Pracownik płci żeńskiej pcha stadko koszyków. Posłuszne, posuwają się grzecznie szeregiem, jak dawniej dzieci w czasie wycieczki szkolnej. W stronę hipermarketu, gdzie spotkają ich klienci z monetami w dłoniach.
Przy kasach harcerze pomagają pakować zakupy. Ten, na którego patrzę, nie ma munduru, a uszy zatykają mu słuchawki. Chyba atakuje go ten drapieżny zespół, którego reklamę nosi na koszulce.
Żona pyta, czy kupić kubki z Kubusiem Puchatkiem, cena promocyjna. Uśmiechając się, mówię: „nie". Jak Oksanka dorośnie, pewnie wrócimy do tematu.



Komentarze
Pokaż komentarze