Modlitwa koedukacyjna to rzecz dobra, ale- jak to z koedukacją bywa- ma też swoje wady. Może za przykładem męskich i żeńskich zgromadzeń zakonnych pójść powinni i świeccy wierzący, organizując dysedukacyjne modlitwy? Takie jednopłciowe zgromadzenia pozwalałyby oddawać Bogu chwałę w sposób właściwy dla modlącej się płci.
Męskość mężczyzny, który chciałby pomodlić się poza swoją „izdebką” (por. Mt 6,6), jest przeważnie poważnie narażona. Nie ma bowiem nic bardziej wrażliwego niż poczucie męskości mężczyzny. A kiedy taki on znajdzie się w pobliżu rozmodlonej onej, nie dość, że ma problemy ze skupieniem się na Nim, skoro obok jest ona (a przez to pojawiają się one- wyrzuty sumienia), to jeszcze wpędza się go w kompleksy, bo każe mu się trwać nieruchomo, kiedy buzuje w nim adrenalina, i w tak nienaturalnej dla niego pozycji jak klęczenie czy siedzenie w niewygodnej ławce. Nawet jeżeli spróbuje, nigdy nie będzie miał tak słodkiego wyrazu na pobożnej twarzy, jak te kobiety obok niego, i nie da rady tak czule szeptać do Tego mężczyzny.
Pytanie, czy Pan Jezus chce takiego czułego szeptania. Owszem, nasłuchał się pewnie miłosnych wyznań od Jana- swojego umiłowanego ucznia, ale już z Piotrem rozmawiał inaczej. W końcu i od niego usłyszał co prawda deklarację miłości, i to aż trzykrotną (por. J 21,15-17), ale potrzeba było najpierw przebywać z nim coś koło trzech lat, a w końcu przebaczyć nawet i jego zdradę (por. Łk 22,55-62). A do tego wyrażać swoją męską, wymagającą miłość, czule gromiąc pierwszego papieża słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie” (Mk 8,33), aby dopiero później zapytać Piotra wprost o jego miłość.
Mężczyźni nieczęsto wyznają sobie uczucia, które ich łączą, a jeżeli już- to w inny sposób niż kobiety. I nie do wyobrażenia jest dla nich uklęknąć przed drugim mężczyzną, aby w taki sposób wyrazić swoje posłuszeństwo. Ewangelia mówi o Marii, „która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie” (Łk 10,39), ale już dla jej brata Łazarza byłaby taka pozycja nienaturalna. Może dlatego Mistrz, kiedy miał nauczać, sam najpierw usiadł, a dopiero „gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie” (por. M 5,1)?
Catherine Aubin w swojej bardzo dobrej książce pt. "Modlitwa ciała" wskazuje na wzajemną zależność pomiędzy ciałem a modlitwą. Dominikanka opiera się na „Dziewięciu sposobach modlitwy św. Dominika”, dziełku napisanym już po śmierci świętego przez jego braci, we wstępie do którego czytamy o takim sposobie modlitwy, w którym „dusza pobudza ciało, a ciało z kolei pobudza duszę”. Warto zdać sobie sprawę z roli ciała w czasie modlitwy: ono nie tylko wyraża stan ducha, ale może posłużyć do tego, żeby pociągnąć ducha za sobą. Skoro pozycja ciała prowadzi modlącego się w jakimś kierunku, stąd wniosek, że należy wybierać ją bardzo roztropnie.
Przyjęcie tego faktu pozwoli zrozumieć, jak trudno mężczyźnie wejść całym sobą w modlitwę, jeżeli już na jej początku wymaga się od niego takiej gimnastyki ciała, która mu nie odpowiada. (Oczywiście, niektórym mężczyznom podoba się aerobik, ale większość z nich wybierze jednak siłownię, gdzie nie praktykuje się długotrwałego mantrowania ćwiczeniami, do których potrzeba anielskiej lub kobiecej cierpliwości).Wydaje mi się, że w naszych kościołach kobieca modlitwa ma ułatwiony start, ponieważ jest właściwsza ich upodobaniom i powołaniu- zaczyna się od klęczenia i siedzenia przed Panem. Może to jeden z powodów, dla którego tak mało mężczyzn modli się w kościele?
David Murrow, autor książki "Mężczyźni nienawidzą chodzić do kościoła" (W drodze, Poznań 2007), lektury obowiązkowej dla wszystkich odpowiedzialnych w Kościele, zwraca uwagę, że dla mężczyzn w czasie modlitwy ważna jest zarówno wygodna pozycja, jak i postawa ciała. Sugeruje, żeby mężczyzna spróbował zamiast składania wyciągać ręce ku górze (por. 1Tm 2,8: „Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu” (podobnie jak św. Dominik w siódmym sposobie modlitwy, kiedy „stał wyprostowany na wzór strzały wypuszczonej z łuku w górę do nieba. Ręce zbliżone do siebie i jakby nieco otwarte, silnie wyciągał nad głową, tak jak gdyby miał coś z nieba otrzymać”). A ponieważ męskie emocje różnią się od tych kobiecych, dlatego potrzeba pozwolić mężczyźnie na swobodne i właściwe jego naturze i powołaniu ich wyrażanie, nawet jeżeli miałyby to być: „bicie brawa, okrzyki, energiczne wymachiwanie pięściami”.
Mężczyzna, który modli się na klęczkach, ma coś bardziej z Marii niż z Piotra; ten modlił się na dachu (o czym poinformował nas Łukasz (por. Dz 10,9) niestety nie podając więcej szczegółów, które mogłyby zaspokoić pożądaną w tym przypadku ciekawość: w jakiej pozycji modlił się mężczyzna-Skała, na której Pan zbudował Kościół (por. Mt 16,18)?). Nawet jeżeli klęcząca pozycja pociągnie ducha mężczyzny, to czy na pewno w taką stronę, która spodoba się Jego Stwórcy? Piotr oczywiście klęknął przed Panem, ale w bardzo szczególnych okolicznościach- kiedy Pan wkroczył w jego, dobrze mu znany, świat, i pokazał, że jest tego świata Panem, a jednocześnie z tym objawieniem Piotr mógł przyznać się do własnego grzechu.
Znów Łukasz opisuje nam tę historię- na słowo Jezusa rybak zarzuca sieci, a chociaż nie widzi w tym sensu, okazuje się, że połów ryb jest bardzo obfity. „Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali.” (Łk 5,8-9). Mężczyźni nie klęczą, ale padają na kolana przed Panem. I może jeszcze wtedy, kiedy usilnie proszą o coś Tego, który jako jedyny może jeszcze pomóc (por. Mt 17,14; Mk 1,40; Mk 10,17; Dz 9,40), albo wtedy, kiedy wielkie utrapienie rzuca ich na kolana, jak Pana w Ogrójcu (por. Łk 22,41).
Chłopaki nie płaczą. I nie klęczą. W każdym razie bardzo rzadko. I zawsze wtedy całe niebo jest poruszone.
Tekst ukazał się w kwietniowym„Biuletynie Miłośników Dobrej Książki" księgarni internetowej „Tolle et lege". „Biuletyn" można zaprenumerować darmowo pod adresem: http://www.biuletyn.tolle.pl/



Komentarze
Pokaż komentarze (1)