Tak jak pycha przybierać może różne oblicza, tak rodzajów pewności siebie jest wiele. Ale oprócz tych niestrawnych pysznych pewności jest też pewność innego rodzaju, wynikająca z doświadczenia własnej- tak właśnie- niepewności.
Ten szczególny rodzaj pewności jest wyrazem pokory, ta z kolei budowana jest nie tylko łaską Bożą, ale i doświadczeniem własnej niemocy. Niepewność samego siebie i dystans w stosunku do swojej osoby- zarówno swoich myśli, jak i pragnień, a także decyzji i sądów- karmi tę pewność prawdziwą. Jest w niej pokorna mądrość sokratejska: „wiem, ze nic nie wiem” połączona z Bożą mądrością: „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13).
Ciekawe jest spotkanie pewności prawdziwej, opartej na braku zaufania do samego siebie połączonego z ufnością położoną w Panu i Jego Słowie, z tą niestrawną, wynikającą z pychy, wyżej stawiającej siebie niż Boga. Zawsze wtedy pewność pokorna zostanie oskarżona o pychę; nie do pomyślenia będzie dla pewności pysznej, że tamta może wyrokować o czymś z taką pewnością, i chociaż sama trwać będzie uparcie przy swoim (a może właśnie dlatego), o to samo oskarży tamtą.
A już najbardziej iskrzy między tymi dwoma rodzajami pewności, kiedy pokorna zarzuca pysznej grzech lub nierozsądne zachowanie. Pyszna zacietrzewia się wtedy, obowiązkowo nie zgadza się z zarzutem i pewna swego nie przyznaje się do winy, a ponieważ nie jest w stanie zrozumieć pewności wypowiadanego przez pokorną stwierdzenia, musi je odrzucić- bez zbadania sprawy lub przy zachowaniu pozorów bezstronnego sądu. To w takiej sytuacji umrzeć musiał i ateński Sokrates, i Jezus Nazareński.
Pewność Tego ostatniego okazała się niestrawna dla pysznej pewności także dlatego, że- pokornie, bo zgodnie z faktami- zrównał się On z samym Bogiem: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30). Podobnie: pokorna pewność, która bez względu na swój grzech (a może własnie dzięki niemu), zwraca się bez lęku do swojego Zbawiciela, zawsze zostaje przez pyszną pewność osądzona.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)