Jeszcze raz w tym samym temacie. Na zakończenie Tryptyku o „Krokach" chciałbym podzielić się odczytaniem piątego rozdziału księgi Ezechiela w duchu „Kroków". Przed zimową sesją „Szkoły Życia Chrześcijańskiego i Ewangelizacji", w czasie której miałem prowadzić katechezy właśnie w temacie „Kroków", modliłem się i podejrzewam, że to Pan dał mi właśnie tak odczytać ten fragment Pisma.
(Prosiłbym najpierw o przeczytanie piątego rozdziału księgi Ezechiela, zanim razem postawimy następny krok).
---
Przyjmuję, że „Kroki" są tym mieczem, który użyty jako brzytwa ogoli do gołej skóry tego, kto podejmie się przejścia przez nie. Mężczyźni, którzy zapuszczali brodę i wąsy wiedzą, jakie to uczucie nagle ogolić się do gołej skóry; podobnie ten, który wchodzi na drogę „Kroków", czuć się musi nieswojo- jak Adam, który poznał swoją nagość.
Synu człowieczy, weź sobie ostry miecz i użyj go jako brzytwy i ogol nim sobie głowę i brodę: następnie weź dokładną wagę i podziel ogolone włosy. Jedną ich część spalisz w ogniu w obrębie miasta, gdy nadejdą dni oblężenia; potem weźmiesz następną część i posiekasz ją mieczem dokoła [miasta], a trzecią część rozrzucisz z wiatrem, ponieważ miecza dobędą na nich. Weź z nich tylko małą ilość i zawiń w poły swego płaszcza. Z tych weźmiesz jeszcze trochę i wrzucisz je do ognia, aby w nim spłonęły: z tego wyjdzie ogień na cały dom Izraela. (Ez 5,1-4)
Jedna część włosów dzięki „Krokom" zostanie spalona „w obrębie miasta w dniu oblężenia", to znaczy wewnątrz, w duchu i ciele przechodzącego „Kroki", w czasie kiedy będzie go palił ogień oczyszczenia i upokorzenia przed samym sobą i Bogiem. Inne grzechy, wady i uzależnienia zostaną „posiekane mieczem dookoła miasta", to znaczy zostaną wystawione na widok publiczny, zarówno dlatego, że nasze słabości, dzięki naszej zgodzie na to, staną się widoczne przed innymi, jak i dlatego, że w trakcie robienia „Kroków" sami zechcemy się z innymi naszą ciemnością podzielić (Kroki 5. i 9.); w ten sposób ulegną one zniszczeniu- „posiekaniu mieczem". Część „rozrzucona z wiatrem" oznacza to nieuporządkowanie w robiącym kroki, które jakby rozrzuca jego życie na wszystkie strony i nie pozwala nad nim panować; to również będzie trudne, ale uzdrawiające doświadczenie: widzieć i przeżywać, jak z powodu moich słabości życie się rozsypuje.
I dopiero to, co zostanie po tym, jak wszystkie słabości ulegną zniszczeniu, ta niewielka część, reszta, poddana Bogu i oczyszczeniu w ogniu Bożym, wyda owoc: ogień rozchodzący się na całą osobę i na całe życie kończącego „Kroki".
Jeżeli za Jerozolimę uznać tych, którzy mienią się Jego uczniami, Pan wypomina wszystkim chrześcijanom, że nie tylko nie są lepsi od pogan, ale wręcz jeszcze gorsi (niestety, mamy takie doświadczenie, prawda?); poganie przynajmniej mają swoje zasady, którym są wierni:
Tak mówi Pan Bóg: Oto jest Jerozolima, którą umieściłem między poganami, otoczona obcymi krajami. Ale wystąpiła przeciw moim prawom z większą przewrotnością aniżeli poganie i przeciw moim ustawom bardziej aniżeli kraje, które ją otaczają, ponieważ wzgardzili Izraelici moimi prawami i nie postępowali według moich ustaw. Dlatego tak mówi Pan Bóg: Ponieważ byliście bardziej zbuntowani niż poganie, którzy was otaczają, i nie postępowaliście według moich ustaw, i nie strzegliście moich praw, a nawet nie przestrzegaliście praw narodów, które was otaczają - dlatego tak mówi Pan Bóg: Oto i Ja występuję przeciwko tobie i na oczach pogan wykonam na tobie wyrok. (Ez 5,5-8)
I dlatego Pan jest zmuszony dokonać czegoś strasznego:
Z powodu twoich obrzydliwości dokonam na tobie tego, czegom nigdy nie czynił i już nigdy nie uczynię. Dlatego ojcowie będą jedli synów pośrodku ciebie, a synowie jeść będą swoich ojców; wykonam nad tobą sądy: wszystkie resztki twoje rozsieję na wszystkie wiatry. Dlatego - na moje życie - wyrocznia Pana Boga: Oświadczam, ponieważ świątynię moją splugawiłaś wszystkimi twoimi ohydami i wszystkimi twymi obrzydliwościami, Ja także odrzucę bez oglądania się na litość i Ja także nie będę oszczędzał. (Ez 5,9-11)
Tłumacząc to ze starotestamentowego języka na język nowotestamentowy, i zakładając nasze poznanie Boga i doświadczenie Jego dobroci i miłości, odczytać można w tym taki oto przekaz: „nie chcę, ale z powodu twoich niewierności i grzechów oraz nieliczenia się ze mną, musze oddać cię na pastwę twojego wyboru, abyś poniósł konsekwencje".
I teraz będzie najciekawsze- właśnie o tych konsekwencjach grzesznego życia:
Jedna trzecia twoja pomrze od zarazy i zginie pośrodku ciebie od głodu; jedna trzecia padnie wokół ciebie od miecza, a jedną trzecią rozpędzę na wszystkie wiatry, nadto miecza nad nimi dobędę. Wtedy uśmierzy się mój gniew. Uspokoję na nich moją zapalczywość i zaniecham gniewu. Potem poznają, że Ja, Pan, przemówiłem w mojej zapalczywości, gdy dałem upust mojemu gniewowi na nich. (Ez 5,12-13)
Czy nadążacie? Z czym kojarzyć jedną trzecią, która „zginie pośrodku ciebie" od głodu i zarazy?; jedną trzecią, która „padnie wokół ciebie od miecza"?; i pozostałą część „rozpędzoną na wszystkie wiatry"? Oczywiście z tym, o czym pisałem wcześniej, a co skojarzyłem z „Krokami". Trzeba jednak zauważyć- i to wydaje mi się kluczem do tego fragmentu- że w pierwszym przypadku „Kroki" są jak brzytwa, którą mogę się dobrowolnie posłużyć i która- pozwólcie wrócić do tego obrazu- mnie ogoli, ale nie zniszczy, a w drugim przypadku nie mam wyboru- jestem niewolnikiem własnych grzechów i instynktów, które mnie niszczą (zamiast brzytwy- miecz). Albo podejmuję się przeżyć oczyszczenie, albo ginę z powodu nieoczyszczenia.
I tak jak w piątym kroku wyznaję moje grzechy dobrowolnie, tak w przypadku nie wejścia na drogę „Kroków" Pan obiecuje, że i tak staniemy przed innymi nadzy, a cała ciemność i nieuporządkowanie wyjdzie na jaw:
Zrobię z ciebie pustynię i pośmiewisko narodów, które cię otaczają, na oczach wszystkich przechodniów. Staniesz się przedmiotem pośmiewiska i szyderstwa, ostrzeżeniem i postrachem dla narodów, które cię otaczają, gdy wykonam na tobie wszystkie sądy w gniewie i zapalczywości, i srogich karach. Ja, Pan, powiedziałem. (Ez 5,14-15)
Na moment wracam jeszcze do tego turpistycznego wersetu (Ez 5,10):
Dlatego ojcowie będą jedli synów pośrodku ciebie, a synowie jeść będą swoich ojców...
Czy nie żyjemy właśnie w takich czasach? Kto z nas nie doświadczył grzechu własnych rodziców i kto nie odpowiedział im w ten sam sposób? A kto w takim razie śmie myśleć, że bez wejścia na drogę oczyszczenia uniknie tego, czym grzeszyli jego rodzice? To, że powielamy grzechy naszych rodziców w stosunku do własnych dzieci jest oczywiste przecież nawet wśród pogan. Nie zmieni tego sam fakt, że nazywamy się chrześcijanami.
Jeżeli dobrze odczytałem ten fragment księgi Ezechiela (a w jego zrozumieniu podejrzewam światło Pana), nasuwa się taki wniosek: warto wejść na drogę oczyszczenia, na przykład tę, którą proponują „Kroki".



Komentarze
Pokaż komentarze (2)