Indoktrynacja, której zostaliśmy poddani, objęła wszystkie dziedziny życia i zostały one podporządkowane jednemu nadrzędnemu celowi. Nasz czas został całkowicie wypełniony i przestał być naszym czasem. Zarówno on (czas), jak i one (sfery życia) zostały poddane władzy jednego Pana, a my zostaliśmy zamknięci w getcie domowym, bez kontaktu ze światem zewnętrznym. Charakter manipulacji, której ulegliśmy, pokrywa się z charakterem manipulacji występującej w tzw. „instytucjach totalnych" (pojęcie sformułowane przez amerykańskiego socjologa pochodzenia kanadyjskiego, E. Goffmana). Byłaby więc instytucja rodziny „instytucją totalną"? W każdym razie na pewno izolacja, której zostaliśmy poddani, spełnia kryteria izolacji stosowanej w sektach- według Bidermana pojawia się ona wtedy, kiedy „tylko jakaś grupa żąda całego wolnego czasu członka (...) przywołując go do porządku gdy tak nie jest; jest krytyczna bądź okazuje dezaprobatę jeśli ktoś angażuje się w więzi z przyjaciółmi i rodziną poza grupą, zachęca do zachowania tajemnicy prosząc by członkowie nie dzielili się z innymi tym co widzieli...". („Tabela przymusu według Bidermana").
Przeszliśmy etap tzw. rozmrażania. Zwątpiliśmy w dotychczasowy styl życia i własną wizję rzeczywistości. Szczęśliwi, chociaż- jak nam się wydawało- zmęczeni, w rzeczywistości byliśmy doprowadzeni do załamania psychicznego; było ono skutkiem ograniczenia ilości snu, diety dostosowanej do karmienia piersią (a właściwie do zdolności trawiennych jelita bardzo cienkiego Oksanki) oraz bombardowania intelektualnego i emocjonalnego, któremu byliśmy poddani w takim tempie, że nie nadążaliśmy tego trawić. Zresztą, na samodzielne refleksje, nawet gdyby nie były one zabronione, nie tylko nie było czasu, ale i możliwości- nigdy przecież nie byliśmy sami. A i po co myśleć, skoro racja zawsze jest po Jego stronie?
Po tym etapie rozpoczął Guru formowanie naszej (?) nowej tożsamości, która miała zastąpić dotychczasowy model zachowania, sposób myślenia i odczuwania. Trzeci etap „prania mózgu", którego celem miało być utrwalanie i pogłębianie rozpoczętych w nas zmian oraz zachęcanie do coraz większego zaangażowania, już- już miał nastąpić, kiedy udało mi się skorzystać z nieopanowanego (jeszcze?) przez sektę internetu, i tam właśnie przeczytać o trzech etapach „przymusowej perswazji" Edgara Scheina ("Pranie mózgu" ("przymusowa perswazja")). „Brainwashing" zawisł na włosku...
Zarówno dzięki wiedzy uzyskanej w internecie, jak i dzięki temu, że otrzymałem pozwolenie na pracę poza siedzibą sekty (podaję adres sekty: „Domowy Kościół Zjednoczeniowy Świętych Dni Poporodowych", Zabrze ul. Tatarkiewicza 7a/2), mogę z pewnej perspektywy przyjrzeć się procesowi, któremu zostaliśmy poddani. Staram się także popatrzeć na Guru bez złości i emocji, na chłodno. Zadaję sobie pytania: jak to się dzieje, że On tak dużo wymaga od swoich wyznawców?; że pragnie podporządkowania sobie całego życia, i aby to osiągnąć, nie waha się użyć tak drastycznych metod?; za kogo się uważa?; za Boga?
Zaraz, zaraz... ale On przecież jest Bogiem! Tym, któremu oddałem kiedyś swoje życie i dałem pozwolenie na wszystko; więc może i na „pranie mózgu"? Bo może tylko w ten sposób Jego łaska mogła do mnie dotrzeć, a bez zastosowania psychomanipulacji nie mogłaby we mnie zajść metanoia?!
Tak więc „brainwashing" zawisł na włosku, ale się nie urwał. Udało mi się otrząsnąć z zamieszania wprowadzonego lekturą tekstów, z których korzystałem przy pisaniu tego felietonu- świadectwa:
„Sekty albo nowe ruchy religijne - raport watykański";
„Raport o niektórych zjawiskach związanych z działalnością sekt w Polsce";
„Tabela przymusu według Bidermana";
„Czym jest psychomanipulacja?";
„Model Manipulacja-Totalność";
„Pranie mózgu" („przymusowa perswazja").
Sławomir Zatwardnicki
Tekst powyższy to mój trzeci, listopadowy, felieton, który ukazał się w „Biuletynie Miłośników Dobrej Książki" księgarni internetowej „Tolle et lege". „Biuletyn" można zaprenumerować darmowo pod adresem: http://www.biuletyn.tolle.pl/



Komentarze
Pokaż komentarze (2)