Brzoza poruszała się tylko tymi najcieńszymi gałązkami, a jej zielono-srebrne liście wydawały ten charakterystyczny łagodny głos.
Wszystko poniżej trwało nieruchome- tym trwaniem, co to ani trochę nie wyraża mocnego w wierze oparcia, wskazuje za to na niewrażliwość. Wiatr, który wieje, kędy chce, wprawiał w ruch to, co było na tyle otwarte i czułe, i szum jego czy raczej dzwonienie było słychać właśnie stamtąd.
Z dołu nieruchoma, u góry pulsująca życiem, które tylko dla niewrażliwych wyglądało na niespokojne, a w rzeczywistości było uległością i odpowiedzią na łagodne powiewy. Tak łagodne, że bliżej ziemi niesłyszalne.
Wydawało się, że modlący trwał nieruchomo, niewrażliwy. A jednak usłyszał, kiedy Siostra Brzoza przemówiła w czasie modlitwy srebrnymi dzwoneczkami.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)