Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
51
BLOG

Przypatrywać się, aby zostać przekonanym

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 0

 

Boże prowadzenie, które w przypadku Abrahama dokonywało się w czasie modlitwy, objawień Jahwe i Jego słów, teraz wyrazi się modlitwą sługi Abrahama o znak oraz spełnieniem znaku.
Bo też sługa nie jest jak jego pan, i Bóg musi w tej sytuacji objawiać się w inny sposób. Sługa co prawda modli się, ale nie jak Abraham, który – jak pamiętamy – potrafił przesiadywać u wejścia do namiotu w oczekiwaniu na Pana. Sługa woła tylko do Pana, kieruje w stronę niebios akty strzeliste, a podpiera się w tym wszystkim nie na tej wierze, którą ma sam, a bardziej na wierze Abrahama, i na obietnicach udzielonych temu ostatniemu polega.
Nie jest to zła modlitwa, choć dokonała na pewno również nie jest. To coś jak prośba o wstawiennictwo świętych i jak powoływanie się na pośrednictwo Maryi. Owszem, jak widać i taką modlitwę Bóg wysłucha, bo od tego zależy wypełnienie się Jego planu, natomiast pozostaje pytanie: czy tak modlący się pójdzie o krok dalej? Sytuacja wysłuchanej modlitwy ze względu na kogoś innego przymnaża wiary modlącemu się – nie po to jednak, aby tę wiarę potem zakopać, ale aby już na jej podstawie móc potem oprzeć modlitwę osobistą i kierowaną już bezpośrednio do Jahwe.
Osoba, która wypełnia zadanie od Boga – to kolejna lekcja z opowiadania zapisanego w dwudziestym czwartym rozdziale Księgi Rodzaju – może prosić Boga o znak i otrzymać takowy. Bóg działa w tej sytuacji logicznie: osoba wypełnia bowiem to, co po ludzku przekracza jej siły, a jeżeli – jak w naszym przypadku – czyni coś w czyimś imieniu, tym bardziej potrzebuje umocnienia znakiem; nie jej przecież zostały objawione obietnice, nie ona przecież otrzymała powołanie. Taki znak pozwala przyjąć trudną wolę i upewnia o tym, że rzeczywiście realizuje dzieło Boga i może liczyć, że On sam będzie ją wspomagał.
Taki znak otrzyma Mojżesz (Wj 3,12), o taki znak dwukrotnie poprosi Gedeon (Sdz 6,36-40), o znak prosi również sługa Abrahama. Odróżnić należy od wymuszania na Bogu tego rodzaju znaków, których nie chce On udzielić, ten rodzaj znaków, z którym mamy do czynienia w przypadku przed chwilą wymienionych osób. Po pierwsze nie dlatego proszą, że nie mają wiary; proszą, bo mają wiarę, ale zadanie, które zostaje im powierzone do wykonania przekracza standardowy poziom obowiązku, jaki zwykła Bóg stawiać przed człowiekiem.
Po drugie, prośba o Boży znak jest prośbą szczerą. Nie prosi się o znak taki, który mógłby zostać spełniony w jakiś inny niż Boży sposób. Znak musi nie być łatwym do pojawienia się, aby mieć pewność, że nie ma ludzkiego tłumaczenia znaku. Dla pewności, że to Bóg odpowiada na znak, Gedeon poprosi raz o to, aby położone przez niego runo było mokre, a wszystko wokół suche, a drugi raz o to, aby tylko runo było suche, a wszystko wokół mokre. A sługa Abrahama nie tylko prosi o to, aby kobieta, którą poprosi o napojenie go, rzeczywiście to zrobiła, ale dodaje jeszcze, że kobieta ma zaproponować napojenie również jego wielbłądów; to jakby „podwójny” znak. A do tego jeszcze prosi, aby znak spełnił się „dzisiaj” (w.12).
Rzeczywiście Bóg objawia taki znak – kobieta, której sługa wybiegł naprzeciw (Maryja biegnie w duchu w czasie Zwiastowania), napoi sługę i wielbłądy. „On zaś przypatrywał się jej, aby się przekonać, czy Pan pozwoli mu osiągnąć cel podróży czy nie” (w.21). Ta fraza po mistrzowsku ukazuje nastawienie człowieka, którego wolą jest spełnienie woli Boga, człowieka, który oczekuje odpowiedzi na najważniejsze pytanie. (Metodą analogii między tym zewnętrznym wyrazem oczekiwania a wewnętrznym nastawieniem serca możemy „zobaczyć”, co działo się we wnętrzu Maryi pytającej: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” – por. Łk 1,34).
Także publiczne oddanie chwały, które zaraz nastąpi, świadczy o wcześniejszym pełnym napięciu oczekiwaniu sługi na potwierdzenie, że wypełnia wolę Boga. (Znów nieodparcie kojarzy się scena z życia Maryi – Jej Magnificat wyśpiewany po Zwiastowaniu). Sługa zostaje zaproszony do domu, okazuje się bowiem, że Rebeka jest krewną Abrahama. Rodzina Rebeki zostaje przekonana, że pomysł małżeństwa rzeczywiście pochodzi od Boga, a sama Rebeka wyraża pragnienie udania się razem ze sługą w drogę.
To kolejna odsłona tego, czym jest znak dany od Boga – nie tylko sam sługa, ale i inni zainteresowani, którzy zostają wciągnięci w orbitę Bożych planów, dają się znakowi przekonać. (Przypomina się tu objawienie się anioła we śnie Józefowi, mężowi Maryi i przekonanie go, że Bóg widzi również dla niego rolę w tym szczególnym powołaniu, które dał Maryi). Nawet taki typ, jak Laban, brat Rebeki, nie realizuje w tej sytuacji taktyki odwlekania, jak będzie to miało miejsce później w odniesieniu do Jakuba. A sługa nie stosuje żadnych zabiegów psychologicznych dla przekonania innych, przedstawia wszystko po kolei jak było, nawet zanim cokolwiek zje razem z tymi, którzy go goszczą.
Przekonani do znaku zachowują oni właściwe nastawienie: skoro taka jest wola Boża, nie wolno im „powiedzieć nie lub tak” (w.50). To jeszcze jedna lekcja dla nas: jeżeli Bóg daje znak, nie wolno już kombinować, ale trzeba przyjąć wolę Boga. Zresztą, byciew w centrum działania Boga wzbudza radość; nic dziwnego, że sługa po raz kolejny oddaje pokłon Bogu i hojnie rozdaje drogocenne dary ludziom.
Wzrok Izaaka, który wyszedł wieczorną porą na polezamyślony (tłumaczenie niepewne, inne tłumaczenia:pogrążony w smutku) spotyka się ze wzrokiem Rebeki, chociaż nie wie ona jeszcze, że to jej przyszły mąż. To znak, że połączył ich sam Bóg. Najwyraźniej coś działo się wcześniej w sercu Izaaka, do czegoś go przygotowywał Bóg. W tym tajemniczym spacerze w zamyśleniu czy smutku przypomina Izaak może Adama, dla którego nie znalazła się „odpowiednia pomoc” (por. Rdz 2,20), który dopiero, gdy ujrzał swoją Ewę, krzyknął: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała” (Rdz 2,23a). Izaak co prawda nie krzyczy, ale wprowadza Rebekę do namiotu matki Sary, która była dla niego pociechą; od tej pory pociechą jest Rebeka, którą miłuje.

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura