Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
124
BLOG

5/5: "Mężczyźni nienawidzą chodzić do kościoła"

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 6

  cd.

(poprzedni odcinek: 4/5: „Mężczyźni nienawidzą chodzić do...")

Mężczyźni radzą...

Przełożeni kościelni bez wizji i odwagi do jej realizacji sprawiają, że swoimi talentami obracają mężczyźni chętniej w świecie niż na rzecz Kościoła. Więcej w Kościele spotkać można mężczyzn biernych i bezpiecznych niż aktywnych i niebezpiecznych: „Ogiery chodzą do barów, wałachy chodzą do kościoła" [1]. Mężczyźni oczekują od pasterzy znamion męskości (a nie zawieszenia „pomiędzy płcią męską i kobiecą" [2]), w tym śmiałego głoszenia Ewangelii, wynikającego z osobistego przekonania i doświadczenia.

Lubią, kiedy duszpasterz jest „normalnym facetem", który „mówi o swoich zmaganiach, upadkach i stojących przed nim zadaniach" [3]. Jeżeli oprócz duszpasterzowania parał się kiedyś jakimś świeckim zawodem, powinien duchowny mówić o tym jak najczęściej. Używanie „kaznodziejskiego tonu" z ambony jest odbierane przez mężczyzn, szczególnie tych mało praktykujących, jako sztuczne lub nawet wyreżyserowane. Mężczyźni są bardziej otwarci na nieformalnie ubranych pastorów i księży, nie lubią też ładnie się ubierać, a tego zdają się wymagać od nich pobożni wierni.

Potrzebują oni rekwizytów i przykładów, współczesnych przypowieści łatwych do zapamiętania i pozwalających mężczyznom identyfikować się z tym, co usłyszą. Kazania muszą być krótkie, bo „zdolność koncentracji u mężczyzn wynosi od sześciu do ośmiu minut" [4], rzeczowe i bezpośrednie, niekoniecznie mówione dyplomatycznym językiem, zawierające element zaskoczenia i wezwanie do czynu. Dobrze jest podawać im przykłady chrześcijańskich bohaterów godnych naśladowania, ale nie można unikać „odrażających fragmentów Biblii" [5].

Zamiast moralizowania wezwać trzeba mężczyzn do całkowitej przemiany życia; zamiast mówić, czego muszą się wyrzec- podkreślać, kim mogą być. I oczywiście używać męskiego języka i symboliki (np. zamiast mówić ciągle o słabości, warto podkreślać wagę siły!), wplatać analogie do sportu, wojny i biznesu. Nauczanie musi prowadzić do konkretnego celu. Zamiast dawania nauki muszą mężczyźni słyszeć wezwanie do przygody z Jezusem. Lepiej wezwać ich do „pójścia za Panem" lub do „bycia partnerami Jezusa", niż zachęcać do „osobistej relacji z Jezusem" czy „zażyłości z Panem"; dwa ostatnie sformułowania są zbyt kobiece (mężczyźni mogą kogoś podziwiać lub szanować, ale nigdy nie określają swoich męskich przyjaźni „zażyłym związkiem"; dwaj mężczyźni „mogą chodzić na ryby w każdy weekend przez trzydzieści lat, ale nigdy nie określiliby tego jako ‘związek' albo ‘relacja'" [6]) i mniej odpowiadają ich powołaniu do aktywności.

Lepiej też nie wzywać mężczyzn do „ocalenia" przed piekłem, bo mężczyźni nie lubią być ocalani- to kojarzy im się z biernością i sugeruje, że się zgubili, a oni nienawidzą się przyznawać do tego, że się zgubili! „Nie żyjemy już w monarchii, a więc słowo ‘władca' jest obce mężczyznom" [7], może więc w stosunku do Pana warto używać innych określeń, bliższych współczesnym mężczyznom: „Trener", „Dyrektor", „Generał", „Przywódca", „Przewodnik", „Szef"...

Dobrze byłoby, gdyby kazanie odpowiadało na pytania nurtujące współczesnych mężczyzn; oto niektóre z nich (a nie ma wśród nich ani pytań o życie wieczne, ani o doktryny): „Czym jest prawdziwa męskość?", „Czym jest sukces? Na czym polega sens życia?", „Jak radzić sobie z poczuciem winy?", „Na czym polega męska seksualność? Czy współczesny mężczyzna może żyć w czystości?", „Jak pielęgnować życie rodzinne?", „Jakie są podstawowe zasady chrześcijanina?", „Na czym polega biblijny kodeks działania?" [8]. Mężczyźni są głównymi widzami programów satyrycznych, dlatego dobrze jest zadbać również o elementy humoru.

„Stosunek mężczyzn do modlitwy jest taki, jak stosunek kobiet do seksu. Większość facetów musi mieć odpowiedni nastrój, aby naprawdę cieszyć się modlitwą." (str. 334). Z tego powodu trudno jest mu modlić się w kościele, w którym nikogo nie zna, a łatwiej wśród osób, którym ufa. Dobrze czuje się modląc w męskim gronie („mężczyźni nigdy się nie otworzą i nie będą zachowywać swobodnie, jeżeli na sali będą kobiety"  [9]), lubi krótkie i rzeczowe modlitwy zanoszone głosem naturalnym i wyrażone potoczną mową, przy czym zawsze „głośna modlitwa jest prawdziwym wyzwaniem" [10] dla niego. Modlitwa musi być ukierunkowana, „kiedy mężczyzna słyszy: ‘Módlmy się', ma ochotę zapytać: ‘O co?'" [11].

Nabożeństwo nie może być niedopracowane, ponieważ mężczyzna odbierze je jako amatorszczyznę (nawet jeżeli dla kobiety może być ono „swojskie"). Dla tych „dużych chłopców, którzy ciągle kupują sobie nowoczesne sprzęty, brak nowoczesnej technologii nie ułatwia przyjęcia kościelnego przesłania. Nie cierpią też niepunktualności. Nabożeństwo powinno posiadać szybkie tempo, aby nie nużyło mężczyzn. Muzyka niech będzie żywiołowa, a tonacja pieśni niezbyt wysoka. Warto pomyśleć o wygodnej pozycji (w takiej lubią się modlić) oraz o postawie na modlitwie (może zamiast składania rąk wyciągnąć je ku górze?) i pozwoleniu na swobodne wyrażanie emocji (które są przecież innego rodzaju, niż u kobiet): „bicie brawa, okrzyki, energiczne wymachiwanie pięściami" [12].

Dobrym rozwiązaniem wydaje się spotkanie poza kościelnym budynkiem (wiele wspólnot kościelnych organizuje swoje spotkania w kinach, na stadionach, a nawet w pubach)- takie miejsca sprzyjają zaproszeniu tych mężczyzn, którzy trzymają się z dala od Kościoła: „mężczyźni muszą spotkać się najpierw z chrześcijanami i zaprzyjaźnić z nimi, zanim będą gotowi zrobić następny krok" [13].

I ostatnia rada: „Jeśli chcecie, aby mężczyźni pojawili się na zajęciach, rekolekcjach albo na seminarium, każcie im za to zapłacić. (...) Dlaczego? Mężczyźni stawiają znak równości pomiędzy pieniędzmi a wartością" [14].



[1] „Mężczyźni nienawidzą chodzić do kościoła", str. 142.

[2] Tamże, str. 119.

[3] Tamże, str. 312.

[4] Tamże, str. 323.

[5] Tamże, str. 326.

[6] Tamże, str. 406.

[7] Tamże, str. 333.

[8] Tamże, str. 330.

[9] Tamże, str. 358.

[10] Tamże, str. 350.

[11] Tamże, str. 350.

[12] Tamże, str. 261.

[13] Tamże, str. 384.

[14] Tamże, str. 382.

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura