Pionierem ekumenizmu duchowego i prorokiem jedności jest ks. Paul Couturier. Żeby w pełni docenić rolę, którą on odegrał, warto rzucić okiem na historię ekumenizmu.
Oto papież Leon XIII, inspirowany przez środowiska anglikańskie (inicjatywa Stowarzyszenia dla Krzewienia Jedności Chrześcijaństwa), w roku 1895 rozpoczyna nowennę modłów o jedność przed Zesłaniem Ducha Świętego, jest ona jednak kierowana w intencji powrotu braci odłączonych do Kościoła katolickiego. W roku 1908 dwóch anglikańskich duchownych, Spencer Jones i Paul Wattson (ten drugi przechodzi z czasem na katolicyzm), proponuję oktawę modlitw w okresie 18-25 stycznia. Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan wprowadza do Kościoła katolickiego papież Benedykt XV, ale inicjatywa ta nie znajduje większego odzewu ze względu na swój wciąż prozelityczny charakter.
Potrzeba było nowego spojrzenia na jedność chrześcijan, i takie odnowione spojrzenie wnosi w roku 1935 właśnie ks. Couturier. Zrozumiawszy, że chrześcijanie potrzebują możliwości zanoszenia wspólnych modlitw o jedność, szuka sposobu realizacji tej potrzeby i w końcu znajduje ją w Ewangelii. Otóż według niego punktem wyjścia do modlitwy chrześcijan jest sam Chrystus modlący się o jedność. To genialne przesunięcie środka ciężkości z wysiłków ludzkich na pragnienie samego Pana okazuje się możliwym do przyjęcia przez inne wyznania chrześcijańskie. Zaproponowana praktyka Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan rozpoczęta w 1936 r. rozszerza się również w prawosławiu, anglikanizmie i protestantyzmie.
Według ks. Couturiera chrześcijanie powinni modlić się o nadejście takiej jedności, jakiej pragnie Bóg, i przy użyciu takich środków, jakie Bóg wybierze. Taka postawa modlących się wyklucza prozelityzm czy oczekiwanie, że inni muszą się znaleźć w moim Kościele, eliminuje również niekończące się dyskusje, kto ma rację. Zasada sformułowana w ten sposób leży u podstaw organizowanych pod wspólnym patronatem Światowej Rady Kościołów i Kościoła katolickiego Tygodni Modlitw o Jedność Chrześcijan; modlimy się wspólnie w taki sposób – nie za innych, a z innymi – od 1966 r.
Oryginalność ekumenizmu ks. Couturiera polega na łączeniu modlitw o jedność z wysiłkiem nakierowanym na wewnętrzną przemianę, która dokonuje się poprzez nawrócenie, skruchę, pokorę i miłość. Chodzi tu zarówno o przemianę wierzących, jak i całego Kościoła. Abbé Couturier zrozumiał potrzebę zmiany „podejścia od skoncentrowania na Kościele do koncentracji na Chrystusie. Ta zmiana podejścia nie była wymierzona przeciw Kościołowi (...) Należałoby powiedzieć, że transformacja dotyczyła przejścia od koncentracji na Kościele do eklezjalnej chrystocentryczności, innymi słowy, od Kościoła, który skupia się na sobie samym, do Kościoła, który koncentruje się na Chrystusie.” (ks. P. Hocken, „Kościół, który nadchodzi”).
Duchowy ekumenizm nie został doceniony od razu, jednak w końcu znalazł należne sobie miejsce w praktyce i oficjalnych dokumentach kościelnych (por. „Dekret o Ekumenizmie”, 6-8). W czasie jednego ze spotkań ekumenicznych obecny papież w swoim przemówieniu nazwał Couturiera ojcem duchowego ekumenizmu i potwierdził potrzebę wspólnej modlitwy o jedność: „...powstaje jakby duchowa «sieć», łącząca katolików i chrześcijan z różnych Kościołów i Wspólnot kościelnych. (...) Ojciec duchowego ekumenizmu Paul Couturier mówił w związku z tym o «niewidzialnym klasztorze», który w swych murach gromadzi ludzi zachwyconych Chrystusem i Jego Kościołem. Jestem przekonany, że jeśli coraz więcej ludzi włączy się duchowo w modlitwę Pana, «aby wszyscy stanowili jedno» (J 17,21), to taka modlitwa wypowiadana w imię Jezusa nie będzie próżna” (Benedykt XVI, przemówienie w czasie Spotkania ekumenicznego w Kolonii, 19.08.2005 r.).
Ojciec Święty nawiązał do pewnej wizji, jaką miał ten, o którym mówią, że nawrócił Kościół katolicki na ekumenizm. Założyciel katolickiej wspólnoty o powołaniu ekumenicznym „Chemin Neuf” tak opisuje wizję ks. Couturiera z 1944 r.: „Jeśli by w każdy czwartkowy wieczór, cotygodniową pamiątkę Wielkiego Czwartku, coraz to większe grono chrześcijan ze wszystkich wyznań tworzyło jakby ogromną sieć otaczającą ziemię, jak gdyby rozległy «Niewidzialny Klasztor», w którym wszyscy włączeni byliby w modlitwę Chrystusa o Jedność, czyż nie oznaczałoby to, że świt Jedności chrześcijan wznosi się już nad światem? Czyż to nie raczej takiej postawy wzajemnego współzawodnictwa i duchowej, szczerej, głębokiej, pełnej zapału zachęty jednych dla drugich oczekuje od nas Ojciec, aby zrealizować Widzialną Jedność?” (O. L. Fabre SJ, wystąpienie na „V Zjeździe Gnieźnieńskim”).
Sławomir Zatwardnicki
Jest to fragment tekstu, który ukazał się wstyczniowo-lutowymwydaniu „Biblioteki Kaznodziejskiej”.



Komentarze
Pokaż komentarze