Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
142
BLOG

Póki jeszcze wolno korzystać z piaskownicy

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 0

Byłem wczoraj na jednym z osiedlowych placów zabaw, i jak się potem miało okazać, wolno mi było tam być, ponieważ miałem więcej niż 3 lata. A że skończyłem już dosyć dawno dwanaście lat, nie potrzebowałem nawet osoby dorosłej do pilnowania mnie. Żebym sobie nie zrobił krzywdy, czuwała nade mną pięknie wykonana tablica informacyjna podpisana przez osobnika o imieniu Administrator i obco brzmiącym nazwisku Obiektu. 

Z niej dowiedziałem się wielu rzeczy. Niewielu chyba można byłoby spotkać ludzi, którzy te zakazane, śmiertelnie poważne jak sam tytuł tablicy („Regulamin korzystania z urządzeń na placu zabaw”), zabawy uznaliby za bezpieczne. A to, co niebezpieczne może być atrakcyjne, szczególnie kiedy nie starczy już bezpiecznych zabaw na niebezpiecznie małej ilości zabawowoplacowych sprzętów. Takie osobniki w przedziale wiekowym 3- 12 są zazwyczaj pomysłowe, ale gdyby trafił się jakiś rzadki egzemplarz na wymarciu, tablica podpowie jakiś pomysł: można na przykład grać w piłkę nożną, zaprosić psy (które, jak wiadomo nie czytają regulaminów, i tym samym wydają na siebie wyrok- toć nieznajomość prawa szkodzi), wejść na górny element konstrukcji nośnej zamiast na samą huśtawkę, nie wahać się usiąść w kilka osób na tzw. „ważce”. Takich pomysłów jest około dziesięciu (dziewięć zakazów, jeden nakaz), średnio przypada więc 3,(3) zakazów na jeden sprzęt zabawowy. 

A ja apeluję, żeby zamiast stawiać tablicę, poważniej podejść do problemu i postawić w jej miejscu, tworząc w ten sposób nowe miejsce pracy (jak wiadomo, w przeciwieństwie do ludzi, tablice nie są bezrobotne), urzędnika pilnującego przestrzegania zasad bezpieczeństwa i higieny zabaw. Kompetentne osoby o odpowiednich do tego rodzaju pracy (bo nie zabawy przecież) kwalifikacjach powinny być w kraju, ponieważ, jak podejrzewam, w Anglii nie ma jeszcze zapotrzebowania na tak społecznie niezbędne zajęcia. A ponieważ z placu zabaw w dzisiejszych czasach mało kto korzysta, należy uwspółcześnić wersję tablicy i przenieść ją do piaskownicy, która również znajduje się na nieużywanym placu zabaw. Młodsze dzieci też powinny zostać ochronione przed niebezpiecznymi zabawami w piaskownicy (kto miał kiedyś piach w oczach, wie o czym piszę). 

Jeżeli komuś zrobiło się wesoło, kiedy czytał ten tekst, to znaczy, że nie stracił jeszcze zdrowego rozsądku. Ale niech taki ktoś przyzna: tablica, o której piszę, jest tak samo smutna jak chrześcijaństwo, które zamiast radosnej relacji z Bogiem opierałoby się tylko na przykazaniach. A są tacy urzędnicy od naszych dusz, którzy tak próbują je przedstawiać. Zamiast zachęcać do życia, pokazują jak unikać śmierci; a to naprawdę nie jest to samo.  

 

PS. Jeżeli ktoś mógłby mnie nauczyć wklejać zdjęcia do mojego bloga, obiecuję przyłożyć się do nauki i dołączyć do powyższego tekstu zdjęcie. Chyba że to również niebezpieczne zajęcie?

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura