Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
1750
BLOG

Praca modlitwą? Modlitwa pracą?

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 2

 

Jak bardzo mylą się ci, którzy nie modlą się usprawiedliwiając niepodejmowanie tej koniecznej pracy koniecznością wykonywania innego rodzaju pracy. Słyszymy, jak ten czy inny powiada: "ja modlę się pracą" - nie zdając sobie sprawy, że aby naprawdę praca była modlitwą, najpierw trzeba, by modlitwa została podjęta jako praca.


 
Przedkuwka
Księga Rodzaju stanowi swego rodzaju wstęp, który zapowiada dwa główne tematy obecne potem w całym Pięcioksięgu: zgodne z wolą Bożą rozmnażanie się ludzi oraz obejmowanie przez nich panowania nad ziemią. Tym samym stanowi też cenne wskazówki i dla powołania świeckiego, i dla jegoż realizacji.
Kiedy Bóg zaczął stwarzać niebo i ziemię, ziemia była "bezładem", jak to określa Tysiąclatka, a sięgnięcie do "Katolickiego Komentarza Biblijnego"*dopowie, że użyta hebrajska fraza sugeruje "brak kształtu lub formy, tak więc chodzi o miejsce (...) w znaczeniu metaforycznym pozbawione trwałych podstaw, nierealne".
W odróżnieniu od innych kosmogonii pochodzących z obszaru starożytnego Bliskiego Wschodu, opowiadanie biblijne pokazuje, że pierwotny chaos, którego głównymi elementami były otchłań i ciemność przedwiecznej nocy, nie znajdował się poza kontrolą Boga. Pamiętamy, że wiatr Boży (rûah) unosił się ponad wodami... Zresztą, już sama czynność nazywania przez Boga tego, co stwarza, oznacza Jego dominację.
"Ciemność została usunięta pierwszego dnia wraz ze stworzeniem światłości (...) Nie niszczy On ciemności (...), przenosi ją jedynie w porę nocną". W drugim dniu "Bóg umieszcza ogromne sklepienie pośrodku dotąd wszystko przykrywających wód - tworząc pustą przestrzeń pomiędzy wodami nad i pod sklepieniem". Słowo hebrajskie, które określa owo "sklepienie", oznacza: "przedmiot, który za pomocą kucia przyjął płaski kształt".
To dobry wstęp do medytowania pracy ludzkiej: wiedzieć, że Bógza pomocą kuciaustanowiłkształttej rzeczywistości stworzonej, w której żyjemy. Już sama tego świadomość pozwoli nam snuć bogate we wnioski refleksje na temat pracy ludzkiej, która -- jako wykonywana przez świeckiego stworzonego na obraz i podobieństwo Boga (por. Rdz 1,26) -- podobna być musi w swej jeśli nie istocie, to przejawach czy dynamice, pracy Bożej.
Niechaj na tej podstawie -- "przedkuwce" -- wymedytowana "odkuwka" stanie się nie tylko dla piszącego, ale i dla czytelnika źródłem inspiracji.
Przesuwanie
Te dwa elementy:przenoszenieorazwykuwanietowarzyszyć będą świeckiemu do końca życia. Podkreślić trzeba by, że przemieszczanie, na wzór tego, które Bóg dokonał przenosząc ciemność w porę nocną, robiąc tym samym miejsce na ustanowienie światłości, polegać będzie w życiu człowieka na takim odsunięciu pewnych zajęć, aby zrobić miejsce innym, na takim odsuwaniu pewnych propozycji, aby powstawało miejsce dla innych.
Nie oznacza to, jakoby czynności czy propozycje przesuwane musiały być czymś złym; niekoniecznie, chodzi po prostu o porządkowanie pewnego chaosu, przed którym zabierający się do pracy człowiek staje. Ale ponieważ żyjemy w świecie po upadku człowieka, dochodzi do naszej pracy i ten znaczący fakt, którego nie sposób pominąć: grzechu i zła występujących w świecie, i w końcu -- nazwijmy to po imieniu, skoro do tego zostaliśmy powołani -- także szatana, który nas zwodzi i podsuwa prace, których nie powinniśmy wykonywać (zwykle pod pozorem dobra).
Tak więc wierzący świecki staje już nie tylko przed neutralnym chaosem, który musi porządkować, ale i przed wyborem mnóstwa spraw, z których jedne pochodzą od Boga, a inne proponowane mu są przez Jego przeciwnika. Jak odróżnić syk tego ostatniego, kiedy jak starodawny wąż wślizguje się w nasze plany? Potrzeba uszu modlitwy. W życiu świeckiego nie jest ona czymś zbędnym, ale podstawowym - bez niej żadna praca nie może być wykonana dla chwały Bożej!
Przenosząc się teraz w świat modlitwy oraz bazując na własnym doświadczeniu tej czynności, która nie jest lekką, a często odbywa się "w pocie oblicza" (por. Rdz 3,19), z pewnością możemy zasady odnoszące się do pracy odnieść również i do modlitwy. I tu więc potrzebne będzie przesunięcie: zarówno innych czynności, aby uzyskać przestrzeń (czytaj: czas) na modlitwę, jak i odsunięcie tego, co jest ciemnością duchową, aby mogła w czasie modlitwy zajaśnieć nam światłość Boża.
Odkuwka
Drugim aspektem pracy świeckiego jestwykuwanie. Na wzór pracy włożonej przez Stworzyciela w czasie stwarzania świata, aby coś utworzyć, potrzebuje człowiek włożyć w to znaczny wysiłek.
Musimy w tym miejscu zrobić pewną uwagę: nasze doświadczenie -- grzeszników żyjących w świecie po upadku -- powoduje, że kiedy ktoś wypowiada słowo "praca", my słyszymy - "trud". Ale przecież nie tak było od początku! Bóg nie trudził się stwarzając świat, i nie dlatego odpoczął (Rdz 2,2; dosłownie: przestał pracować), że tak się zmęczył. Owszem Bóg włożył wysiłek, który potrzebny jest, aby światza pomocą kucia przyjąłtaki, a nie innykształt, alewłożenie wysiłku a trud - to nie to samo.
Stąd płynie dla nas wniosek: wykonywanie pracy, jakakolwiek by ona nie była, zawsze wymagać będzie włożenia jakiegoś, najczęściej dużego, nakładu sił. A że nie żyjemy w raju, wysiłek ten będzie połączony z trudem, nieraz olbrzymim trudem.
Z kolei aby ten trud podjąć, potrzeba: odpocząć (czy inaczej: przestać pracować) w celu regeneracji sił oraz modlić się, żeby nabrać sił do zmagania zarówno fizycznego i psychicznego, jak i duchowego. Bo skąd, jeśli nie z modlitwy, czerpać siły, jeśli grzech z sił tych nas obiera? Skąd czerpać moc szczególnie do trudu pracy duchowej? Potrzeba wykuwać w czasie modlitwy te siły, którymi -- jakby narzędziami -- wykonamy potem pracę.
Praca ducha
Zastosowanie refleksji na temat pracy do naszego życia wewnętrznego również okaże się bardzo cenne.
Powiedzieliśmy już, że nie można wykonywać pracy bez modlitwy: jest ona potrzebna zarówno do rozpoznania, jakiej pracy mamy się podjąć, a jakiej zaniechać (przesuwanie), jak i do tego, aby nabierać mocy (wykuwanie) do podjęcia trudu, trudu wynikającego z tego, że sami jesteśmy grzeszni i żyjemy w grzesznym świecie, wśród braci-grzeszników.
Widać chyba wyraźnie, jak bardzo mylą się ci, którzy nie modlą się usprawiedliwiając niepodejmowanie tej koniecznej pracy właśnie koniecznością wykonywanie innego rodzaju pracy. Słyszymy, jak ten czy inny powiada: "ja modlę się pracą" - nie zdając sobie sprawy, że aby naprawdę praca była modlitwą, najpierw trzeba, by modlitwa została podjęta jako praca.
  Last but not least, pamiętamy i o tym także, że w czasie modlitwy "nie toczymy (...) walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich" (Ef 6,12). Tak więc w pracy ducha znów następuje przesuwanie - złych duchów, aby zrobić miejsce dla dobrych. Co będzie w takim razie wykuwaniem? Nadawanie kształtu własnemu duchowi?


 
Skoro Bóg po stworzeniu świata przestał pracować, i nam kiedyś przyjdzie odpocząć... Bo na razie i odpoczynek męczy (proszę spojrzeć na zdjęcie).


 
Sławomir Zatwardnicki


 
* Wszystkie cytaty w tekście, przy których nie zaznaczono skąd pochodzą, podaję za: "Katolicki Komentarz Biblijny" pod red. R.Brown, J.Fitzmyer, R.Murphy, Oficyna Wydawnicza "Vocatio", Warszawa 2004 r.
Tekst ukazał się wcześniej na stronie: www.gazetaswiecka.pl

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura