Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
60
BLOG

Dwanaście kroków po pustyni

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 2

Anonimowi Alkoholicy stawiają dwanaście kroków na swojej drodze wyzwolenia- najpierw z alkoholu, a potem, jak się okazuje już po wkroczeniu na drogę wyzwolenia, również z tych wad, które były tegoż picia przyczyną. 

Potrzeba, aby Anonimowi Grzesznicy też umieli stawiać kroki na drodze do wyzwolenia z grzechu, ponieważ również znajdują się w niewoli- tej, o której mówił Jezus: 

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu (J 8,34). 

Ponieważ uzależnienie od grzechów i wad jest równie silne u alkoholika, co u każdego człowieka (tylko nie każdy zdaje sobie z tego sprawę- alkoholik potrzebuje dosięgnąć dna, a chrześcijaninowi pomoże Duch Święty, który przekonuje o grzechu (por. J 16,8)), warto sięgnąć po mapę, która poprowadzi tym pustynnym szlakiem, na który z Egiptu grzechu wywodzi chrześcijanina Bóg. 

Jestem przekonany, że „12 kroków” można z powodzeniem stosować w życiu chrześcijańskim. (Nie jest to zresztą moje odkrycie, „Kroki” stosowane są już w formacji chrześcijańskiej proponowanej na przykład przez „Szkołę Życia Chrześcijańskiego i Ewangelizacji”: www.szkolazycia.zobaczto.pl). Chrześcijaninowi, podobnie jak alkoholikowi, potrzeba odzyskać zarówno pokój z Bogiem, samym sobą, jak i innymi ludźmi, a kierunek do osiągnięcia tego celu pokazują właśnie „Kroki”. 

Nie trzeba oczywiście znać ani stosować „Kroków”, aby poddać się Bogu na drodze oczyszczenia i wyzwolenia; ale można, bo jest to użyteczne narzędzie. Natomiast samo wejście na drogę oczyszczenia jest konieczne, aby móc kiedyś stanąć przed Bogiem „twarzą w twarz”. Wierzę, że Bóg wyprowadził Izraelitów na pustynię nie dla jakiejś sadystycznej przyjemności, ale dlatego że było to dla nich konieczne. Jeżeli ja chcę wejść do Ziemi Obiecanej, nie mogę opierać się Bogu, który zaprasza mnie na pustynię. Wygląda na to, że mój grzech jest tak wielki, a jego skutki tak głęboko i mocno wpływają na mnie, że potrzeba jest aż tak drastycznego środka, żebym miał szansę (bo przecież nie pewność- wystarczy poczytać o tych, którzy do Ziemi nie weszli) na przemianę swojego serca. 

Przepraszam tych wszystkich, którzy odczytują to, co piszę jak straszenie; nie jest to moim zamiarem. Chcę tylko powiedzieć, że nie wystarczy oddać się Panu i uwierzyć Mu. To dopiero początek przygody, do której jesteśmy zaproszeni, a która zajmie nam całe życie. Po tym, kiedy odzyskujemy pokój z Bogiem (nawracamy się) jesteśmy zachęcani: 

Starajcie się o pokój ze wszystkimi i o uświęcenie, bez którego nikt nie zobaczy Pana. Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej, aby jakiś korzeń gorzki, który rośnie w górę, nie spowodował zamieszania, a przez to nie skalali się inni, i aby się nie znalazł jakiś rozpustnik i bezbożnik, jak Ezaw, który za jedną potrawę sprzedał swoje pierworodztwo. A wiecie, że później, gdy chciał otrzymać błogosławieństwo, został odrzucony, nie znalazł bowiem miejsca na nawrócenie, choć go szukał ze łzami (Hbr 12,14-17). 

I z tym korzeniem gorzkim, do którego może już przyzwyczailiśmy się, i bez którego wydaje nam się niemożliwe żyć, będziemy mogli rozprawić się w trakcie robienia „Kroków”. 

Pustynia stwarza też wyjątkową okazję do tego, żeby Bóg mógł mówić wprost do mojego serca. Ale oczywiście najpierw muszę zobaczyć swoją niewierność- zanim Bóg przypomni mi o swojej czystej miłości, musi najpierw obnażyć mnie przed tymi wszystkimi kochankami, z którymi cudzołożyłem stawiając ich na pierwszym miejscu, przed Nim. Dlatego przez proroka mówi Pan do swojej „żony”- narodu wybranego: 

Potem obnażę ją przed oczami kochanków, i nikt jej nie wyrwie Mi z ręki. Położę kres wszystkim jej zabawom, świętom, dniom nowiu, szabatom i wszystkim uroczystym zebraniom. Zniszczę jej winnice i sady figowe, o których mówiła: Oto zapłata moja, jaką mi dali moi kochankowie. W gąszcz je obrócę i będą się nimi pasły polne zwierzęta. Ześlę na nią karę za dni Baalów, gdy im paliła kadzidła, a zdobna w swe kolczyki i naszyjniki biegała za swymi kochankami, a o Mnie zapomniała . Dlatego chcę ją przynęcić, na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca (Oz 2,12-16). 

To nie będzie przyjemne- być obnażonym i widzieć swoją nagość; albo jeszcze gorzej: inni będą ogladać moją nagość. Nie jest to droga dla tchórzliwych, ale przecież nie jest to również droga dla odważnych, bo tak odważnych nie ma; jest to droga dla tych wszystkich, którzy poznali co to bezsilność, i w tej bezsilności otworzyli się na to, żeby sam Bóg dał im taką gotowość do tego, aby porzucić każde, nawet najmniejsze zło, jaka stała się udziałem Psalmisty: 

Boże mój, Panie, jeżeli ja to popełniłem, jeśli nieprawość plami moje ręce, jeśli wyrządziłem zło swemu dobroczyńcy i swego wroga złupiłem doszczętnie, to niech nieprzyjaciel ściga mnie i schwyci, i wdepcze mnie żywcem w ziemię, a godność moją niechaj tarza w prochu. (Ps 7,4-6). 

W czasie robienia „Kroków” otwieramy się na takie tarzanie w prochu. Najpierw przed samymi sobą i Bogiem, kiedy jesteśmy wezwani do tego, żeby zdać sobie sprawę z całego naszego życia, wszystkich uczuć, zachowań, wad charakteru, urazów itp.; potem przed innymi, kiedy z tym rachunkiem sumienia z całego życia idziemy wyspowiadać się przed drugim człowiekiem; i w końcu z prochem w zębach pójdziemy przepraszać tych, których skrzywdziliśmy. 

Ufam, że warto. Dopiero wszedłem na pustynię, przynęcony przez Pana, a już widzę, że dokonuje się we mnie to, czego oczekuje się w trakcie realizacji „Kroków”: duchowe przebudzenie. Proszę o modlitwę, żebym nie cofnął się, na razie bowiem nie zrobiłem jeszcze nawet czterech kroków. A cel jest wciąż jeszcze przede mną; jest nim przemiana mojego serca, tak żeby poznało Jego drogi: 

Dlatego (postępujcie), jak mówi Duch Święty: Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak w buncie, jak w dzień kuszenia na pustyni, gdzie kusili Mię ojcowie wasi przez wystawianie na próbę, chociaż widzieli dzieła moje przez czterdzieści lat. Rozgniewałem się przeto na to pokolenie i powiedziałem: Zawsze błądzą w sercu. Oni zaś nie poznali dróg moich, toteż przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do mego odpoczynku (Hbr 3,7-11).

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura