Właściwie zawsze chce mi się spać. Dlatego kiedy tylko rozpocznę modlitwę osobistą, zasypiam. W związku z tym czasem wolę wyjść na spacer po osiedlowej alejce, aby tam się modlić. Ale zanim na spacerze rozpocznę modlitwę, uprzedzam te niechciane rozproszenia, które się pojawią, rozproszeniem świadomie wybranym: zrywam dojrzewające owoce, prawdopodobnie głogu, i rzucam sobie nimi w „tabliczkę wskazującą, że przejście dla pieszych jest szczególnie uczęszczane przez dzieci" (to ten trójkątny znak pod znakiem „przejście dla pieszych", umieszczany na przykład w pobliżu szkół), celując owocowymi kulkami w czerwony lizak (a może balon?; nie wiem, co artysta tworzący ten znak miał na myśli) niesiony przez, jak mi się wydaje, wesołą dziewczynkę.
Tym razem poszliśmy razem z Żoną na modlitewny spacer, i śmiejąc się celowaliśmy w trójkątną żółtą tarczę. Nie spodobało się to jednak Poważnej-Pani-Niosącej-Wiadra-Gruszek. Czy ten ciężar, który niosła, czy też ten inny, który nosiła w sercu, sprawił, że Poważna-Pani-Niosąca-Wiadra-Gruszek zrobiła niezadowoloną minę i zapytała, czy nam nie wstyd zachowywać się jak dzieci z przedszkola.
Z kolei ja zapytałem Poważnej-Pani-Niosącej-Wiadra-Gruszek, co jej w tym przeszkadza, a ona prychnęła i odparła coś, co o ile dobrze sobie przypominam, musiało brzmieć mniej więcej tak: „niszczą znak i jeszcze się pytają". Nie czekając na naszą reakcję, i nie słuchając tego, co moja Żona powiedziała, Poważna-Pani-Niosąca-Wiadra-Gruszek odeszła w stronę swojego domu, bardzo być może po to, aby zrażać i zarażać takim podejściem do życia swoją rodzinę.
Może jednak usłyszała od Oli to zdanie: „Po prostu cieszymy się życiem"?
Obydwoje odebraliśmy tę sytuację jako proroczy znak od Pana, i po chwili oburzenia modliliśmy się i błogosławiliśmy Poważnej-Pani-Niosącej-Wiadra-Gruszek. Obfite życie, którym obdarza Pan, musi oburzać tych, którzy go nie posiadają.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)