Wie, że przegrał. I chociaż ryczy jak lew, pozostanie zawsze wężem. Z nieba został strącony. Czołga się po ziemi. I już się nie podniesie z tej pozycji. Ale i z niej kusi.
Wślizguje się w najmniejszą szczelinę. Ucha. Serca. I przebiegle sssyczy: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział"? (por. Rdz 3,1) lub „Jeśli jesteś..., to..." (por Mt 4,1-7).
Tylko dla uczniów Jezusa jest taki, i tylko ich kusi. Nawet Mistrza próbował, ale przegrał. Wygrał za to z Adamem i Ewą (Rdz 3,1-7), czego skutki ponosimy do dziś.
Jest brzydki, obleśny i wstrętny. Po prostu: Fuj!
Jeżeli nie słyszysz syczenia i nie wykrzykujesz na jego widok: „fuj!", znaczy to, że gniazdo węża jest w tobie.
26
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze