TO już się zaczęło. Niespodziewanie. Nie żebym nie wiedział, że TO musi nastąpić, ale kiedy przyszło, zdziwiłem się- więc jednak przyszło...
Teraz już wszystko jasne. TO się rozpoczęło i będzie postępować. Były jakieś znaki zapowiadające TO, ale zlekceważyłem je, jak się lekceważy proroków. Przypuszczam, że i ze śmiercią, i z powtórnym przyjściem Jezusa będzie podobnie- wierzy i wie się, że przyjdą, ale kiedy to nastąpi, potraktowani zostaną jak złodzieje (por. 1Tes 5,2).
I pomyśleć o tych beztroskich trzydziestu dwóch latach, kiedy żyło się prawie bez bólu, a jeżeli się pojawiał, to jakiś taki strachliwy- czy to tabletka, czy modlitwa Żony mogły go przepędzić. A teraz wygląda, jakby nie chciał się wyprosić z mojego ciała. Wyraźnie czuję, że zaczął od nóg; płynie razem z krwią, spowalniając ją i dając TO uczucie. Nie jest dotkliwy, ale przecież jest dopiero zapowiedzią TEGO, co ma nadejść.
Więc jednak TO nastąpi; będzie czas na chrześcijańską paschę, na życie w śmierci bólu przez- może nawet- kilkadziesiąt lat. I śmierć nie będzie przypominać śmierci ojca Demosa Szakariana, założyciela „Biznesmenów Pełnej Ewangelii”, o którym lekarz powiedział:
„On umarł tak, jak umierali dawni patriarchowie. W pełni sił, nie jako zniedołężniały starzec. Czytał gazetę wieczorną i zasnął przy tym na wieki” („Najszczęśliwsi na świecie. Fascynująca historia Demosa Szakariana spisana przez Johna i Elizabeth Sherill”).



Komentarze
Pokaż komentarze (2)