I znów czytelnik otrzymuje opowiadanie, które wydaje mu się powtórzeniem tego wydarzenia, z którym zapoznał się wcześniej. Jest również duplikatem tego, co zostanie opisane później, w Rdz 26,26-31. I znów niezawodni egzegeci wyjaśnią czytelnikowi, że nie przypadkiem w tym miejscu (Rdz 21,22-34) mowa jest znów o przymierzu Abrahama z Abimelekiem. Owszem, opis jest powtórzeniem wydarzenia z poprzedniego rozdziału, ale redaktor dodał w tym opisie coś bardzo ważnego.
Oto kilkanaście wersetów wcześniej Abrahamowi urodził się syn, czyli pierwsza z Bożych obietnic została spełniona. Teraz przychodzi kolej na rozpoczęcie spełniania się drugiej obietnicy – dotyczącej ziemi. Czytelnik powinien zauważyć, że Abimelek uzna za chwilę roszczenia Abrahama do studni w Beer Szebie. W rozdziale dwudziestym trzecim, za sprawą zakupu pieczary w Makpela, prawa Abrahama do ziemi zostaną posunięte jeszcze dalej.
Oto król pragnie zawrzeć przymierze z mężem, któremu Bóg błogosławi. Warto zauważyć, że Abimelek potrafi dostrzec pomoc Bożą w tym, czym zajmuje się Abraham i uznać ze względu na to, że jest on wybrańcem Boga. Dlatego chciałby zawrzeć przymierze, a właściwie zabezpieczyć siebie na wypadek, gdyby Abrahamowi przyszło do głowy zachować się mniej łaskawie w stosunku do Abimeleka niż ten zachował się wcześniej w stosunku do patriarchy. Abimelek dotąd postępował lojalnie względem Abrahama, teraz szuka zapewnienia, że i Abraham potraktuje jego i jego ziemię w podobny sposób.
„[Niech Bóg (lub bogowie) uczyni ci to i to], jeśli postąpisz fałszywie ze mną, z moim potomkiem lub krewniakiem...” – tak brzmi pełny hebrajski idiom oznaczający złożenie przysięgi, zwyczajowo skracany do formy, którą czytelnik znajduje w tym opowiadaniu. Trzeba pamiętać, że przysięgę takąskłądano ustnie, ale też były to inne czasy! Dotrzymanie przysięgi zależało od poczucia honoru obu stron, a także bazowało na wierze w to, że Bóg (lub bogowie) występujący w roli świadka (świadków) przymierza, ukarze (ukarzą) tego, kto złamie przysięgę.
Przymierze zakłada bliskość (hebr.hesed) obu stron, natomiast sformułowanie Abimeleka: „dopuścić się zdrady” oznacza odwrotność tamtej bliskości. Zaraz po zawarciu przymierza Abraham robi wymówkę, a może nawet oskarża Abimeleka o to, że w przypadku studni przejętej przez ludzi króla przymierze zostało złamane. Czy dyplomatyczna odpowiedź króla – jak sądzą niektórzy – jest próbą uniknięcia odpowiedzialności? W każdym razie Abimelek godzi się jednak na przyjęcie siedmiu owiec Abrahama, a stanowi to świadectwo lub dowód, że król godzi się z prawem Abrahama do studni (gdyby odmówił przyjęcia – oznaczałoby to, że nie uznaje pretensji Abrahama do studni).
Nazwa Beer-Szeba oznacza „Studnię Siedmiu” lub „Studnię Przysięgi”. Gra słów opiera się w tym miejscu na hebrajskim rdzeniu „siedem”, „ślubować”. Abraham wzywa w Beer-Szebie imienia Boga Wiekuistego; jest to starożytny tytuł boga El, używany w przybytku w Beer-Szebie i zastosowany do Jahwe.
Ciekawy i coś ważnego mówiący o relacji Abrahama z Bogiem jest ten kontrast: Abimelek i dowódca jego wojska Pikol udają się w powrotną drogę po zawarciu przymierza, natomiast „ojciec narodów” stawia się przed Bogiem. Może Abraham rozumie, że właśnie zaczyna się spełniać druga obietnica Pana? Nie chodzi tylko o ziemię, ale także o to, że błogosławieństwo, którym Bóg obdarza Abrahama, staje się widoczne dla innych:
„Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi” (Rdz 12,3);
„Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia [takiego, jakie jest udziałem] twego potomstwa...” (Rdz 22,18).



Komentarze
Pokaż komentarze