Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
58
BLOG

Anonimowy kofeinik

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 1

Chcę o każdej porze dnia, i gdyby nie moje uzależnienie od snu, to chciałbym pewnie również i o każdej porze nocy, herbaty. I to mocnej. To wieloletnie uzależnienie, które odziedziczyłem po mamie, ale już dawno wyprzedziłem ją w tym nałogu. (Jako osoba współuzależniona proponuje mi zawsze herbatę, kiedy tylko przychodzę w odwiedziny). Zapracowałem sobie na to uzależnienie latami praktyki, o czym zaświadczyć może mój żyjący jeszcze współlokator z akademika, którego próbowałem (czy skutecznie?) szprycować mocną „plujką”. 

Żona zaproponowała prywatną dziesięciodniową nowennę przed Zesłaniem Ducha Świętego. Dołożyłem do tego odwyk od herbaty, przynajmniej na ten czas. Już na drugi dzień rozbolała mnie głowa, domagając się alkaloidu purynowego C8H10N402, zwanego popularnie kofeiną (albo inaczej teiną). To znaczy nie mówiła dokładnie czego się domaga, ale się domagała. Dopiero kilka dni później podpatrzyła na Wikipedii jak nazywa się to, czego się domagała. 

Potem głupiejąc z braku wypijanego od lat stymulanta odważyłem się zrobić sobie kakao, którego normalnie nie zauważam kiedy buszuję w kuchennej szafce. Zaparzyłem je sobie w wodzie, a nie w mleku. Czy ktoś z was pije to świństwo? Mętna zawiesina, z której nic nie wynika. To zupełnie innego rodzaju mętność niż ta, którą odczuwa się pijąc kawę. Ona ma przynajmniej charakter! Jest tajemnicza, mocna i kopie w siniak serca. To pewnie dlatego, że sama stymuluje się kofeiną.  

Kiedy to czytacie, Duch Święty już przyszedł. Kiedy to piszę, jest dopiero sobota, więc jeszcze oczekuję. Moja dusza potrzebuje Ducha równie mocno jak ja dobrej herbaty z cytryną, której napiję się jutro rano (na razie się trzymam!).

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura