Abraham poślubia jeszcze jedną kobietę – imieniem Ketura; z niej rodzi się sześciu synów. Duchowa płodność, o której wspominaliśmy po wydarzeniu na górze Moria tutaj, w rozdziale dwudziestym piątym Księgi Rodzaju, staje się widoczna jeszcze bardziej, i nie jak tam w życiu innych, ale w życiu samego „ojca narodów”. Bo przyjąwszy, że Izaak miał lat czterdzieści, gdy poślubił Rebekę, i pamiętając o tym, że syn obietnicy urodził się, gdy Abraham miał lat sto, trzeba by przyjąć, że teraz ma on przynajmniej lat sto czterdzieści! Odczytajmy więc tę nieprawdopodobną witalność patriarchy znów jako znak duchowej płodności. A także znak tego, co w życiu duchowym stało się udziałem Abrahama – pod koniec życia, przeżywszy już wszystkie próby i z sercem oczyszczonym przez Boga, trwa w pokoju i zjednoczeniu z Nim.
Oczywiście jeśli tylko czytelnik nie ulegnie pokusie dania wiary komentarzom, według których w tym akurat fragmencie nie przywiązuje redaktor tekstu wagi do chronologii cechującej poprzednie rozdziały, a jedynie do kompletności listy. Trzymanie się chronologii wymagałoby umieszczenia śmierci na końcu rozdziału niż na jego początku. Tak, jak w rozdziale jedenastym w opowiadaniu o Terachu, teraz urywek biblijny chce przedstawić wszystkich potomków Abrahama, aby zakończyć opowiadanie o nim. Małżeństwo z Keturą – według komentatorów – mogło więc równie dobrze zostać zawarte wcześniej, nawet jeszcze za życia Sary (wskazywałby na to jedyny poza rozważanym przez nas fragment biblijny wspominający Keturę – 1Krn 1,32 – który nazywa ją „konkubiną” czy „drugorzędną żoną”).
Patriarcha nie umrze nieprzygotowany; nie jest podobny ludziom nam współczesnym, którzy za wszelką cenę usiłują wyprzeć ze świadomości fakt nieuchronnej śmierci. W pełni świadomy wagi wypełnienia się Bożej obietnicy zabezpiecza los Izaaka oddając mu cały swój majątek, i oddalając synów z żon drugorzędnych ku wschodowi, aby nie przeszkadzali synowi obietnicy (albo nawet aby go chronili?). Ich również w pewnym sensie zabezpiecza materialnie – będą tam, na dobrych pastwiskach, mogli prowadzić życie hodowców trzód. Zostają jednak oddzieleni od tej linii potomków, którzy mają dochować wierności przymierzu z Bogiem.
Dożywszy lat stu siedemdziesięciu pięciu, „zmarł w późnej, lecz szczęśliwej starości, syt życia” (w.8). Tak umierają Patriarchowie: wypełniwszy wolę Boga, szczęśliwi, w późnej starości oddają pałeczkę życia następnemu pokoleniu. Śmierć jest ukoronowaniem długiego życia w błogosławieństwie Bożym. Abraham jest szczęśliwy, bo spełnił swoje zadanie i jest przekonany, że jego następca podjął się kontynuacji misji wynikającej z przymierza z Bogiem.
Błogosławieństwo potomstwa i pochowanie w grobie przodków stanowi o idealnej śmierci. W nabytej wcześniej pieczarze, tej samej, w której złożył swoją żonę, spocznie teraz Abraham pochowany przez synów: Izaaka i Izmaela. Z przodkami połączy się raczej duchem niż ciałem – ich ciała pochowane są w różnych miejscach. Za to kupno pieczary na grób przyniesie taki też owoc, że od tej pory tutaj będą chowani następcy Abrahama.
Bóg przeniesie błogosławieństwo z umierającego na jego następcę. Dlatego od tej pory będzie błogosławił Izaakowi.
Sławomir Zatwardnicki



Komentarze
Pokaż komentarze