Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
74
BLOG

Pytania o Boże Ciało

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Kultura Obserwuj notkę 6
 

Zdarzyło się to trzy dni przed uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.

 

Ten mężczyzna o zwichrzonych włosach wszedł i tym razem do kaplicy adoracji, i jak zawsze wyciągnął rękę. Nie tyle nawet w geście prośby, ile żądania. Na jego wzrok nie złapały się nawet starsze panie, zwykle czujne w oczekiwaniu na obdarzenie kogoś- człowieka czy gołębia- litością, a jeżeli ktoś w ogóle dawał mu jakieś pieniądze (nigdy nie widziałem), to chyba tylko ze strachu przed jego wzrokiem. Sam już chyba nie wierzył (po co więc przychodził?), że coś otrzyma, bo wystarczyło mi pokiwać głową na boki, aby zrezygnował i wyszedł.

Ale może przychodził po to właśnie, żeby się przekonać; o czym? Mruczał coś wtedy pod nosem, a potem- ale to już w czasie Eucharystii- śmiał się tym niezdrowym śmiechem, co to właściwy jest dla dwóch rodzajów osób: tych niespełna rozumu i tych zniewolonych przez złego ducha.  Może zwracał w ten sposób swoją uwagę (jak i potem, w tym geście najbardziej wymownym, który mógł uczynić), a może to dawał o sobie znać demon; jakoś słuchając tego, i razem z innymi (tego dnia zapanowała między zgromadzonymi w katedrze specyficzna jedność) starając się udać, że nie słyszę, wcale nie miałem ochoty na wewnętrzną dyskusję psychologa z teologiem. (Są takie sytuacje, kiedy człowiek musi zamilknąć, chociaż zwykle trudno mu to przychodziło; na przykład wtedy, kiedy w wypadku samochodowym ginie dziecko, i już nie ma się ochoty na przemądrzałe: „trzeba było uważać!").

A jeszcze do tego ten kontrast, czy zbudowany przez samego Boga, czy też we współpracy z księżmi, a może nawet- jakkolwiek zabrzmi to obrazoburczo- z jakiegoś pozwolenia danego diabłu? Oto jest on, bardzo być może pod wpływem złego ducha, i oto są uczniowie Pana, którzy udają, że nie widzą lub naprawdę nie widzą nie tylko Pana, ale i złego ducha, i oto słychać też (ale można nie usłyszeć) dzisiejsze czytanie: o duchu niemym i głuchym, co to go można wyrzucić tylko modlitwą i postem. (I u Marka są: Pan, uczniowie i zły; i tutaj, w kościele; tylko w Ewangelii objawia się moc Boża, a tutaj zły manifestuje swoją obecność). Spokojnym głosem przeczytane pretensje Jezusa, który wyrzuca swoim (tak, swoim, którzy jednak próbowali) niedowiarstwo, mają miejsce na chwilę przed tym, co zrobi ten mężczyzna, a co czytający, już za chwilę rozdający Ciało Pana, inny mężczyzna, zobaczy kątem oka.

A będzie to cichy krzyk: niemego ducha czy desperacji człowieka, wołania o uwagę, czyli okruch miłości? Bo tylko wydawało mi się, że nie dotrwał do końca. Zobaczyłem go z przodu, jak odchodzi z Ciałem Pana w ustach (chociaż nie mogłem być tego pewien, teraz, na kilka sekund przed tym, co zobaczę), a potem zatrzymuje się. Jezus jest już „połamany i rozdany" (por. Mk 14,22), kiedy on otwiera usta i powoli- muszą to widzieć też inni, oprócz mnie i księży (o tym, że widzieli przekonam się za kilka minut, kiedy będą zbierać Jego Ciało z ziemi), wypluwa Go. (On o tym wiedział, że ten mężczyzna to zrobi, tak jak wiedział, że Judasz Go zdradzi, a mimo tego dał mu swoje Ciało. Ale czy ten mężczyzna wiedział, że to zrobi, czy może próbował zjeść, ale nie udało mu się przełknąć tego Już-Nie-Tylko-Kawałka-Chleba?).

I jakoś nie bardzo chce mi się zastanawiać, co teraz, z takim Jezusem trzeba począć: spożyć (ale po tym, jak on trzymał Go w ustach?), spalić (potem dowiem się, że raczej rozpuścić w wodzie, aż znak chleba stanie się niewidoczny)?; bo chyba nie zostawić? A tym bardziej tworzyć teologiczne uzasadnienia, że Pan zostawił nam Ciało, z którym możemy zrobić naprawdę wszystko, i ze świadczy to o (trzy kropki). Bo wszystko to musi być przesłonięte całunem tej tajemnicy, która wydarzyła się przed ołtarzem, tak jak ciało umarłej przykrywa się prześcieradłem, żeby już go nie oglądać.

 

(Bo są takie sytuacje, kiedy człowiek wybiera milczenie; i zamiast mądrych odpowiedzi, woli pozostać przy pytaniach; jak wtedy, kiedy ginie bliska ci osoba, a kiedy patrzysz na jej ciało, i cały świat wydaje się inny niż do tej pory).

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura