Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
138
BLOG

Odsłona druga: być obrazem Boga

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 8

 

Ale w opowiadaniu o próbie, jakiej został poddany patriarcha chodzi o coś więcej niż tylko pokazanie wiary Abrahama i postawienie jej za wzór. Boża miłość względem Abraham wyraziła się najbardziej i przede wszystkim w tym, że Bóg zdecydował się uczynić Abrahama wzorem samego siebie.
Wiemy przecież, że Ojciec wyda swojego Syna dla naszego zbawienia. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). I nikt wtedy nie powstrzyma noża Krzyża. Cierpienie Abrahama staje się zrozumiałe w logice wiary i w tej perspektywie, którą daje nam ofiara Syna Bożego wydanego przez Ojca za nasze grzechy.
Oto to, co Abraham przeżywa, jest znakiem Bożego cierpienia. Oczywiście Abraham nie wie tego, co wiemy my. A nawet gdyby wiedział, czy zmniejszyłoby to jego cierpienie? Przedziwny to znak, który trzeba przeżyć, a nie wytłumaczyć. Jest ta ofiara z Izaaka kielichem goryczy, który musi zostać wypity do dna. Abraham przeżywać to musi bardzo mocno, skoro ma stać się obrazem Syna Bożego, który pocić się będzie krwawym potem, ale do końca nie pozwoli sobie na jakiekolwiek znieczulenie.
Bóg już wtedy, gdy poddał Abrahama próbie, wiedział o tym, że Jezus zawiśnie na Krzyżu. Właściwie więc nie tyle poddał patriarchę próbie, co raczył go obdarzyć łaską największą, bo uczestnictwem w tym, co sam przeżyje w związku z oddaniem na śmierć własnego Syna. Bóg już wtedy, na górze Moria, był gotowy oddać swego Syna, Bożego Syna, na śmierć, aby Abraham i Izaak mogli żyć wiecznie. Próba ta nie jest zatem przejawem okrucieństwa ze strony Boga, ale wielkiego powołania i zaufania Ojca do Abrahama.
Rzeczywiście, nie mylił się Abraham, kiedy mówił do Izaaka: „Bóg upatrzy sobie jagnię” (w.8). Bóg upatrzył sobie inne „jagnię”, Jezusa, Syna Bożego. Bóg daje więc – i na tym polega Jego miłość – nieskończenie więcej, niż my możemy dać Jemu; daje nam swojego Syna: „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (1J 4,9-10).
W tej miłości między Bogiem to On jest pierwszy, a my tylko próbujemy na Jego miłość odpowiadać. „My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował” (1J 4,19). Bogu podoba się nasza odpowiedź, choć nie zawsze jest ona tak doskonała jak ta Abrahamowa. Urzeczony miłością patriarchy, zapewnia go o swojej miłości; anioł powtarza po raz siódmy wielkie obietnice, a w jego głośnej przemowie daje się bez trudu wyczytać wzruszenie Boga:
„Przysięgam na siebie, wyrocznia Pana, że ponieważ uczyniłeś to, a nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu” (Rdz 22,16-18).
Przypomina się otwarte nad Jezusem niebo, kiedy Bóg – jak gdyby nie mogąc wytrzymać – odzywa się: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Łk 3,22). Albo ta scena, kiedy z obłoku rozlega się głos: „To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!” (Łk 9,35). O Abrahamie Bóg zdaje się mówić, że jest jego Wybranym, Umiłowanym, Przyjacielem, od którego mamy się uczyć wiary, posłuszeństwa, a przede wszystkim przyjaźni z Bogiem. Aby kiedyś i nasze serce zjednoczyło się z Bogiem.
Przypominają się również słowa Jahwe skierowane do Abrahama, kiedy uzależniał traktowanie ludów od ich odniesienie się do Abrahama: jeśli będą mu błogosławić, i On będzie im błogosławił. I w tym możemy doczytać się obrazu Jezusa, którym staje się Abraham. Przecież w zależności od tego, jak odniesiemy się do Jezusa tu, na ziemi, zależy nasza przyszłość w niebie. W jakimś sensie i przy zachowaniu odpowiedniej proporcji: w zależności od tego, jak odniesiemy się do Abrahama (a właściwie do postawy wiara patriarchy), zależy nasze życie z Jezusem, którego przyjmujemy przez wiarę.

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura