Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
48
BLOG

Lament nad fałszywą pobożnością

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 0

 

Dziesięć lat starszy Abraham od zmarłej w Hebronie, w Kanaanie, żony, rozpoczyna obrzędową żałobę. „A potem powstawszy” oznacza, że wcześniej nachylony być musiał nad ciałem zmarłej; opłakiwał ją, a właściwie – jak podkreślają komentatorzy – nie tyle opłakiwał, co lamentował zgodnie z ówczesnymi zwyczajami, odprawiając zwyczajowe głośne lamentacje i pogrzebowe rytuały.
Tutaj warto czytelnikowi zrobić małe spostrzeżenie o daleko idących wnioskach. Abraham, którego serce jest bardzo blisko Boga, który można powiedzieć jest zjednoczony z Bogiem, całkowicie Mu oddany, a przez doświadczenie ofiarowania Izaaka dopuszczony do największych Bożych tajemnic, nie rezygnuje z religijnych rytuałów, ale im się poddaje. A przecież pochylony nad Sarą wierzy równie mocno, choć też „wbrew nadziei”, jak wcześniej nad Izaakiem.
To dobra lekcja dla wszystkich poważnie traktujących życie wewnętrzne. Pojawia się bowiem w życiu modlitwy pokusa zbyt szybkiego porzucenia praktyki medytacji myślnej i wyobrażeniowej opartej o sceny z życia Jezusa. Dlaczego – pyta sam siebie taki pobożny – mam rozważać sceny z ziemskiego życia Jezusa, skoro w modlitwie jednoczę się ze Zmartwychwstałym? Dlaczego – ciągnie dalej – mam wypełniać wciąż te nudne praktyki religijne, skoro nie w rytuale, ale w sercu znajduję Boga?
A jednak Abraham poddaje się rytualnej lamentacji. A jednak Maryja, której serce nieporównywalnie bliżej było Boga niż nas, modlących się, ściśle poddawała siebie i zrodzonego Syna nakazanym praktykom religijnym. A jednak najwięksi mistycy podkreślają, że nie wolno zbyt szybko zostawić medytacji, a dopiero, gdy sam Bóg wzniesie duszę na inny poziom modlitwy. Okazuje się, że gdy człowiek sam siebie uznaje za godnego porzucenia wcześniejszych praktyk czy sposobów modlitwy, zwraca się w stronę pustki, a nie Boga.
Jak ci współcześni Jezusowi, co to myśleli, że do Boga można dojść inaczej niż przez Jezusa, i nie chcieli w Jego wcieleniu zobaczyć Bożej drogi dla naszego zbawienia.

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura