Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
152
BLOG

Era Wodnika w psychologii

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 2
 

Książka, która już swoim podtytułem: „Psychologiczne terapie czy okultystyczne inicjacje?" sugeruje stanowisko autora w kwestii opisywanych zjawisk klasyfikowanych przez niego jako przynależące do New Age. Na pierwszy rzut czytelniczego oka cóż może mieć wspólnego filozofia „pozytywnego myślenia" z psychoanalizą C. G. Junga?; albo fenomen UFO z psychoterapią B. Hellingera, czy też Kinezjologia Edukacyjna ze Scjentologią? Jezuita wrzuca je jednak do jednego worka z napisem New Age (co samo w sobie jest o tyle uprawnione, że worek ten jest w stanie pomieścić prawie wszystko), wkładając tam jeszcze Dana Browna z jego książką. Powstaje podejrzenie trochę na siłę dokonanego zbioru różnych tematów, podejrzenie potęgowane jeszcze przez fakt, że prawie wszystkie rozdziały książki ukazały się wcześniej jako osobne artykuły drukowane przez „Nasz Dziennik".

To zebranie tekstów gazetowych w książkę nie ułatwia zresztą czytania, powoduje bowiem sytuację, w której czytelnik spotyka co chwilę poglądy, które poznał kilka stron wcześniej. Strona redakcyjna również pozostawia wiele do życzenia- mnóstwo w książce literówek, styl autora czasem staje się trudny do zrozumienia lub nawet możliwy do opacznego odczytania. Autor nie oszczędza czytelnika i wprost zalewa go cytatami, skojarzeniami i skrótami myślowymi. Utrudnia to czytanie, ale świadczy też o ogromnej wiedzy autora od lat poruszającego się w tematyce związanej ze współczesnymi zagrożeniami duchowymi. Dlatego warto przedrzeć się przez ten niełatwy język i trudne tematy.

Przedzierający się szybko uświadamia sobie, że podejrzenie o niepotrzebne wrzucenie do jednego worka niezwiązanych ze sobą tematów, jest niesłuszne- w trakcie lektury szybko ujawniają się cechy wspólne wszystkim poruszonym zagadnieniom. Czytelnikowi prowadzonemu przez autora ponad stu haseł w wydanej przez Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne (Polwen) Encyklopedii „Białych plam", porażonemu jego wiedzą z zakresu nie tylko teologii, ale również filozofii, psychologii i religioznawstwa, trudno jest oprzeć się analizie rzeczywistości, którą się mu przedstawia. Szczególnie, jeżeli czytelnik nie jest psychologiem i nie potrafi zweryfikować spostrzeżeń ks. Posackiego (dlatego weryfikację z tej perspektywy pozostawiam otwartą).

W każdym razie słusznie zauważył w posłowiu prof. zw. dr hab. R. Stachowski, kierownik Zakładu Psychologii Ogólnej i Historii Myśli Psychologicznej UAM w Poznaniu, że książka ks. Posackiego podejmuje temat „uwikłania psychologii w konteksty nie mające z nią wiele wspólnego". Jest więc nie tylko opisem rzeczywistości, ale i ostrzeżeniem przed sprowadzaniem wszystkiego, w tym i duchowości, do psychologii („religia jako psychologia"- np. zamiast duchów są tylko zjawiska psychiczne), i traktowanie tej ostatniej jako ostatecznej wyroczni („psychologia jako religia"; przypomina się tu tytuł książki, cytowanego zresztą przez jezuitę, W. K. Kilpatricka: „Psychologiczne uwiedzenie"). Wydaje się więc pewne, że to, co autor nazywa: „psychologizacją duchowości, religią psychologii", rzeczywiście ma miejsce. A w takim razie wnioski, które formułuje jezuita, muszą poruszyć czytelnika, dotyczą bowiem sprawy dla niego najistotniejszej- zbawienia, które musi być zagrożone, w obydwu przypadkach- zarówno wtedy, kiedy psychologia wkracza na teren ducha i dyktuje, co robić, jak i wtedy, kiedy rzeczywistość duchową zaczniemy tłumaczyć tylko zjawiskami psychologicznymi.

Dla mnie i dla chrześcijańskich czytelników najważniejsze będzie właśnie spojrzenie na omawiane tematy z perspektywy wiary. Posacki unika „wszystkiego, co ma choćby pozór zła" (por. 1Tes 5,22)- to oczywiste (nie tylko obnaża błędy w myśleniu popularnego u nas benedyktyna A. Grüna, czerpiącego z dorobku Junga, ale przyłapuje nawet samego G. Amortha, katolickiego egzorcystę znanego choćby z książki „Egzorcyści i psychiatrzy", na tym, że nie zauważył w doświadczeniach Moody'ego- to ten, co napisał „Życie po życiu"- spirytyzmu). Ale czy nie przesadza w tym „unikaniu"? Myślę, że nawet jeżeli jako osoba zajmująca się „zawodowo" opisem zagrożeń okultyzmu i ezoteryzmu, problematyką sekt i gnozy, może być Posacki przewrażliwiony i w swojej ocenie zbyt kategoryczny (według mnie tak nie jest, ale dopuszczam taką możliwość), to czytelnik musi zgodzić się z głównym przesłaniem autora książki „Egzorcyzmy, opętanie, demony": opisywane przez niego zjawiska stanowią prawdziwe zagrożenie duchowe, nierzadko nawet zamykające człowiekowi drogę do zbawienia! (Tak jest nawet w przypadku „pozytywnego myślenia", które zabrania refleksji nad złem i grzechem, bo są one według tej filozofii „myśleniem negatywnym"; propaguje za to „selfizm" gloryfikację człowieka).

W ramach światopoglądu Ery Wodnika pojawił się najgorszy grzech- idolatria: człowiek odrzuca Boga, ale sam chce być jak bóg (por. Rdz 3,5). Wspólne elementy zjawisk analizowanych przez Posackiego sprowadzić można po pierwsze do: odrzucenia Boga objawionego w Biblii (postawy: „antyjahwzimu" i/lub „antychrystyczności") na rzecz postawienia w centrum człowieka (także jego podobno nieograniczonych zdolności umysłowych), jego duszy (jungowska psychologia głębi) lub Boga rozumianego tak jak w religiach wschodnich- jako pewną energię kosmiczną. (Za to szatana traktuje się jako część „całościowego obrazu Boga" (problem Junga, którego Posacki uważa za jednego z „ojców New Age"), a przez to, zamiast wypędzania go, zawiera się z nim pewnego rodzaju „pakt przyjaźni"). Po drugie, omawiane zjawiska charakteryzują się odrzuceniem tradycyjnej chrześcijańskiej duchowości na rzecz samozbawienia, co wyraża się albo w formie gnozy (według której sama wiedza, odrzucająca obiektywne objawienie Boże, zbawia- jeżeli wiesz, nie musisz wierzyć; nie ma grzechu, jest tylko brak dostatecznej wiedzy), albo tłumaczeniem zjawisk duchowych pseudopsychologią (w praktyce nawet parapsychologią), co z kolei prowadzi do stosowania różnych terapii, które nie są neutralne, ponieważ zawierają elementy „światopoglądowo- kultyczne" zaczerpnięte z innych religii, nierzadko wprowadzające nieświadomego pacjenta w okultystyczną inicjację.

Jezuita łącząc wiedzę z zakresu różnych dziedzin demaskuje wcielenia psychologii, która wkracza na tereny nie należące do niej oraz pokazuje zagrożenia duchowością propagowaną przez New Age. Ciekawe, że źródłem nauki Ruchu Nowej Ery jest dwutomowe dzieło Heleny Bławatskiej, która twierdziła, że zostało jej ono podyktowane przez duchową istotę. Wszyscy propagatorzy Ery Wodnika zdają się czerpać z jakichś mediumistycznych doświadczeń i kontaktów z duchami, którym bezgranicznie wierzą (ale co mają zrobić ci naiwniacy, skoro tradycję chrześcijańskiego rozeznawania duchów odrzucili razem z chrześcijaństwem). A przecież „sam (...) szatan podaje się za anioła światłości" (por. 2Kor 11,14). Całość książki uzupełnił autor o cenne Aneksy, w tym oficjalne kościelne dokumenty dotyczące New Age. Warto przeczytać książkę ks. Posackiego, żeby wiedzieć, co dzieje się w świecie duchowym i samemu uniknąć współczesnych pułapek- nazwijmy rzecz po imieniu, na przekór New Age'owym naiwniakom- złych duchów.


Ks. Aleksander Posacki, „Psychologia i New Age", FENOMEN- Wydawnictwo ARKA NOEGO w koedycji z Polskim Wydawnictwem Encyklopedycznym s.c., Gdańsk2007.


Recenzja została wydrukowana w „Przeglądzie Powszechnym" nr 3/2oo8

 

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura