Dziesiąta próba, której w rozdziale dwudziestym drugim poddany jest Abraham, jest próbą najpoważniejszą i ostatnią. Potem pozostanie już tylko patriarsze nabyć miejsce na grób żony Sary oraz znaleźć żonę dla syna Izaaka.
Czytelnik otrzymuje arcydzieło literackie ukazujące Boga jako Pana, którego żądania mają charakter absolutny, którego wola jest nieodwołalna, a ostatnie słowo jest łaską. Abrahama zaś ukazuje narracja jako wielkiego założyciela Izraela, posłusznego Bogu w całej tajemniczej surowości Jego słowa. „Ojciec narodów” okazuje milczące zaufanie i posłuszeństwo, nie znajdą w jego ustach miejsca słowa wykrętu czy elokwentne uniki.
Czytelnik od razu zostaje poinformowany o tym, czego Abraham nie wie. Tak więc cały dramat przeżywany przez Abrahama może czytelnik rozpatrywać jako próbę, której patriarcha został poddany (w.1). Tylko w tym jednym miejscu nie tylko Księgi Rodzaju, ale całego Pięcioksięgu, próbie poddawana jest jednostka, a nie – jak w innych przypadkach – cały izraelski naród (tak będzie na pustyni). Sprawdzian, któremu poddany jest zwykle Izrael, a w tym przypadku praojciec, ma ujawnić wewnętrzną postawę. Protoplasta Izraela musi całe swoje życie i przyszłość oddać Bogu.
„Oto jestem” wyraża całkowitą dyspozycyjność Abrahama. Abraham okazuje posłuszeństwo natychmiast i w milczeniu. Czytelnik pozostaje z własnymi wyobrażeniami co do tego, co przeżywa ojciec mający ofiarować własnego syna, i to syna obietnicy. A jest to syn, którego kocha – sam Bóg podkreśla wartość, jaką Abraham do niego przywiązuje. (Określenie „syna jedynego” nie jest precyzyjne – ma wszak Abraham i innego syna).
Ma Abraham zgodnie z Bożym wezwaniem – złożyć syna „na jednym z pagórków”, nie bardzo jeszcze wiadomo którym, dopiero Bóg wskaże. Moria – jedyny inny tekst, w którym pojawia się wzmianka o tym miejscu: 2Krn 3,1. W tym fragmencie Moria to jedno ze wzgórz Jerozolimy, na którym Salomon zbudował świątynię; za tym utożsamieniem pójdzie potem cała Tradycja. Abraham jest więc pierwszym, który odda tam Bogu cześć.
Ale na razie musi jeszcze tam dojść. Na trzeci dzień podróży – być może w połowie trwającej siedem dni wędrówki – Abraham odprawia sługi, by samotnie stanąć przed Bogiem. Czytelnik nie zostaje poinformowany o tym ,co dzieie się we wnętrzu Abrahama, a przecież wie dobrze, że za ascetycznym językiem kryć się musi nieopisany dramat rozgrywający się w sercu Abrahama. Ojciec wierzących poddawany jest najstraszliwszej próbie, którą można porównać jedynie z tym, co przeżywała Maryja pod Krzyżem, a Bóg Ojciec w niebie – patrząc (jeśli tak to można, antropomorfizując, nazwać) na umierającego Syna.
Jezusa w rozważanym przez nas opowiadaniu reprezentuje oczywiście Izaak; to dlatego Abraham włoży na niego drwa do spalenia ofiary, tak jak potem Jezus sam poniesie drzewo Krzyża na Golgotę. „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój” (w.8) – ta wypowiedź Abrahama nie wyraża jego wybiegu czy wykrętu, ale dowodzi, że powierzył on wszystko Bogu – ufa Mu bezgranicznie. Być może słowa te świadczą o tym, że nawet i w tej chwili wierzy jeszcze w jakieś Boże rozwiązanie tej sytuacji; por. Rz 4,18: „On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów”.
Sposób, w jaki przedstawione jest przygotowanie do złożenia ofiary (w.3-10) ukazuje narastające napięcie, cierpienie i dramat Abrahama, a z drugiej strony jego panowanie nad sobą, siłę ducha i miłość do Boga. Kiedy anioł zawoła na niego z nieba, znów odpowie: „Oto jestem” (w.11), jak gdyby chciał powiedzieć: „Jestem i wypełniam to, co Bóg kazał”.
Motyw Boga „widzącego” wszystko został podwójnie podkreślony – za pomocą nazwy, jaką Abraham nadaje górze („Jahwe widzi”). Nazwa „Moria” w języku hebrajskim oparta jest na grze słów „widzieć”; w wersecie 8. zapisano słowa patriarchy: „Bóg upatrzy sobie jagnię”; w wersecie 14. czasownik został użyty dwukrotnie: „Pandogląda”, „Pan zaopatruje” [BT: „Pan sięukazuje”] – jest to kontynuacja poprzedniej gry słów. Pan zobaczył posłuszeństwo Abrahama, Bóg upatrzył sobie jagnię, którym w przyszłości okaże się Jego Syn, Jezus Chrystus. Jahwe już teraz widzi swojego Syna na Krzyżu.
Boży sąd w głosie anioła potwierdza całkowite posłuszeństwo Abrahama, patriarcha naprawdę ma bojaźń Bożą, skoro nie zawahał się ofiarować swego umiłowanego syna. Anioł Pański powtarza po raz siódmy (por.: 12,2-3.7; 13,14-17; 15; 17,1-22; 18,1-15) wielkie obietnice (to kulminacyjny punkt narracji) w najbardziej szczodrobliwej formie.
***
Nie jest głównym przesłaniem narracji, ale pobocznym – wskazanie, w jaki sposób Abraham wykupił pierworodnego składając ofiarę ze zwierzęcia. Izrael będzie różnił się od swoich sąsiadów tym, że praktykowane i szeroko rozpowszechnione wśród innych ludów (Kanaan, fenickie kolonie w Afryce Północnej) składanie ofiar z dzieci, w Izraelu zostanie potępione (co zresztą wskazuje, że i tu było praktykowane – jako próba odwrócenia Bożego gniewu w sytuacji kryzysu) – por. 2 Krl 16,3; Mi 6,7. Izraelici będą uważać, że pierworodne dziecko należy do Jahwe, ale „odkupywać” je będą składając inne ofiary (Wj 13,11-16; 34,19-20), podobnie jak Abraham „odkupił” swego pierworodnego.



Komentarze
Pokaż komentarze