstawiciele narodów, którzy zamiast szukać woli Bożej, sami budują sobie wieżę sięgającą chmur, doznają rozproszenia spowodowanego pomieszaniem języków. Biblijny autor sugeruje, że w ten sposób Bóg doprowadzi jednak do tego, że pójdą i posiądą ziemię, którą im przeznaczył. Abraham nie potrzebuje rozproszenia, idzie wezwany przez głos Pana.

Dla wierzących, któzy dostrzegają w sobie pokusę zatrzymania się i budowania swojego miejsca tu, na ziemi, zamiast pielgrzymowania do Nieba Obiecanego, jest to obietnica Boża: nie pozwolę ci zatrzymać się na miejscu. Dlatego nawet jeżeli zabraknie im wiary Abrahama, Bóg rozproszy ich z innego powodu; pomiesza języki, aby nie mogli się porozumieć z tym światem, a wtedy pójdą szukać Tamtego.

 

Sławomir Zatwardnicki

 

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura