„Niewidzialne Klasztory”, które pojawiły się w wizji ks. Couturiera, odmawiają modlitwę inspirowaną modlitwą ich założyciela:
„Panie Jezu,
który modliłeś się,
aby wszyscy byli jedno,
prosimy Cię o jedność chrześcijan,
taką, jakiej Ty chcesz,
poprzez środki, jakie Ty wybierasz.
Niech Twój Duch Święty da nam:
doświadczyć cierpienia podziałów,
zobaczyć nasz grzech i mieć nadzieję ponad wszelką nadzieję. Amen”.
Zastosowanie ekumenicznego wynalazku mogłoby więc wyglądać następująco (poniżej podaję tylko propozycje – aby zainspirować odpowiedzialnych Kościoła do własnej inicjatywy):
Zachęcić pasterzy z innych Wspólnot Kościelnych do wspólnej modlitwy o jedność chrześcijan. Modlitwa taka może być zanoszona osobno, najlepiej – tak jak sugerują Jezus (pośrednio) i ks. Couturier (wprost) – w każdy czwartek. Można też, przynajmniej od czasu do czasu (w każdym razie nie raz na rok – w Tygodniu Modlitw o Jedność – bo to już trąci nieszczerością) spotkać się, aby „Niewidzialny Klasztor” nie pozostawał całkiem nie do uchwycenia zmysłami.
Wspólna modlitwa może przybrać różne formy – od mniej lub bardziej kameralnej formy modlitwy spontanicznej aż po spotkania liturgiczne czy paraliturgiczne. Mogą one być poprowadzone rozmaicie, dobrze jednak byłoby, aby za wskazaniami Biblii i nauczania Kościoła, nie pomijały aspektu pojednania opartego na wzajemnym wyznaniu win i grzechów.
Wśród wspólnych nabożeństw na szczególną uwagę zasługują oczywiście nabożeństwa Słowa Bożego, jako że Pismu Świętemu przyznaje się najwyższe miejsce, a Jego rola w życiu Kościołów nie jest kwestionowana – pomimo różnic w pojmowaniu Tradycji czy sposobów interpretacji Pisma – przez żadnego wyznawcę Chrystusa. Spotkanie takie jest niezwykłą okazją daną Bogu, który może wtedy działać wśród zgromadzonych razem słuchaczy.
Nic tak nie inspiruje – oprócz Ducha Świętego – do szukania jedności, jak wcześniejsze podrażnienie się doświadczeniem braku jedności. Kto „doświadczy cierpienia podziałów”, temu już nigdy nie będą obojętne dążenia ekumeniczne. Wielorakie można zastosować pomysły w celu otrzymania tego błogosławieństwa cierpienia: wystarczy poczytać literaturę pisaną przez autorów innych wyznań, można wziąć udział w nabożeństwie braci odłączonych, a można też po prostu zaaranżować spotkanie z członkiem innego Kościoła czy Wspólnoty kościelnej.
Sławomir Zatwardnicki
Jest to fragment tekstu, który ukazał się wstyczniowo-lutowymwydaniu „Biblioteki Kaznodziejskiej”.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)