Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
70
BLOG

Boże Ciało w deszczu

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 1

Stali dokładnie po przeciwnej stronie tego miejsca, nad którym pali się lampka w kolorze krwi. Tyłem, obserwując deszcz, któremu nie dawali prawa do tego, aby padał (kiedy wychodzili, niebo było błękitne. A teraz błękit pozostał na wschodzie, na zachodzie niebo pokrywały chmury; granica przebiegała mniej więcej nad kościołem). 

Wiedziałem, że z tego deszczu nie będzie burzy. Miłość Boża nie zna przymusu; ten deszcz był co prawda zaproszeniem do dłuższego świętowania z Panem, ale takim zaproszeniem, którego nie wręcza się do ręki, a wysyła pocztą. 

Większość nie czekała, aż deszcz przestanie padać. Jedni poszli w lewo, inni skręcili w prawo. Chłopak w koszulce koloru krwi stał bez ruchu; połowę koszulki miał mokrą jak skrzydła zaskoczonych deszczem owadów. Pozostali pozostali w kościele, niektórzy z nich wrócili na chwilę do ławek. 

Nieco wyżej Synowie Gromu śmiali się ze swojego wcześniejszego zachowania. Patrzyli porozumiewawczo na Pana i na Łukasza, którego palec wskazywał pięćdziesiąty czwarty werset dziewiątego rozdziału. Ilekroć się śmiali, tylekroć inni mówili: „zagrzmiało”, a wtedy Duch Święty przypominał Janowi dwudziesty dziewiąty werset dwunastego rozdziału. 

A Pan patrzył raz na ziemię, raz na Ojca. Wiedział, że dopóki pada deszcz, dopóty jeszcze nie pora na chwalebną procesję. I w Duchu Świętym razem z Ojcem kolejny raz świętowali, tańcząc w płatkach deszczu.

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura