Druga obietnica, ta dotycząca ziemi, zaczęła się realizować od kupna studni w Beer-Szebie. W rozdziale dwudziestym trzecim przed czytelnikiem otwiera się następna odsłona tej obietnicy. Abraham kupuje kawałek pola z pieczarą... na grób Sary (w przyszłości stanie się on grobem i innych zmarłych – Jakub prosząc o pochowanie w tym właśnie miejscu przypomni: „Tam pochowano Abrahama i Sarę, jego żonę, tam pochowano Izaaka i jego żonę Rebekę; tam pochowałem Leę” – Rdz 49,31). Tytuł własności grobu to pierwszy akt prawnego objęcia w posiadanie ziemi Kanaan – na razie niewielkiego jej skrawka.
Abraham zwróciwszy się do jednego ze szczepów Kanaanu (określonych jako potomkowie Cheta) prosi ich o możliwość zakupu grobu dla zmarłej żony. Odpowiedź, jakiej mu udzielają, świadczy o tym, że patriarcha uchodzi wśród nich „za człowieka szczególnie wyróżnionego przez Boga” (dosł. „szczególnie zaszczyconego przez Boga”), dlatego przystają na jego prośbę. Dla nas jest ważne, że błogosławieństwo Boże było na tyle widoczne, że traktowali Abrahama jako wyróżnionego przez Boga. Ale – z drugiej strony – niewiele rozumieli z tych Bożych spraw, które dzieją się na ich oczach.
Oto bowiem na ich oczach, a przecież jest to to przed nimi zasłonięte, wypełnia się obietnica ziemi. Ale jakże dziwnymi drogami Bóg realizuje tę obietnicę! Tytułem własności grobu przechodzi część ziemi Kanaanu na rzecz Abrahama i jego potomków, dzięki zakupieniu przez Abrahama kawałka pola z pieczarą na grób od Chetyty Efrona. Dla Abrahama, a może raczej dla redaktora tekstu, który mógł spisywać opowiadanie w okresie wygnania babilońskiego, a przyświecała mu chęć dania Izraelitom nadziei na posiadanie ziemi – niemożliwe było, aby przodek był pochowany w obcej ziemi. Można też podejrzewać, że złożenie ciała Sary w grobie nie należącym do Abrahama byłoby ryzykowane, bo w jakimś sensie uzależniałoby cudzoziemca od miejscowych.
Zakup następuje w sposób nie budzący prawnych zastrzeżeń. Tekst bardzo podkreśla czysto prawny charakter transakcji kupna-sprzedaży. Po pierwsze, transakcja ma miejsce w bramach miasta, która stanowi miejsce załatwiania spraw publicznych (rola świadków). Po drugie, Abraham jako „obcy i przybysz” uzyskuje najpierw zgodę na prowadzenie interesów z mieszkańcami na równych prawach. Efron zgadza się z przesadną wschodnią uprzejmością (całą rozmowa pełna jest grzecznościowych zwrotów, które mogą jednak stanowić również element sprytnego targu) dać ziemię za darmo, ale patriarcha nalega na zapłatę (zajmuje przecież wysoką pozycję). W takim razie Efron proponuje kwotę czterystu sykli.
To bardzo duża cena za kawałek pola z pieczarą, jeśli porównać ją na przykład z: siedemnastu syklami zapłaconymi przez proroka za pole (por. Jr 32,9) czy sześciu tysiącami (inni dwa talenty przeliczą na 7 200 sykli), które Omri zapłacił za cały rejon, na którym zbudowano Samarię (1Krl 16,24).
Abraham jednak nie targuje się, co można tłumaczyć chęcią uniknięcia jakichkolwiek wątpliwości co do zakupu ziemi, można także poczuciem godności własnej i Sary wobec cudzoziemców. A może w grę wchodzi po prostu miłość do żony? Oblubieniec z Pieśni nad Pieśniami też bez targowania się płaci wysoką cenę ślubnego wykupu, a nawet dodaje dwieście syklów (por. PnP 8,11-12). Można w końcu również dopatrywać się w tym wyrazu nastawienia serca „ojca wierzących”: tak Abraham udowodnił wcześniej – w scenie ofiarowania syna obietnicy, którego ukochał – że przyjął Izaaka jako czysty dar Boży, tak teraz nie żałuje pieniędzy za kawałek pola, bo wie, że sam Bóg daje mu ten dar i warto go przyjąć bez względu na materialny koszt.
Abraham ma oczy ducha otwarte, i rozpoznaje w tym wydarzeniu działanie Boga. Nic jednak o realizujących się planach Bożych nie wiedzą mieszkańcy Kanaanu, chociaż bezpośrednio uczestniczą w tych wydarzeniach. Wnioski dla nas płyną dwa: po pierwsze, Bóg objawia się w zwyczajnych wydarzeniach (kupno-sprzedaż) i przez tego typu sytuacje może realizować swój plan; po drugie, trzeba mieć oczy do patrzenia, a uszy do słuchania, żeby nie przegapić takich okazji – byłoby to pozwoleniem Bogu przejść obok; trzeba więc synom Abrahama wołać jak on: „Racz nie omijać twego sługi!” (por. Rdz 18,3).
Posiadanie ziemi zaczyna się od kupna pieczary na grób. Czy od rzeczy byłoby w tym miejscu przypomnieć sobie słowa Jezusa: „Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9,24)?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)