Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
60
BLOG

Lenistwo duchowe

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 1

 

Potwierdza się to, co było przyczyną głośnej skargi rozlegającej się na Sodomę i Gomorę – grzech rzeczywiście panuje nad mieszkańcami tego miasta. Ale nie to jest dla nas najważniejsze – bardziej interesuje nas dusza Lota.
Mężczyźni w mieście pragną wykorzystać seksualnie gości – a ich czyn stanowi podwójne przestępstwo: oprócz tego, że jest zabronionym seksualnym zachowaniem, jest również pogwałceniem zasady gościnności. Obowiązkiem gospodarza była ochrona gości; w logice tej ochrony i w ramach ówczesnej kultury zachowanie Lota – propozycja oddania swoich córek – jakkolwiek przerażająco brzmi ona dzisiaj, była odzwierciedleniem tamtejszej prymitywnej moralności, w której wyżej ceniono prawo gościnności niż cześć kobiety.
Nie ta propozycja Lota powinna zwrócić naszą uwagę, ale raczej fakt, że bratanek Abrahama nie myślał wcześniej o ochronie siebie i swojej rodziny – żył w mieście, chociaż widział grzech mieszkańców. Zauważmy, że teraz wcale nie dziwią go niemoralne żądania, pragnie tylko ochronić swoich gości. Dopiero zapowiedź zniszczenia miasta powoduje, że Lot przejawia jakąkolwiek chęć zatroszczenia się o swoją rodzinę. Niestety przyszli zięciowie nie wierzą tej nagłej gorliwości – myślą, że żartuje; zginą.
I trudno dziwić się, że nie uwierzyli tej zmianie niestałego Lota. On sam już rano nie będzie na tyle gorliwy, żeby chciało mu się wstać i uciekać. Aniołowie przynaglają go, a on się ociąga. Z litości Pana – czytamy – wyciągają Lota aniołowie siłą dosłownie z miasta. Ale znów – kiedy tylko udzielą mu zbawiennej rady, żeby uciekał jak najdalej miasta, najlepiej w góry – ten nie będzie w stanie podjąć wysiłku, aby pójść za tą radą.
Co prawda nie oglądnie się za siebie – przed czym przestrzegają aniołowie, i słusznie przestrzegają, bowiem żona Lota, która jednak się odwróci, zamieni się w słup soli – ale w sercu swoim wciąż pozostaje w mieście. Nie chce mu się wysilać ucieczką w góry, nie chce również opuścić miasta dla wsi. Więcej nawet: uważa za większą łaskę od uratowania mu życia – pozwolenie zamieszkania w małym mieście.
Nawet w czasie śmiertelnego niebezpieczeństwa nie jest już w stanie ta dusza, która wcześniej przyzwyczaiła się do duchowego lenistwa, wykrzesać z siebie coś więcej niż chwilowy zapał...
Uratowana nie własnym staraniem, ale poprzez pokrewieństwo z Abrahamem; ocalona, jak wcześniej w rozdziale czternastym za sprawą krewnego, tylko że teraz patriarcha nie musiał już walczyć za Lota, bo zrobił to sam Bóg rękami aniołów.

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura