Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
36
BLOG

Listy w dobie internetu

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 2

Czy myślałeś o tym, dlaczego listy potrzebują tak dużo czasu, aby dotrzeć do adresata? W dobie internetu, kiedy nie dzieli nas odległość? Ale coś przecież nas dzieli, prawda?


Hazelhardzie, 

Pytasz mnie o to, czy nie uważam, że „powinniśmy posługiwać się wyłącznie wyrazami dobrze zdefiniowanymi?”, i dalej tłumaczysz: „Ktoś mówi "stół" i wiadomo, co to jest. Jeżeli ktoś na samochód mówiłby "stół", to porozumienie byłoby bardzo trudne.”. Wiesz, ja myślę, że tak jak ze stołem nie będziemy mieć problemu, tak z innymi pojęciami będziemy mieli trudności; bo jak na przykład uzgodnimy wspólne stanowisko w stosunku do, dajmy na to: szczęścia, miłości, śmierci...? Skąd wiedzieć, że mówimy o tym samym? 

Zauważ, że już w definicji „Hazelharda” pojawił się zgrzyt między nami. Ty definiujesz go jako faceta, który „założył stronę internetową Hazelhard i tam pisze swoje wypociny”, a ja dalej upieram się, że ta definicja nie jest wystarczająca. Wierzę, że istotą Hazelharda jest coś innego. 

Ale w tym, że ta definicja odróżnia Cię od innych Hazelhardów, zgadzam się. Wiemy, że taki Hazelhard jest jeden. Tylko co to wnosi do naszej dyskusji o Bogu? Czy myślisz, że zdefiniowanie Go jako „wszechmogącego, niepoznawalnego, bytu niematerialnego” wystarczy nam do tego, abyśmy mieli pewność, że rozmawiamy o tym samym Bogu? Ja zresztą nie zgadzam się z Twoją definicją Boga; zmodyfikowałbym ją na: „wszechmogący, dający się poznać na tyle, na ile sam się objawi”. (Ale czy Tonisia udzieli na taką definicję teologicznego imprimatur?). 

Jeżeli jednak dobrze odczytuję Twój zamiar definiowania- po to, aby spośród innych bogów, których nie ma, wyłuskać Tego jednego, który jest (tak jak jeden jest Hazelhard, a innych Hazelhardów nie ma), to w takim razie- idąc przykładem definicji Hazelharda- proponuję nazwać Go jako „Tego, który naprawdę ukochał Hazelharda”. Jest tylko jeden taki i nigdy innego nie będzie. 

Ponieważ listy w dobie internetu tak długo trafiają do adresata, pozwalam sobie już teraz założyć, że zgodziłeś się z moją definicją. Nie czekając na oficjalne tego potwierdzenie, ponieważ naprawdę szkoda mi czasu, Hazelhardzie, napiszę od razu: 

To Jezus jest tym Bogiem. Porozmawiamy o Nim?

 

Czekam na Twój list,

Sławek (tym razem bez definicji)

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura