Może zacznę tak: nie jestem MI, nigdy też nie byłem TW. Mam nadzieję, że po takim wstępie szansa, że przeczyta Pan tych kilka słów, z konieczności otwartych również dla innych, jest większa. Czytam Pana teksty regularnie od ładnych kilku lat, i bardzo je sobie cenię. Ostatnio zauważyłem (właśnie tak: zauważyłem, bo może było to już wcześniej) coś, co spowodowało, że postanowiłem do Pana napisać. Ponieważ nie mam Pana adresu prywatnego, dlatego tą drogą próbuję złapać kontakt; mam nadzieję, że spróbuje Pan porozumieć się ze mną, o co właśnie proszę.
Zauważyłem, że w „Michnikowszczyźnie” użył Pan kilka razy słowa „Pan” w stosunku do Boga, „Pan” znalazł się również w jednym z Pana blogowych wpisów („To mówi Pan: biada złym pasterzom”). W tym wpisie zacytowany został prorok Izajasz, co mogłoby- ale oczywiście nie musi- wskazywać, że sięga Pan do Pisma. Z kolei w „Moherowej hipokryzji” wspomina Pan o trudnych wydarzeniach ze swojego życia.
To wszystko sprowokowało mnie na tyle, że zacząłem myśleć o tym, żeby do Pana napisać. Sądzę, że zmaga się Pan, jak każdy, w swojej relacji z Panem, ale jednocześnie wierzę, że „tu i teraz” On chce Pana spotkać. Mogę się mylić, ale mam wrażenie że nadszedł w Pana życiu czas na zmiany; wydaje mi się, że takie dopominanie się żywego Boga o Pana osobę może wyrażać się również tym znużeniem, które zaczyna być czytane w Pana tekstach, a którego zresztą nie stara się Pan ukryć.
Proszę pozwolić mi napisać więcej i zapytać Pana o tak osobiste przecież sprawy, ale już w liście zamkniętym dla innych (mój adres: confessines@wp.pl).
Pan wybaczy mi poufałość, która musiała pojawić się w tym liście.
Pozdrawiam,
Sławomir Zatwardnicki



Komentarze
Pokaż komentarze